Numer 12(414)    Grudzień 2019Numer 12(414)    Grudzień 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Zgodnie i profesjonalnie
Andrzej Charyło i Anna Radziukiewicz
W październiku ubiegłego roku wybieraliśmy nowe samorządy – radnych, wójtów gmin, burmistrzów i prezydentów miast. Po roku działalności poprosiliśmy, na początek samorzadowców wybranych w Białymstoku, o podzielenie się doświadczeniami w ich pracy. W kolejnych numerach Przeglądu będziemy prezentować pracę samorządowców z terytoriów zamieszkałych przez prawosławnych.
W dyskusji wzięli udział zastępca prezydenta Białegostoku Adam Musiuk, wiceprzewodniczący rady miasta Stefan Nikiciuk, przewodnicząca komisji oświaty i wychowania Joanna Misiuk, przewodniczący komisji spraw społecznych i zdrowia Tomasz Kalinowski i wiceprzewodnicząca komisji kultury i promocji miasta Ksenia Juchimowicz. Redakcję reprezentowali poseł Eugeniusz Czykwin, Andrzej Charyło i Anna Radziukiewicz.

– Do wyborów szliście pod hasłem „Dla nas liczy się Białystok”.
Joanna Misiuk: – Hasła nie zmieniliśmy. Przedstawiamy się jako radni prawosławni, którzy są odpowiedzialni za zrównoważony rozwój miasta, za podejmowanie decyzji, które mieszkańców nie dzielą, a łączą.
– W poprzedniej kadencji rady miasta Białegostoku mieliśmy jednego prawosławnego radnego Sławomira Nazaruka, potem trzech. Przybyli jeszcze Adam Musiuk i Stefan Nikiciuk. Weszli na miejsce radnych, którzy z mandatów zrezygnowali. Podczas ostatnich wyborów w 2018 roku do rady miasta weszło pięciu prawosławnych kandydatów. Zostało czterech, ponieważ jeden z nich pełni funkcję wiceprezydenta miasta. Możecie teraz więcej uczynić dla społeczności miasta?
Adam Musiuk: – Dużo więcej. Tworzymy zgrany zespół. Jesteśmy poważnie traktowani przez naszych politycznych partnerów. Jeden z dziennikarzy internetowego portalu powiedział, że funkcjonujemy jak jednoosobowy, ale pięciogłowy organizm. I kiedy wcześniej określamy nasze wspólne stanowisko, stajemy się o wiele skuteczniejsi w negocjacjach z innymi politycznymi ugrupowaniami, niż gdybyśmy działali w pojedynkę. Nastąpiła więc ogromna zmiana jakościowa.
– Bardzo często widzimy was razem, jako wiceprezydenta miasta i czwórkę prawosławnych radnych.
Adam Musiuk: – Razem bywamy nie tylko na posiedzeniach rady, przy rozwiązywaniu problemów, ale także na Liturgiach w cerkwiach, spotkaniach z mieszkańcami miasta, na świętach państwowych, jubileuszach.
– Jesteście razem i na spotkaniach, organizowanych w ramach parafii.
Adam Musiuk: – Po Liturgii spotkaliśmy się już z wiernymi parafii św. Jana Teologa, Świętego Ducha,  22 grudnia będzie spotkanie w parafii św. Eliasza, czekamy na nowe propozycje ze strony proboszczów. To świeża inicjatywa, trafiona. Ludzie przedstawiają nam mnóstwo problemów – od błahych, po skomplikowane, jak chociażby trudności z otrzymaniem mieszkania komunalnego. Mamy 120 spraw zapisanych podczas dyżurów, pełnionych przy parafiach, czy w ramach Koalicji Obywatelskiej w urzędzie miasta. Codziennie biorę udział w rozwiązywaniu od kilku do kilkunastu spraw, w porozumieniu z dyrektorami departamentów czy prezydentem miasta. W ciągu roku odbyliśmy już około sześćdziesięciu spotkań.
– Razem, to znaczy jednym głosem?
Joanna Misiuk: – Tak, to jak gra do jednej bramki.
– W czasach powszechnych w Polsce sporów to cenne, zwłaszcza dla mniejszości. Wasza jednomyślność przyczyniła się do zmiany nazwy ulicy z Szendzielarza „Łupaszki” na Podlaską.
Stefan Nikiciuk: – Sprawa stała się głośna w całym kraju, wzbudziła w Białymstoku wielkie emocje. W 28-osobowej radzie miasta sprawę zmiany nazwy przeprowadziliśmy jednym głosem. W zasadzie wróciliśmy do starej propozycji nazwy ulicy, zgłoszonej przez radę miasta  minionej kadencji, czyli Podlaskiej. W nikim nazwa nie wzbudzała niepokoju. Ale w pewnym momencie radny Tomasz Madras zgłosił inną: Szendzielarza "Łupaszki". Większość, a stanowili ją radni PiS, propozycję przyjęła, bez konsultacji. Protestowałem ze Sławkiem Nazarukiem. Ale siła głosów nie leżała po naszej stronie. Podczas ostatniej kampanii wyborczej do rady miasta nasi wyborcy domagali się zmiany nazwy ulicy. Więcej, to był najczęstszy postulat. Rozumiem ludzi, pochodzących ze wschodniej Białostocczyzny, dla których ani „Łupaszka” ani „Bury” nie są bohaterami. Urodziłem się w Kołpakach koło Potoki w gminie Zabłudów. Przyjaciele mojego ojca z Potoki zginęli z rąk żołnierzy „Łupaszki”.
– Media proszą was o komentarze do nazwy ulicy?
Adam Musiuk: – Tak. Zawsze wtedy podkreślam, że chodzi nam o wprowadzanie takiego nazewnictwa ulic, czy placów, które łączy, a nie dzieli mieszkańców Białegostoku.
– Dużo było emocji?
Joanna Musiuk: – Następnego dnia ci, którzy głosowali za zmianą nazwy ulicy, otrzymali wulgarnego maila, co zgłosiliśmy do sądu.
– Wojewoda białostocki zakwestionował uchwałę, zmieniającą nazwę ulicy.
Tomasz Kalinowski: – Wojewoda może dochodzić swoich racji w tym względzie tylko na drodze sądowej. Dotychczas w sprawie wszystkich kwestionowanych przez niego uchwał przegrywał w sądzie.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Dyskusję opracowali
Andrzej Charyło
i Anna Radziukiewicz
fot. Andrzej Charyło

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token