Numer 12(414)    Grudzień 2019Numer 12(414)    Grudzień 2019
fot.Anna Radziukiewicz
By nastąpił ład cerkiewny
Eugeniusz Czykwin
W grudniu ubiegłego roku dwie, nieuznawane przez żadną, także przez patriarchat konstantynopolitański, rozłamowe struktury – tzw. Ukraińska Prawosławna Cerkiew Kijowskiego Patriarchatu (UPC KP) i tzw. Ukraińska Autokefalna Prawosławna Cerkiew (UAPC) – utworzyły nową „Prawosławną Cerkiew Ukrainy” (PCU), której patriarcha Konstantynopola Bartłomiej nadał tomos o autokefalii. Wspierani przez władze – tomos przez Petra Poroszenkę był wykorzystywany jako główny atut w jego prezydenckiej kampanii – i przez nacjonalistyczne bojówki zwolennicy PCU, często z użyciem siły, dokonali „przejęć” wielu świątyń kanonicznej – tworzy ją ponad 12 tys. parafii i 260 monasterów, z blisko pięcioma tysiącami mniszek i mnichów – Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi (UPC), która o autokefalię nie prosiła. Nadzieje Petra Poroszenki i patriarchy Bartłomieja na masowe przejście wierzących Ukraińców do „nowej” Cerkwi nie sprawdziły się. Mimo prześladowań, zmasowanej, oczerniającej kanoniczną Cerkiew propagandy w będących własnością ukraińskich oligarchów mediach, w których po zamianie komsomolskich legitymacji na wyszywanki, prym wiodą zasłużeni w walce z wiarą swego narodu „religioznawcy”, zdecydowana większość wierzących ludzi pozostaje wierna Cerkwi, która przetrwała bolszewickie prześladowania i niezmiennie głosi prawdę o Zmartwychwstałym Chrystusie.
Uzasadniając swoją decyzję patriarcha Bartłomiej twierdził, że nadanie autokefalii PCU zjednoczy ukraińskie prawosławie. W rzeczywistości, po tym jak zwierzchnik UPC KP „patriarcha” Filaret dokonał „rozkołu w rozkole” podziały się pogłębiły, a cały prawosławny świat znalazł się w głębokim kryzysie.

12 października 2019 roku PCU uznała grecka Cerkiew. W reakcji Ruska Prawosławna Cerkiew (RPC),  z którą UPC na prawach pełnej autonomii pozostaje w kanonicznej jedności, zerwała eucharystyczną łączność ze zwierzchnikiem Cerkwi arcybiskupem Hieronimem i tymi biskupami, którzy „weszli lub wejdą w modlitewną wspólnotę z przedstawicielami ukraińskich, niekanonicznych struktur raskolników”. 8 listopada PCU uznał patriarcha aleksandryjski Teodor II. Reakcja RPC na tę decyzję do oddania bieżącego numeru nie była znana, ale trudno oczekiwać, by była inna od tej dotyczącej greckiej Cerkwi. 
Decyzja  patriarchy Teodora II o uznaniu PCU dla wielu prawosławnych była zaskoczeniem i wywołała falę krytyki. Zastępca kierownika wydziału stosunków zewnętrznych UPC o. Mikołaj Danilewicz określił ją jako „wymuszoną i zdradziecką”. Z kolei kierujący służbą prasową UPC Wasilij Anisimow w udzielonym portalowi Interfax-religion powiedział:
„Przecież nikt inny niż sam patriarcha Bartłomiej uczył nas w Kijowie, dlaczego nasza ukraińska schizma jest odstępcza, że tego grzechu nie zmywa nawet krew męczeńska i wspólnota ze schizmatykami prowadzi do wiecznego zatracenia. Sam go słuchałem w 1991 roku i w tamtym czasie, muszę przyznać, nie znałem takich słów, jakimi patriarcha Bartłomiej piętnował pierwszych raskolników, którzy się wtedy pojawili. Przez wszystkie dziesięciolecia, które minęły od tamtego okresu, wszyscy patriarchowie i wyżsi greccy hierarchowie, odwiedzający Ukrainę co roku, mówili o raskole to samo, niezmiennie wzywając ludzi do wierności jedynej kanonicznej Cerkwi Chrystusowej UPC. Pamiętam, jak patriarcha aleksandryjski, wygłaszając publiczny wykład w Kijowskiej Akademii Teologicznej i uczestniczą w konferencji prasowej, nawoływał wszystkich schizmatyków do powrotu do kanonicznej UPC poprzez pokutę. W ubiegłym roku, podczas poświęcenia soboru w Belgradzie wraz z metropolitą Onufrym i metropolitą Agafangiełem, powtórzył to samo. Cztery miesiące temu w Ławrze Kijowsko-Pieczerskiej delegat patriarchy aleksandryjskiego, metropolita Kartaginy Melecjusz, wygłosił żywe i wzniosłe przemówienie na cześć metropolity Onufrego i UPC, potępiając niegodziwe czyny zwolenników PCU, zabierających świątynie. Przekazał osobiste pozdrowienia patriarchy Teodora II, który „bardzo szanuje metropolitę Onufrego” jako „przykład nam wszystkim w pokonywaniu trudności i pokus”. Nie minęło pół roku, a wśród „braci” patriarchy aleksandryjskiego znaleźli się raskolnicy. Załóżmy, że jest to brak szacunku wobec Ukraińców, jednak trzeba szanować samego siebie. Przecież wszystkie przemówienia i patetyczne mowy są nagrane i opublikowane w Internecie. Krytykujący patriarchę przypomnieli mu także, że w czasie wizyty w Polsce we wrześniu bieżącego roku wraz z metropolitą Sawą wystosowali odezwę, w której hierarchowie „świadomi odpowiedzialności za życie Świętego Prawosławia we współczesnym świecie, jego pokój, jedność i zachowanie porządku dogmatyczno-kanonicznego, w obliczu doświadczeń, które przeżywa obecnie prawosławie na Ukrainie – apelują w duchu braterskiej miłości, do wszystkich, od kogo zależy zlikwidowanie nieporozumień cerkiewnych na tle uzyskania przez Cerkiew ukraińską autokefalii, by uczynili wszystko, co jest w ich mocy, aby został zażegnany konflikt i nastąpił ład cerkiewny na ziemi ukraińskiej”.
Patrarcha nie poinformował, dlaczego zmienił zdanie, jednak w ocenie wielu komentatorów fakt, że uczynił to niespełna miesiąc po decyzji greckiej Cerkwi wskazuje, że decydująca była presja greckiego rządu – patriarchat aleksandryjski na działalność misyjną w Afryce otrzymuje od Grecji znaczące dotacje. Także decyzja greckiej Cerkwi, zdaniem wielu komentatorów, była podjęta pod presją rządu oraz amerykańskich polityków i dyplomatów. Nadzwyczajne zgromadzenie greckich biskupów, na którym uznano PCU, zwołano kilka dni po wizycie w Atenach Sekretarza Stanu USA Mike Pompeo, który – jak stwierdził minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow – „szczególnie nie ukrywał, że wśród problemów, które rozwiązywał w Atenach, był także problem greckiej autokefalii”.
Nie jest tajemnicą, że amerykańska dyplomacja aktywnie angażowała się w proces tworzenia  PCU i jej uznania przez autokefaliczne Cerkwie. Występujący 12 listopada w zorganizowanej przez greckie wydawnictwo Foreign Affairs The Hellenic Edition konferencji amerykański ambasador w Atenach Geoffrey Pyatt uznanie przez grecką Cerkiew PCU ocenił jako „dowód moralnej siły jej kierownictwa”. Ambasador wyraził  głębokie zaniepokojenie „naruszaniem religijnych swobód na Krymie” i pochwalił patriarchę Bartłomieja „za jego zdecydowane dążenie do międzyreligijnego dialogu”. W ocenie wielu obserwatorów zaangażowanie amerykańskich polityków przyniesie uznanie PCU przez kolejne, w pierwszej kolejności „greckie”, lokalne Cerkwie. W trudnej sytuacji znaleźli się nie tylko zwierzchnicy jerozolimskiego patriarchatu i cypryjskiej Cerkwi, którzy wcześniej krytycznie odnieśli się do decyzji patriarchy Bartłomieja.
Zwierzchnik cypryjskiej Cerkwi arcybiskup Chryzostom, który podjął się roli mediatora i stał na stanowisku, że ukraiński problem powinien być rozwiązany na drodze dialogu i porozumienia całego światowego prawosławia, już po zerwaniu przez RPC eucharystycznej łączności z Konstantynopolem i Atenami oświadczył, że cypryjska Cerkiew w tym konflikcie zajmuje „neutralną pozycję”. – Decyzja (o zerwaniu eucharystycznej łączności – przyp. red.) RPC – stwierdził arcybiskup  – jest nie do przyjęcia. My nie odcinamy pamięci o innym patriarsze tylko dlatego, że nie zgadzamy się z jego pozycją. Rozstaniemy się z nim tylko wtedy, gdyby stał się heretykiem, ale ani konstantynopolitańczycy, ani ateńczycy nie są heretykami. Nie oznacza to, że w tej sprawie (uznania PCU – przyp. red.) zgadzamy się z nimi.
Łączności, co było do przewidzenia, z Konstantynopolem i grecką Cerkwią nie zerwały i nie zamierzają tego uczynić w przyszłości, inne autokefaliczne Cerkwie. Odnosząc się do zaistniałej sytuacji, obradujący 29 października 2019 roku w Warszawie sobór biskupów naszej Cerkwi stwierdził:

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Eugeniusz Czykwin
fot. spzh.news

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token