Numer 11(413)    Listopad 2019Numer 11(413)    Listopad 2019
fot.Wiaczesław Perek
Kronika Michała Bołtryka
Michał Bołtryk
- Żyjemy w czasach anemokracji – uważa prof. Stanisław Bieleń. I wyjaśnia: Greckie słowo anemos (wiatr)przydaje się dla wyjaśnienia istoty dzisiejszych zachowań politycznych. Rzucanie słów na wiatr, pustosłowie, czcza gadanina i fałszywe obietnice wyborcze – wszystko to pokazuje, na jakim poziomie toczy się debata, spór czy dyskurs polityczny. Slogany i frazesy zastępują realne programy polityczne. (...) Zanik dziennikarskiej rzetelności kompensuje zwykła demagogia, manipulacja oraz brak profesjonalizmu i bezwstyd, wyrażające się w chwytliwych i bzdurnych nagłówkach, pomówieniach, insynuacjach, kłamstwach i zniesławieniach. (...) Anemokracja wyraża się w zniszczeniu standardów przyzwoitości w polityce. Każdy obecnie może pretendować do roli reprezentanta suwerena, nie mając ku temu ani kwalifikacji merytorycznych, ani moralnych. Wybory mają zresztą charakter fasadowy i rytualny. O wyborze decyduje bowiem wola prezesów i miejsce na liście komitetu wyborczego, a nie oferta kandydata. Trwa prosta reprodukcja elit, oparta na powiązaniach koteryjnych, partyjno-oligarchicznych i lobbingowych. Skutkiem jest niska jakość kadr zarządzających i administrujących państwem. W konsekwencji postępuje biurokratyzacja aparatu państwowego, który staje się wyobcowanym instrumentem dominacji państwa nad obywatelami (Myśl Polska 6-13.10.2019).

- Diagnoza prof. Grzegorza Ekierta, profesora Uniwersytetu Harvarda, dyrektora Centrum Studiów Europejskich Minda de Gunzburg: „Świat jest po prostu na wielkim zakręcie. Taka sytuacja zdarza się nieczęsto, prawdopodobnie raz na sto lat – wszystkie drogowskazy, które regulują ruch, nagle zaczynają się kręcić wkoło i nie ma jasnych odpowiedzi na podstawowe pytania i dylematy, z którymi mierzą się i politycy i uczeni. To widać nie tylko w Europie, ale też w Ameryce, na Wschodzie. Jest to moment ogromnych niepewności i często nietrafnych czy przypadkowych decyzji. Socjolodzy nazywają to momentem madness, szaleństwa, kiedy zaciera się granica między racjonalnością a emocjami. Żyjemy w okresie wielkiego przyśpieszenia oraz gigantycznej transformacji ekonomicznej i technologicznej. Podobna transformacja miała miejsce w XIX wieku. Wielcy socjolodzy i filozofowie zastanawiali się wtedy nad jej naturą, próbowali zgadnąć, jakie są motory tej zmiany i w którą stronę świat zmierza. Od Marksa po Durkheima. Dziś sytuacja bardzo przypomina tamtą. Świat się zmienia dramatycznie szybko i nie bardzo wiemy, dokąd idzie”.

- Dr hab. Przemysław Sadura, socjolog, pracownik naukowy Instytutu Socjologii UW, członek zespołu „Krytyki Politycznej”: „Już jesteśmy w sferze silnych turbulencji. Nie my jako Polska, lecz w ogóle. Spójrzmy na Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone, Unię Europejską – wszyscy walczą z tym samym, czyli z prawicowym populizmem, ale także z tym, że sfera medialna i opiniotwórcza się zapadły. Utraciliśmy złudzenia co do demokracji. Dawniej, gdy zawodziła demokracja, często mówiono sobie, że receptą na deficyt demokracji może być więcej demokracji – robiono więc referenda, partycypację itd. Dziś okazuje się, że im więcej referendów, tym łatwiej nimi manipulować. Dobry przykład to sprawa brexitu, z którym Brytyjczycy do dziś nie wiedzą, co chcą zrobić. Podważyć referendum, zrobić jeszcze raz – tak czy inaczej będzie to klęska demokracji. Ci, którzy kiedyś chcieli więcej demokracji, dziś mówią, że to podzielenie się władzą z ludem być może nie było aż takim dobrym pomysłem. I może należy raczej przywrócić pewien deliberacyjny, elitarny sznyt w polityce, bo w tak ludowym kostiumie elity i tak czeka ośmieszenie lub marginalizacja. A do władzy dochodzą cynicy”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token