Numer 12(414)    Grudzień 2019Numer 12(414)    Grudzień 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Odwieczna potrzeba dobra
o. Konstanty Bondaruk
Obecnie już nie sposób jednoznacznie stwierdzić, które z niezliczonych opowieści dotyczących kapłana i biskupa żyjącego w III i IV wieku po Chrystusie w Azji Mniejszej przekazują fakty, a które szlachetne legendy, spisywane ku pokrzepieniu serc i z autentycznej wdzięczności za modlitewne wstawiennictwo świętego. Jednak w rzeczy samej to nie dokładne i udokumentowane życie, nie nowe odkrycia historyków starożytności chrześcijańskiej rozstrzygają o wadze postaci św. Mikołaja. Raczej zdecydowała o tym powszechna i wciąż aktualna potrzeba posiadania takiego świętego, który byłby prawdziwym przyjacielem, dobrym pasterzem i dobrym człowiekiem! Kapłanem pełnym współczującej miłości i wielkodusznego zrozumienia, który w trudnych chwilach nie wymawia się natłokiem zajęć, brakiem czasu, bólem głowy lub przepracowaniem, lecz zawsze wyciąga do nas pomocną, szczodrą dłoń. Jej ciepło możemy szczególnie odczuć podczas zimowego święta ku czci Mikołaja, obchodzonego 19 grudnia w atmosferze oczekiwania na Boże Narodzenie.         

       
Wielki i powszechny kult św. Mikołaja świadczy o tym, że jest on istotnie, jak czytamy w troparionie, wzorem wiary, łagodności i wstrzemięźliwości. Cerkiew nazywa św. Mikołaja „wybrańcem wśród Ojców”, „uwieńczeniem hierarchów”, „prawdziwym uczniem Pana”. Wśród wielu jego cnót z naciskiem podkreśla się, że był prawdziwym kapłanem i przykładnym chrześcijaninem i głównie na tym polega jego wielkość. Nie zasłynął uczonością i polemicznym żarem, za to cały emanował ewangeliczną prawdą, nie unikał świata i zwykłych ludzkich spraw. Żył i działał stosownie do powierzonej mu przez Cerkiew godności. Na świat patrzył oczyma Chrystusa i nauczał w duchu Jego nauki, służył ludziom wedle wzoru Chrystusowego posługiwania. Przy całej swej bezkompromisowości w sprawach wiary był jednocześnie „wzorem łagodności”, uosobieniem chrześcijańskiej dobroci, bezinteresowności i współczucia. Wszystko, co posiadał, rozdał biednym. Całym swym sercem solidaryzował się z ludźmi w potrzebie, ze skrzywdzonymi i poniżonymi. Już za życia zasłynął darem cudotwórstwa. Cerkiew wychwala go jako „współtowarzysza wędrowców i sternika żeglujących”. O jego powszechnym kulcie świadczą niezliczone świątynie pod jego wezwaniem, tysiące ikon i częstość nadawania nowo ochrzczonym imienia „Mikołaj”. Święty ciągle jest dla nas doskonałym przykładem ofiarnego życia, praktycznej wiary, głębokiej pokory i szczerej miłości, do których wszyscy powinniśmy dążyć.
 
Sekret popularności św. Mikołaja
Prócz licznych uczynków miłosierdzia za życia, cudów i dowodów skuteczności pośmiertnego orędownictwa św. Mikołaja jest tak wiele, że powstało wiele książek na ten temat. Pod hasłem „cuda św. Mikołaja” w internecie pojawia się całe mnóstwo zapierających dech w piersiach opowieści o autentycznych przeżyciach mnóstwa ludzi w najprzeróżniejszych sytuacjach życiowych. Fenomenem popularności akurat tego świętego zajmowało się wielu badaczy. Dlaczego św. Mikołaj jest aż tak popularny?
Odpowiedź, o dziwo, jest nadzwyczaj prosta: bo dobro jest wciąż atrakcyjne i każdy chce go doświadczać, a przykład św. Mikołaja pokazuje, jak je czynić. Właśnie ten święty urzeczywistnił cnoty i dobre uczynki, które pojmowane są jako podstawowe kryterium przy ocenie ludzkiego życia: Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie (Mt 25,35-36). Św. Mikołaj zostawił nam receptę – jak dostać się do nieba. Mimo iż zapatrzeni w przykłady wielkich ascetów i mistyków traktujemy świętość jako nieosiągalną poprzeczkę, w istocie jest ona dostępna każdemu. Każdy może z właściwą mu dyskrecją, możliwościami i wrażliwością pomagać bliźnim. Warto pamiętać, że każdy człowiek złakniony jest dobra i empatii, chce je otrzymywać i doświadczać oraz że człowiek spełnia się, realizuje, dopiero wtedy, gdy rozsiewa wokół siebie dobro. Mówiąc jeszcze inaczej, człowiek żyje po to, żeby kochać i być kochanym.                           
Głównym zadaniem człowieka jest takie pokierowanie swoim życiem, by przez niego miłość Boża rozlewała się w świecie, na innych ludzi w naszych myślach, uczuciach, uczynkach i zachowaniu. Na pytanie o największe przykazanie Jezus Chrystus powiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy (Mt 22,37-40). Odwiecznym, przyrodzonym pragnieniem człowieka jest przyjmowanie miłości, ale też równie odwiecznym, naturalnym nakazem jest jej dawanie. Św. Mikołaj zawłaszczony bez jego woli i merkantylnie wprzęgnięty we współczesną machinę komercji nie przestał wskazywać ludziom głębszego sensu chrześcijańskiego dawania i przyjmowania. Radują się darczyńca i obdarowany. W jednym akcie spotykają się dwie radości, przy czym pierwsza jest większa, bo jak powiedział uczniom Jezus Chrystus: Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu (Dz 20,35).

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token