Numer 11(413)    Listopad 2019Numer 11(413)    Listopad 2019
fot.Wiaczesław Perek
Obrządek wschodni w Łęcznej
Grzegorz Jacek Pelica
A nnales litewskie z początku XVI wieku, wydane przed paru laty, wymieniają miejscowości, do których sięgał limes białoruski Wielkiego Księstwa Litewskiego. Brzmią one znajomo: Hołowno, Ostwisz, Osierdów – 1450 – dziś już nieistniejąca, Kierz – XV wiek, 1564; Czechanice-Ciechanki – 1317, Witkaniów, Kolechowska Wolija – 1439 – nieistniejąca, Sewlod – 1252 – nieistniejąca i Lendzinas.
Jednak dopiero gdy spojrzy się na ich pełniejszy wykaz, określający rozgraniczenie dóbr Kopciów/Koptiew, Sierakowskich, Sapiehów, Szlubowskich, nabieramy przekonania, że w latach 1325-1400 między podlubelskim Nowogrodem, chełmskim Szczekarzewem i poleskim Ratnem formowały się ośrodki rytu grecko-słowiańskiego, tradycji prawosławnej, znane do dzisiaj. Analizując dokumenty, stwierdzające klęskę pożaru, „zarazę morową” lub napaści mongolskie odnajdujemy zacierane w pamięci nazwy – Lubień, Holeszów, Horostyta, Hola, Łopiennik Ruski i ową Lendzinas, która odpowiada topograficznie tylko i wyłącznie Łęcznej.
Wszystkie nazwy wymieniane są jako osady z ludnością obrządku ruskiego, tradycji wschodniosłowiańskiej, rytu greckiego. Do legendy „niezbadanych” należy „opat (ihumen) Prokop” z 1493 roku.

Parafia obrządku wschodniego św. Szymona Słupnika w Łęcznej istniała do 1830 roku, a jej atrofia jest związana z wydarzeniami powstania listopadowego. Łęcznianie rytu greckiego (wtedy unici) przez dwadzieścia kolejnych lat należeli do Milejowa, a następnie do Dratowa. Od początku XVII do lat 80. XIX wieku (spalenie cerkwi grecko-unickiej i części ksiąg metrykalnych w starej cerkwi w Dratowie) – wtedy znowu prawosławni, ale to te same rodziny. Najbardziej znane tutejsze rody obrządku wschodniego to Bohutyn, Chaciewicz, Kuś, Delesz, Pik-Pikowicz, dalej Hołowińscy, Witkowscy, Plechawscy, Rożenkowie (Rozenko). Pozostałych mieszczan określano jako „narodowości żydowskiej, religii Mojżeszowej”.
Ludność nieżydowska zamieszkiwała głównie Starą Wieś, Witaniów, Trębaczów, Pasternik i Ciechanki. Przez kilka wieków rynek i plac, na którym teraz stoimy, określano jako „Rynek polski”, w odróżnieniu od Rynku II – tzw. żydowskiego, przylegającego do synagogi.
Właśnie w północno-wschodniej części Rynku II (vis a’vis szyldu Małgośka) była usytuowana XVI-wieczna cerkiew Świętego Ducha, drewniana, na fundamencie z epoki. Po podpaleniu w pierwszych latach XVIII wieku, jej Sanctissimum, gdzie zebrano z pogorzeliska szczątki starej cerkwi, znajdowało się na wysokości zlikwidowanego przed kilku laty publicznego szaletu.
Z końca XVIII wieku pochodzi nazwa ulicy „Świętoduskiej”, która zaczynała się właśnie przy tej świątyni. Stała się ona kościołem wielu tradycji, administrowanym przez tzw. „niejawnego wikariusza” ks. Maksymiliana Wrześniewskiego. Zapiski archiwalne odnotowują w niej nabożeństwa unickie, ormiańskie, a nawet pogrzeb Karaima, który zmarł podczas jarmarku.
Od „nadmiaru palonych świec zajęły się pajęczyny” – tak tłumaczono przyczynę pożaru kościoła w 1827 roku. Jednak dokładniejsza kwerenda ujawnia ostry konflikt na tle przygotowań powstańczych w latach 1829-1831, kiedy świątynia całkiem podupadła, a parafia grecko-unicka św. Paraskiewy (Praxedy) w Milejowie przejęła także wiernych od św. Szymona Słupnika, gdzie pozostała już tylko kaplica cmentarna – obok strzeżonego wejścia do lochów – przy ul. 3 Maja.

Nie musieli przybywać
O ile Żydzi przybywali do Łęcznej, o tyle prawosławni nie musieli przybywać, gdyż byli tutejsi. Autochtoni, których nazwiska już wybrzmiały, zostali „zasileni” przez kilkanaście rodzin obrządku grecko-rosyjskiego i grecko-unickiego – uciekinierów z ziem biało- i czerwonoruskich po drugim rozbiorze i Poleszuków po wojnach napoleońskich. Pojawiły się nazwiska Oleszczuk, Stadnik,   Tołoczko czy Eustachiewicz. Część spośród nich, jak sam właściciel dóbr Kopeć, latynizowała się, ulegając polonizacji po unii brzeskiej oraz po incydencie reformacyjnym (przejściowo, w jednym pokoleniu byli kalwinami – parafia w Nowogrodzie i Łańcuchowie).
Jan Patronowicz, syn grecko-unickiego proboszcza z Dratowa ks. Bartłomieja i Anny z Brzósków, został w 1864 roku zesłany w głąb Rosji za udział w powstaniu styczniowym. Natomiast ruscy fornale Adam Prystupa i Stefan Dudycz zastali zakłuci bagnetami koło Pieszowoli przez otriad Moskaliej.
W latach 1876-1915 prawosławni łęcznianie należeli do parafii św. Mikołaja Cudotwórcy w Dratowie. Jednak dratowski batiuszka, o. Teodor Strelbicki i jego następcy służyli nabożeństwa w niedziele i święta w Łęcznej dla rosyjskich urzędników i żandarmów, którzy wysyłali po niego furmankę.
W 1892 roku na cmentarzu obrządku wschodniego został pochowany dr Jakub Naumowicz Onanow, którego upamniętniła czasownia-cerkiewka wzniesiona w latach 1915-1916. Została rozebrana, zaś nagrobny pomnik Onanowa, podobnie jak kilkanaście innych, przeniesiono na cmentarz parafialny i dedykowano innym zmarłym w latach 1916-1919.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Grzegorz Jacek Pelica

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token