Numer 11(413)    Listopad 2019Numer 11(413)    Listopad 2019
fot.Wiaczesław Perek
Inna wspólnota
o. Gieorgij Zawierszynski
Powstały tak zwane „sklepy rosyjskie”, gdzie można porozmawiać w ojczystym języku i kupić „rosyjskie” towary produkcji litewsko-polsko-niemieckiej, do których byli przyzwyczajeni emigranci z regionów postsowieckich. Założono gazetę i centrum informacyjne. Nowi emigranci pomyśleli o założeniu parafii i otwarciu cerkwi.
Irlandia jest krajem tradycyjnie katolickim i nie wszystkie europejskie liberalne wartości są w niej przyjmowane. Daje się to zwłaszcza zauważyć, jeśli ktoś mieszkał już przez jakiś czas w innym europejskim kraju.

Właśnie tradycjonalizm oraz wierność katolicyzmowi, przynajmniej na razie, powstrzymują Irlandczyków przed przyjęciem nowej świadomości europejskiej, w której nie ma miejsca dla tożsamości religijnej, zaś chrześcijańskie pojęcie „osoby”  jest zastępowane zsekularyzowaną „jednostką”, której prawa są „święcie przestrzegane”. O tym, że właśnie chrześcijaństwo kardynalnie zmieniło stosunek do człowieka jako do osoby, zapomina się lub przemilcza, żeby przedstawiciele innych religii i kultur „nie poczuli się urażeni”. W końcu każda z tradycyjnych kultur posiada coś, czym może się podzielić i wzbogacić swoich sąsiadów. Tak czy inaczej, Irlandia póki co opiera się procesom globalizacji, gdyż w aspekcie kulturowym ma własną głęboką tradycję, zakorzenioną w chrześcijaństwie.
Wskaźnik urodzeń w rodzinach, które niedawno przeprowadziły się do Irlandii, jest bardzo wysoki, ponieważ nowo narodzone dzieci od razu otrzymują irlandzkie obywatelstwo, a ich rodzice – prawa opiekunów małego obywatela Unii Europejskiej. Idzie za tym potrzeba tworzenia ośrodków edukacyjnych dla dzieci z rodzin rosyjskojęzycznych. Pierwsze próby założenia takich placówek były jednak nieudane. Rodzice zaczęli też szukać możliwości ochrzczenia dzieci w prawosławnej tradycji. Stało się to mozliwe po otwarciu parafii św. św. apostołów Piotra i Pawła w Dublinie w 2001 roku. Przy cerkwi zaczęła funkcjonować szkoła rosyjska.
Poza granicami swojego kraju szczególnie mocno odczuwa się pragnienie wiary we własnej, prawosławnej tradycji, więc  ci, którzy wcześniej nie tylko nie wierzyli, ale i aktywnie odrzucali wiarę w Boga, przychodzą do cerkwi do pierwszej spowiedzi. „Drugi chrzest” – tak Święci Ojcowie nazywają sakrament spowiedzi. Właśnie ten „drugi chrzest” następuje w życiu tych, którzy odnajdują drogę do cerkwi daleko od ojczyzny.
Parafia w Dublinie jest wielonarodowa. Modlitwa „Ojcze nasz” wybrzmiewa tu w językach słowiańskim, angielskim, serbskim, mołdawskim i gruzińskim. „Święty Boże”, pieśń Cherubinów i inne hymny liturgiczne są śpiewane po słowiańsku, angielsku i gruzińsku. Ektenie i modlitwy są wygłaszane po słowiańsku i angielsku. Kazanie – po rosyjsku i angielsku. Na nabożeństwa przychodzą Rosjanie, Ukraińcy, Mołdawianie, Gruzini, Serbowie, Irlandczycy, Szkoci, Anglicy, Amerykanie, Francuzi, Polacy, a nawet Brazylijczyk. Cerkiew na Harolds Cross jest otwarta dla wszystkich.
Przyszłością parafii w Dublinie są licznie przystępujące do Eucharystii dzieci. Tylko od 2002 do 2006 roku ochrzczonych zostało około czterystu dzieci. Ich rodzice z początku przychodzili na nabożeństwa tylko po to, by przyprowadzić dzieci do priczastija, jednak stopniowo sami też zaczęli się przygotowywać do spowiedzi i przystępować do priczastija. Zamiast raz lub dwa razy do roku, w czasie Wielkiego Postu i postu przed Bożym Narodzeniem, parafianie przygotowują się i przystępują do priczastija raz lub dwa razy w miesiącu, a niektórzy nawet w każdą niedzielę.
Życie parafialne budowane jest wokół tego, co najważniejsze – Eucharystii. To Misterium Misteriów stanowi podstawę Cerkwi. Chrześcijanie spotykają się, by dziękować Bogu za wszystkie Jego dary. Parafia, w której życie eucharystyczne jest zbudowane w sposób prawidłowy, staje się prawosławną wspólnotą, która reprezentuje sobą cerkiewną jedność w Chrystusie. Wszelki nieład, który może pojawić się w takiej wspólnocie, jest pokonywany w duchu miłości i zgody. Zbieranie się w imię Chrystusa, a nie z powodu jakichkolwiek innych, nawet i dobrych, celów, nadaje zgromadzeniu cerkiewnemu duchowy sens.
Zaufanie, wsparcie i współudział powinny stać się czymś oczywistym wśród parafian, ponieważ by aktywnie uczestniczyć w Ofierze Chrystusowej, każdy jest wezwany do złożenia małej ofiary. Właśnie małe ofiary, gdy słowem lub uczynkiem pomagamy potrzebującym braciom i siostrom, a także świątyni, składają się na tę liturgiczną ofiarę, bez której niemożliwe jest autentyczne sprawowanie Boskiej Liturgii oraz eucharystyczne życie wspólnoty.
Na początku parafia w Dublinie była raczej zwykłym zebraniem rosyjskojęzycznych osób, które miały wspólne tematy i troski. Wiele spraw należało sobie uświadomić i ocenić na nowo, by rzeczywiście zacząć budować wspólnotę eucharystyczną. Zaufanie i przywiązanie do prawosławnej tradycji zawierają się właśnie w tym, by faktycznie stać się częścią tego, co dzieje się w świątyni w ciągu roku liturgicznego, by przestrzegać, w miarę swoich sił, postów i kanonów oraz, co najważniejsze, by całym swoim sercem uczestniczyć w modlitwie. Nie wolno dopuszczać do ochłodzenia modlitwy, do tego, by standardowym stanem stało się „wyczytywanie” modlitw tylko dlatego, że „tak trzeba”. Nie wolno też dopuszczać do odwrotnej sytuacji – zbytniego skracania reguły modlitewnej z wymówką, że na więcej brak sił.
Najważniejszym warunkiem zachowania modlitewnego ducha zgromadzeń cerkiewnych jest prawidłowy stosunek do misteriów (sakramentów), do uczestniczenia w których zostaliśmy powołani. Na czym polega ten udział?
Gdy wybieramy się, na przykład, do teatru lub na koncert, to zanim kupimy bilet dowiadujemy się, czy będzie to coś interesującego lub pożytecznego dla nas, czy coś nam to da, czy zrobi to na nas jakieś wrażenie itd. Nikt z własnej woli nie pójdzie słuchać tego, co go nie interesuje i co go nie obchodzi. Gdy jednak dowiemy się, że to właśnie taki długo oczekiwany spektakl lub koncert, którego nie wolno ominąć, zaczniemy się przygotowywać i nastrajać „na fale” nadchodzącego wydarzenia, aby nie przegapić nic z tego, co będzie się działo na scenie i zrozumieć jak najwięcej. O ileż głębsze powinno być nasze przygotowanie do spotkania z Bogiem, do przyjęcia Jego Tajemnicy! Samo uświadomienie sobie faktu, że jesteśmy zaproszeni do Stołu Pańskiego, powinno pobudzić nas do zmiany nastawienia i do przyłożenia wszelkich starań, by Bóg uczynił nas godnymi największej rzeczy dostępnej człowiekowi – Komunii Ciała i Krwi Chrystusa. Zdawać się może, że oczekuje się od nas za dużo – w końcu nikt nie jest w stanie sam uczynić się godnym Eucharystii, ale tak naprawdę wystarczy tylko to, co jesteśmy w stanie zrobić – oddać Chrystusowi swoje serce i całego siebie bez reszty, tak jak jest. Dlatego należy przygotowywać się do spowiedzi i do Eucharystii tak, jakby to były ostatnia spowiedź i Eucharystia w życiu, które przeżywamy tu i teraz.
Spowiedź nie jest „biletem” do priczastija i nie ma potrzeby spowiadać się „dla protokołu” lub dlatego, że „tak trzeba”. Może to doprowadzić do nieprawidłowego rozumienia misterium Spowiedzi, do wypaczenia jego istoty. Niedopuszczalne jest przekonanie, że oto wyspowiadaliśmy się i dlatego jesteśmy „godni”, by przystąpić do Eucharystii. Jedynie uświadomienie sobie swojej niegodności pozwala nam mieć nadzieję na cierpliwość Bożą i Jego bezgraniczne miłosierdzie i miłość do nas, czyli na to, co tak naprawdę czyni nas uczestnikami Świętych Tajemnic.

Wypowiedzenie na głos swoich grzechów w obecności kapłana, będącego świadkiem naszej spowiedzi, to współuczestniczenie człowieka w misterium sprawowanym przez Boga. Bez aktywnego udziału spowiadającego się i jego szczerego pokajanija się i serdecznej skruchy, spowiedź jest niemożliwa, tak jak i niemożliwe jest sprawowanie Liturgii poza zgromadzeniem eucharystycznym, gdy w cerkwi nie ma wiernych. Właśnie od spowiedzi jako pierwszego spotkania z misterium cerkiewnym zaczyna się wkraczanie człowieka do życia parafialnego. Takie podejście wielokrotnie dowiodło swojej wartości w praktyce parafialnej w Irlandii, gdyż osoby, które tutaj przyjechały, były zazwyczaj ochrzczone w dzieciństwie, ale w swoich ojczyznach praktycznie nigdy nie uczestniczyły w misteriach i w najlepszym przypadku ograniczały się do postawienia świec i postania przez chwilę w świątyni. Dla takich ludzi spowiedź tutaj była pierwszą w życiu i do nich, osób dorosłych, należało podejść w specjalny sposób, aby pierwsze spotkanie z misterium stało się dla nich początkiem pełnowartościowego życia duchowego.
Dla wielu Irlandia nie była pierwszym krajem ich emigracji. Spośród tych, którzy ponownie przyszli do cerkwi, były osoby, które przeszły poważne próby i pokonały przeróżne pokusy, zarówno w swojej ojczyźnie jak i w innych krajach. Ciekawe, że człowiek próbuje zabrać ze sobą do innego kraju to, do czego był przyzwyczajony w domu, niestety, włączając w to złe nawyki. Wówczas zamiast adaptacji w tym społeczeństwie, które generalnie jest dość gościnne, człowiek szuka ucieczki od rzeczywistości i stara się zapomnieć o tym, że czasem coś się nie udaje lub idzie nie tak, jak by się chciało. Alkohol, narkotyki, jednorazowe znajomości, gry hazardowe – wszystko to jest dostępne również w katolickiej, starającej się zachować konserwatywność, Irlandii. To właśnie emigranci często stają się ofiarami unikania problemów przez topienie smutków w alkoholu lub zażywanie narkotyków.
Otwarcie parafii Cerkwi rosyjskiej w Dublinie nie od razu, ale stopniowo, krok po kroku, przyciągnęło wielu z tych, którzy albo już zeszli na złą drogę, albo byli gotowi na nią wstąpić, bo "w tej Irlandii wszystko jest nie tak, nikt mnie nie lubi, nie szanuje i nie proponuje pracy". Już w pierwszych miesiącach regularnych nabożeństw wielu ludzi przekonało się, że najlepszym sposobem na znalezienie pracy jest uporządkowanie się wewnątrz i na zewnątrz, nabranie cierpliwości i oczywiście częsta i usilna modlitwa, połączona z zawierzeniem się woli Bożej. Zresztą każdy wie, co musi zrobić, aby Bóg mógł mu pomóc. Nikt przecież nigdy nie dowie się o naszych wielkich zdolnościach i talentach, jeśli będziemy spędzać czas leżąc w łóżku przed telewizorem lub popijając „Guinnessa” w irlandzkim pubie.
Komunikacja międzyludzka jest początkiem sukcesu. A za granicą to właśnie świątynia staje się takim miejscem komunikacji. Kiedy ludzie spotykają się w świątyni, mogą łatwiej dzielić się informacjami, ufać sobie nawzajem i pomagać. Potem znajomości te trwają przez wiele lat – okazuje się, że mamy tak wiele wspólnego z tymi, którzy znaleźli swoją drogę do świątyni. Ludzie są jeszcze bardziej związani wspólnym uczestniczeniem w sakramentach i zaangażowaniem w sprawy wiary. Ci, którzy nawet nie zastanawiali się nad wiarą i Cerkwią w swoich ojczyznach, znajdują świątynię daleko za granicą.
Wybaczenie jest tą podstawą, na której budowana jest komunikacja międzyludzka w parafii prawosławnej. Stosunkowo niewielka liczba i rozproszenie rosyjskojęzycznej diaspory w Irlandii ogranicza krąg osób, z którymi da się stale spotykać. Dlatego w trudnych sytuacjach, by nie stracić przyjaciół, należy zawsze szukać możliwości wybaczenia, nawet jeśli uważamy, że druga strona nie ma racji.
Poważne problemy zdarzają się także w rodzinach. Zgodnie z prawem i tradycją irlandzką, kobiety i dzieci zawsze traktowane są priorytetowo przy rozwiązywaniu kwestii spornych w rodzinie. Z tego powodu mężczyźni stają często przed poważnym dylematem – zmienić swój stosunek do żony i matki swoich dzieci, czy wybrać życie w samotności.
Kobiety i dzieci zawsze otrzymują pełne wsparcie od państwa, zatem lęk przed możliwym brakiem środków do życia powoli znika. Kobieta uważa się za w pełni samodzielnego człowieka, który może żyć również bez materialnego wsparcia ze strony męża. Wtedy, tak naprawdę, sprawdzana jest siła rodziny – czy jesteśmy sobie w ogóle potrzebni? Czy kochamy się nawzajem i czy jesteśmy sobie wierni? Czy też nasze małżeństwo było świadomie lub nieświadomie podyktowane liczeniem na coś?

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Gieorgij Zawierszynski
tłum. Grzegorz Makal

Osobiennosti pastyrskogo slużenija w Irłandii, [w:] O sledowanii za Christom. Pastyrskije biesiedy i propowiedi, wyd. „Christijanskaja żizń”, Klin 2006, ss. 357-375.


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token