Numer 11(413)    Listopad 2019Numer 11(413)    Listopad 2019
fot.Wiaczesław Perek
Zaraża prawosławiem
Andrzej Charyło
- Urodziłem się w Tarnowie w rodzinie rzymskokatolickiej – mówi Jan Siedlik. W dzieciństwie często słyszałem, jak mój ojciec podczas pracy śpiewał Hospodi pomiłuj. Nauczył się tej krótkiej modlitwy podczas służby wojskowej, którą odbywał w ówczesnym mieście granicznym Równem na terenie dzisiejszej Ukrainy. Jako uczeń szkoły podstawowej i średniej interesowałem się życiem Kościoła, czytałem religijną prasę. Po maturze rozpocząłem studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie na wydziale socjologii. Tam poznałem środowisko prawosławne, skupione wokół cerkwi przy ul. Szpitalnej. Uczestniczyłem w spotkaniach i różnego rodzaju odczytach. Ta szczególna atmosfera sprawiła, że coraz lepiej poznawałem prawosławie. W tamtym czasie częstym gościem cerkwi w Krakowie był kardynał Wojtyła, natomiast w chórze śpiewali klerycy paulińscy. Zakupiłem książki, które stanowią dla mnie do dziś wielkie źródło wiedzy z zakresu prawosławnej teologii. Są to „Prawosławie” Paula Evdokimowa i „Wschodnie chrześcijaństwo” Nicolasa Zernova.

Po ukończeniu studiów w 1968 roku wyjechałem na wybrzeże, gdzie rozpocząłem pracę w stoczni. Dowiedziałem się, że w Gdańsku istnieje cerkiew prawosławna. Po raz pierwszy byłem tam na nabożeństwie wieczornym w sobotę. Szczególne wrażenie wywołała na mnie modlitwa Czestniejszuju chieruwim, którą powtarzam do dziś. Nie było to uroczyste nabożeństwo, obecnych było jedynie kilka osób. Proboszczem parafii był wówczas o. Borys Szwarckopf, który później wyjechał do Kanady. Starałem się co niedzielę uczęszczać na nabożeństwa do cerkwi.
W radiu słuchałem rosyjskojęzycznych audycji w programie BBC, prowadzonych przez metropolitę suroskiego Antoniego (Blooma) i o. Władimira Rodzianko, który w 1980 roku z imieniem Bazyli został biskupem San Francisco i Ameryki Zachodniej. Nabywałem literaturę dotyczącą prawosławia, która wtedy co pewien czas się ukazywała.
W 1977 roku zostałem oddelegowany do Wrocławia na trzymiesięczny intensywny kurs z zakresu inspekcji pracy. Odnalazłem tam cerkiew na Starym Mieście, gdzie podczas pierwszej wizyty uczestniczyłem w nabożeństwie wieczornym z akatystem ku czci św. Mikołaja, czytanym przez biskupa wrocławskiego i szczecińskiego Aleksego (Jaroszuka). Następnego dnia wraz z kolegami byliśmy na Liturgii, po której odbyło się kilkanaście ślubów. Był to okres, kiedy Grecy wracali do swej ojczyzny i przed wyjazdem z Polski masowo się żenili.

Po powrocie do Gdańska moi znajomi stwierdzili, że muszą zaprowadzić swoje żony i dzieci do cerkwi, aby pokazać jak wygląda nabożeństwo. To mnie zmobilizowało do działania, aby dzielić się bezinteresownie wiedzą o prawosławiu, którą otrzymałem na swojej życiowej drodze. Gdziekolwiek jestem i z kimkolwiek rozmawiam, staram się mówić o Cerkwi. Jednocześnie ciągle próbuję poszerzać swoją wiedzę i horyzonty.
W czasach, gdy dojeżdżałem do pracy z Gdyni do Gdańska, na dworcu Gdynia Główna w olbrzymim kiosku dostępny był szeroki wybór prasy. Zainteresowałem się Tygodnikiem Podlaskim, w którym zawarte były artykuły o prawosławiu. Czytałem je z wielkim zainteresowaniem. Z czasem powstał miesięcznik „Przegląd Prawosławny”, którego jestem wiernym czytelnikiem.
W jednej z gdyńskich rzymskokatolickich parafii wydawano parafialną gazetkę. Poproszono mnie o pomoc w pisaniu tekstów. Przygotowałem więc artykuły o prawosławnej Wielkanocy, wielkich świętach, postach. Dowiedział się o tym proboszcz innej parafii, który zaproponował, abym pisał do ich kilkunastostronicowego tygodnika „Echo parafii”. Teksty o prawosławiu przez kilkanaście lat cieszyły się olbrzymim zainteresowaniem.
Podczas przygotowywania publikacji o św. Katarzynie Aleksandryjskiej nawiązałem kontakt z redakcją „Przeglądu Prawosławnego” i autorem tekstu o monasterze na Synaju o. Jarosławem Makalem. Otrzymałem wiele materiałów, na podstawie których powstała dziewięćdziesięciostronicowa publikacja. Po wielu latach w 1999 roku dane mi było odbyć pielgrzymkę do Ziemi Świętej wraz z prawosławną grupą ludzi z Podlasia, którą zorganizował diakon o. Sławomir Ostapczuk. Mimo że jestem katolikiem, przyjęto mnie bardzo życzliwie. Przed wyjazdem miałem okazję spotkać się z o. prof. Marianem Bendzą, z którym rozmawialiśmy przez wiele godzin o prawosławiu.
Po powrocie z Jerozolimy pojawiła się potrzeba napisania tekstu o św. Marii Magdalenie. Na podstawie wspomnień i fotografii z Magdalii przystąpiłem do działania. Akatyst z języka cerkiewnosłowiańskiego na polski przełożył znajomy ojciec karmelita. O. Grzegorz Cebulski z chórem „Oktoich” nagrał utwory cerkiewne i akatyst. W efekcie powstał album wraz z płytą.
W 2003 roku zapisałem się na Uniwersytet Trzeciego Wieku w Gdyni. Dowiedziałem się, że przez rok były tam prowadzone zajęcia z pastorem, który jednak wyjechał. Zaproponowałem zatem, że mogę poprowadzić zajęcia o prawosławiu. Zgłosiło się czterdzieścioro chętnych. Od tamtego czasu co roku organizowane są wykłady pod nazwą „Wschodnie chrześcijaństwo, czyli poznajemy piękno prawosławia”. Podczas zajęć proponuję lekturę prawosławnej literatury autorstwa m.in. Paula Evdokimova, Aleksandra Schmemanna, Kalistosa Ware, Michela Quenot.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Andrzej Charyło

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token