Numer 12(414)    Grudzień 2019Numer 12(414)    Grudzień 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Patriarcha i jego sekretarz
Natalia Klimuk
Mikołaj Osipow, bo takie imię na chrzcie otrzymał przyszły święty, urodził się w 1875 roku. Jego dzieciństwo przypadło na lata bujnego życia prawosławia w Augustowie.
Prawosławie ma tu długą metrykę. Zygmunt August w 1553 roku przeznaczył plac pod świątynię dla poddanych naszych ludzi ruskiego narodu w mieście onem Augustowem. Do 1836 roku unicka wówczas parafia była samodzielna, potem podlegała parafii w Lipsku, a jeszcze później kilkakrotnie przechodziła pod zarząd innych okolicznych parafii unickich. Kiedy unici ostatecznie powrócili do prawosławia w 1875 roku, cerkiew augustowska nadawała się właściwie do rozbiórki. Nieco wcześniej w Augustowie pojawili się Rosjanie, najpierw przede wszystkim żołnierze, z czasem urzędnicy, pracownicy poczty i kolei. W większości byli prawosławni i potrzebowali świątyni. W 1876 powstała w Augustowie samodzielna parafia prawosławna, jej starostą został Aleksander Osipow, felczer wojskowy, ojciec przyszłego świętego męczennika Neofita. Mały Mikołaj mógł uczestniczyć w nabożeństwach w drewnianej świątyni z czasów unii, która stała na miejscu pierwszej augustowskiej cerkwi. Ze względu na jej stan odprawiano w niej tylko molebny  przed czczoną tu od wielu lat Ikoną Matki Bożej, zwanej Cerkiewną. Liturgie i inne nabożeństwa były odprawiane w wynajmowanym budynku na rogu placu miejskiego i ulicy Długiej. W międzyczasie wyremontowano i powiększono cerkiew pounicką, która otrzymała wezwanie Kazańskiej Ikony Matki Bożej. Wkrótce rozpoczęto też budowę cerkwi w centrum miasta. Być może Mikołaj uczestniczył w jej wyświęceniu w 1884 roku, ku czci św. św. Piotra i Pawła. Może modlił się przed cudowną Cerkiewną Ikoną Matki Bożej, która w tym czasie często nazywana była też Jordańską, i uroczyście została przeniesiona z drewnianej cerkwi w 1887. Przy cerkwi działało prężnie bractwo cerkiewno-parafialne. W mieście funkcjonowała też tymczasowa cerkiew garnizonowa. 
Mikołaj Osipow uczył się dobrze. W 1891 roku ukończył Chołmskoje Duchownoje Uczyliszcze, gdzie się uczył na koszt państwa, a sześć lat później Chełmskie Seminarium Duchowne. Tu rektorem był późniejszy patriarcha, archimandryta Tichon. Mikołaj był typem samotnika, introwertykiem, nad towarzystwo ludzi przedkładał książki, surowo pościł. Życie społeczności seminaryjnej, za sprawą rzutkiego, bardzo kontaktowego rektora, było bardzo bogate. Wieczornice, koncerty, montaże religijne raczej nie pociągały seminarzysty z Augustowa, ale mógł się tu czuć dobrze, bo za sprawą tego samego rektora odprawiano wiele nabożeństw. Ponadto archimandryta Tichon wymagał od studentów znajomości duchowości i żywotów świętych, bo uważał że na drodze do świętości każdy, czy to świecki, czy mnich, powinien odnaleźć przewodnika i orędownika bliskiego swoim potrzebom i mentalności. Był zwolennikiem poznawania wielu świętych, w tym mniej znanych. W tym samym roku, kiedy Aleksander ukończył seminarium, archimandryta Tichon przyjął chirotonię z tytułem biskupa lubelskiego. Ich drogi miały się jeszcze skrzyżować.
Seminarzysta, urodzony na zachodnich rubieżach Imperium, po ukończeniu równie odległego od stolicy seminarium wstąpił do akademii duchownej w samym Petersburgu. Jeszcze będąc studentem, w 1900 roku, przyjął postrzyżyny z imieniem Neofit.
W następnym roku przyjął święcenia diakońskie i kapłańskie. Jako nauczyciel homiletyki i liturgiki został skierowany do swojego macierzystego seminarium. Widziano w nim nauczyciela i wychowawcę, ale w rozwinięciu tej ścieżki kariery przeszkadzały cechy osobowościowe. Mrukliwy, stroniący od ludzi, przywiązujący nieraz uwagę do drobnych spraw, surowy nauczyciel nie przypadał do gustu studentom, z których wielu pozostawało już pod wpływem nowych, liberalnych prądów. W latach 1905-1909 był rektorem seminarium w Samarze. Jego poprzednik był osobą bardzo kontaktową. Na tym tle odmienna osobowość archimandryty Neofita (godność tę otrzymał w 1905 roku) była jeszcze bardziej widoczna, stąd podjęto decyzję o przeniesieniu na taką samą funkcję do Wołyńskiego Seminarium Duchownego. Zanim wcielono ją w życie, mnich sam wystąpił z prośbą o zwolnienie.
Bardziej niż ze studentami odpowiadała mu praca z książkami i dokumentami. I tak pracował w radzie naukowej przy Świątobliwym Synodzie, a potem w  Petersburskim Duchownym Komitecie Cenzorskim. Kiedy tu pracował, w 1914 roku, nazwa miasta w którym się urodził odbiła się szerokim echem w Imperium Rosyjskim.
Trwała wielka wojna. Rosja przystąpiła do niej na mocy traktatów sojuszniczych z Wielką Brytanią i Francją. Wojska rosyjskie stanęły do walki przeciwko wojskom niemieckim. Weszły na teren Prus. Spodziewane sukcesy nie nadeszły. Żołnierze ginęli, wielu, na niespotykaną dotąd skalę, trafiało do niewoli i to w stosunkowo krótkim czasie. W sierpniu w tzw. bitwie pod Tannenbergiem siły rosyjskie poniosły druzgocącą klęskę. Wojska niemieckie rozgromiły 2 armię, dowodzoną przez Aleksandra Samsonowa. Rosjanie wycofali się w stronę rosyjsko-niemieckiej granicy. Groźba okrążenia wisiała też nad 1 armią, dowodzoną przez Pawła Rennenkampfa. Nastroje były bardzo złe, wśród obozujących żołnierzy rosyjskich zdarzały się wybuchy paniki.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
   
Natalia Klimuk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token