Numer 12(414)    Grudzień 2019Numer 12(414)    Grudzień 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Bohaterowie czy bandyci?
Imię i nazwisko do wiadomości redakcji
Droga redakcjo, publikacja „Żołnierze wyklęci. Białostocczyzna 1945-1947” obudziła w mojej rodzinie przykre wspomnienia. To co się dzieje od kilku lat w Hajnówce, jest igraniem a uczucia ludzi, którym zamordowano bliskich. Po tylu latach od niechlubnych wydarzeń widać, że komuś zależy, by wprowadzić zamęt i upiory przeszłości. Tylko po co? Władze państwowe i kościelne powinny na to zareagować i owe wybryki ukrócić.
Kilka wspomnień o zdarzeniach, jakich doświadczyła moja rodzina.
Wieś Złotniki podczas działań wojennych znalazła się na linii frontu. W cudowny sposób ocalała, nikt nie zginął, budynki zostały nienaruszone. Radość trwała krótko. Po nocach zaczęły grasować bandy.
Był mroźny luty, łomot do drzwi. Babcia zapaliła lampę. Do mieszkania weszło kilku ludzi na czele z Rudkowskim, ps. „Orzeł” ze Skrybicz. Kolbą karabinu uderzył tatę i bosego wygonił na podwórko. Kazał otwierać chlewy. Po zabraniu wieprza, udali się po kolejny łup. Po sprzeciwie taty, wydano na niego wyrok.
W biały dzień przyszło do naszego domu dwóch „żołnierzy” w mundurach Wojska Polskiego. Taty w domu nie było, więc zabili starszego brata. Tata pojechał po drzewo i nie zdążył na czas ekzekucji, bo znarowiły się konie, nie chciały ruszyć z miejsca. Do domu nie wrócił, na pogrzebie brata nie był. Dom okrążyła banda, przez długi czas musiał się ukrywać. Ci „bohaterowie” rzekomi mieli za zadanie zapewnić oddziałom żywność. Nawet jeśli to robili, nie powinni zabijać ludzi.
Stryj Józef, mieszkający na kolonii Topilec, opowiadał, że jego teściowa, pochodząca ze wsi Zaczerlany, przeżyła wielką tragedię. Oddziały zbrojne zamordowały całą rodzinę, ponieważ sprzeciwili się wyjazdowi do Związku Radzieckiego. Zadaniem zbrojnego podziemia na tych terenach było oczyszczenie z ludności prawosławnej, wskazywano kierunek na wschód, „do raju”. To im się udało. Jako pamiątka po prawosławiu w Zaczerlanach stoją dwa krzyże, którymi opiekują się podopieczni Monaru.
Jak wytłumaczyć zbrodnię, dokonaną na niewinnych ludziach z sąsiedniej wsi Baranki? Żołnierze, zarządzili we wsi Baranki transport na dalszą drogę, do tego zmusili trzech mężczyzn i młodą dziewczynę. Wyjechali w kierunku Pietkowa, tam też dokonali zbrodni. Jednemu z mężczyzn udało się uniknąć śmierci, uratowało  go nazwisko Turowski, myśleli, że jest katolikiem. Trusiuk i szesnastoletni Szlapuk zostali zabici.
Tragiczny los spotkał młodą dziewczynę, sierotę z Rajska. Niemcy zabili jej całą rodzinę, nie miała gdzie się podziać, mieszkała w Barankach. W bestialski sposób ją torturowali, ucięli piersi i palce u rąk, a potem zamordowali. Ciała pomordowanych odnaleziono przykryte gałęziami niedaleko wsi Pietkowo.
To co zaszło przed kilkudziesięciu laty, a co teraz pokątnie się odradza, napawa obawą i zgrozą. Ludzie, którzy promują ludobójców, nazywają ich patriotami i idolami godnymi naśladowania, wyrządzają wielką krzywdę młodzieży i burzą spokój.
Niepokoi mnie jeszcze jedna sprawa, że w Polsce tworzy się oddziały samoobrony w duchu patriotycznym. Pytanie, z kim ci patrioci będą walczyć po tygodniowym przeszkoleniu? Ojczyźnie odsłużyłem trzy lata i wiem, po jakim okresie jest się wyszkolonym żołnierzem.
Na zakończenie przytoczę słowa mojej mamy: – Dzieci moje, abyście nie doczekały takich czasów, że w swoim  domu nie będzie można spokojnie przespać nocy.

Imię i nazwisko
do wiadomości redakcji

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token