Numer 12(414)    Grudzień 2019Numer 12(414)    Grudzień 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Moje dobre praktyki
zanotowała Natalia Klimuk
- Lektura książki przygotowanej przez siostry z monasteru w Turkowicach „Nasza wiara od kuchni”, a właściwie opisane tam przez ludzi świeckich przykłady ich „dobrych praktyk”, związanych ze spożywaniem posiłków, zachęciły mnie do podzielenia się swoimi pomysłami, które nie mają związku ze sprawami kuchennymi, ale życiem religijnym na co dzień. I które, co chyba najważniejsze, w mojej rodzinie się sprawdzają – opowiada Magdalena z Białegostoku, pracująca zabiegana mama przedszkolaków, żona przedsiębiorcy, dla którego firma jest drugim domem.
– Dużo rzeczy, pewnie podobnie jak w innych współczesnych rodzinach, dzieje się u nas w biegu. Ale mamy małe zwyczaje, które udaje się nam podtrzymywać, chyba dlatego że po prostu pasują do nas – mówi Magda.
– Piszemy razem z dziećmi karteczki za zdrowie żywych i za zmarłych. Mamy w domu Pomiannik, który prowadziła mama mojego męża, której nie poznałam, ale nie używamy go. Za każdym razem ja lub mąż piszemy karteczki na nowo, w biegu oczywiście, bywa że w samochodzie, a potem to które pisało, odczytuje imiona na głos i komentuje, kto jest kto. Nasze dzieci to uwielbiają. – Czyją mamą była ta babcia? A kto był dziadkiem tej babci? To twoja chrzestna, mamo? Po dziadkach, rodzicach, rodzeństwie, chrześniakach, przyjaciołach naszej rodziny zapisujemy imiona osób zgłaszanych na bieżąco – ktoś znajomy w ostatnim czasie zmarł, ktoś inny jest chory. Dzieci są świetne w przypominaniu o osobach zupełnie nam nieznanych, o chorych i cierpiących, na których są zbierane pieniądze. Dzieci te zbiorki widzą, na przykład w internecie, i jak się okazuje wcale o nich nie zapominają. Zatem zapisujemy. Zdarzyło się też parę razy, że starszy syn postanowił taką naszą karteczkę przyozdobić swoimi rysunkami. Walczyłam ze sobą, by go nie ponaglać i to był dla mnie niezły trening cierpliwości.
Mamy jeszcze jeden zwyczaj. Bardzo rzadko jesteśmy w cerkwi w czasie świąt, na przykład tych z dwunastu wielkich, jeśli wypadają one w środku tygodnia. Mamy w domu dwie książki z ikonami dla dzieci. To „Jezus Chrystus” i „Matka Boża” wydane przez Warszawską Metropolię Prawosławną. Wieczorem, w przeddzień święta, staram się z dziećmi przyjrzeć się jego ikonie. Potem książkę otwartą na tym święcie stawiamy w salonie. Książki mają tekturowe strony i świetnie się do tego nadają. Następnego dnia staram się, byśmy razem zjedli obiad w salonie właśnie. Najczęściej jest to podobny obiad  jak w inne dni powszednie, tyle że ma świąteczną oprawę.
Książki podarował moim dzieciom mój ojciec chrzestny, co osobiście odczuwam jako miłe wsparcie z jego strony w wychowywanie dzieci. 

zanotowała Natalia Klimuk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token