Numer 1(415)    Styczeń 2020Numer 1(415)    Styczeń 2020
fot.
Dobre imię
o. Konstanty Bondaruk
Wnaturalny sposób, w przypadku Jezusa Chrystusa, ósmego dnia od narodzin nastąpiło obrzezanie, jak u każdego prawowiernego Żyda, czyli akt przyłączenia do wspólnoty wraz z nadaniem imienia, a następnie odbył się chrzest, zainicjowany przez św. Jana, Objawienie się światu i początek działalności w świecie. Jednakże, o dziwo, to ważne epokowe wydarzenie oraz „imieniny” Pana naszego pozostają na wpół utajone, anonimowe. W ośmiodniowym, zwyczajnym niemowlęciu nie ma jeszcze widocznych oznak chwały Bożej. Dokonuje się nad nim zwyczajny, ludzki obrzęd i dziecię otrzymuje dość wówczas pospolite, jakkolwiek piękne i znaczące imię – „Bóg jest moim zbawieniem”.  


Święto wierności Prawu
Chrystus przyszedł na świat, by ustanowić nowe Prawo, jednak wcześniej powinien był podporządkować się staremu. Robi zatem to, o czym później oznajmi: Nie mniemajcie, że przyszedłem unieważnić Prawo albo proroków! Nie przyszedłem unieważnić, lecz wypełnić (Mt 5, 17). Jak pisał metropolita Beniamin (Fiedczenkow), skoro ustawodawca jako pierwszy podporządkował się ustawie, skoro sam Pan skrupulatnie wykonał normę prawa, to jest to ważne pouczenie również dla nas. W praktyce oznacza to, że zanim osiągniemy wyżyny doskonałości duchowej, najpierw trzeba wykonać przykazania dotyczące przynajmniej dobrych uczynków. Zanim nauczymy się modlić własnymi słowami, trzeba opierać się na istniejącym porządku nabożeństw. Zanim wstąpimy do sfery łaski, trzeba przejść etap prawa. Zanim człowiek dojdzie do doskonałej miłości, trzeba nauczyć się choćby wykonywać polecenia zwierzchności, np. Cerkwi w kwestii moralności i postów. Zanim się wstąpi do sfery ducha, trzeba wykonać to, co odnosi się do litery, do sfery zewnętrznej. Zanim człowiek zacznie pouczać innych, warto wpierw uczyć się u mądrzejszych, zanim zacznie się rozkazywać, trzeba nauczyć się wykonywać rozkazy. Wiele jest tych „zanim”, które w istocie sprowadzają się do pokory.
 
Dla chrześcijan
obrzezanie traci sens
Chrześcijanie neofici spoza judaizmu w starotestamentowym obrzezaniu nie widzieli sensu. Apostoł Paweł, mimo iż sam był obrzezany, nazwał ten obrzęd „okaleczeniem” (gr. katatomè) (Flp 3, 2). Prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery. I taki to otrzymuje pochwałę nie od ludzi, ale od Boga – pisał (Rz 2, 29). Według apostoła obrzezanie serca jest jednoznaczne z przyjęciem przez człowieka Bożego Prawa do swego serca. Niczym jest zarówno obrzezanie, jak i nieobrzezanie, a ważne jest tylko zachowywanie przykazań Bożych (1 Kor 7,19), tylko nowe stworzenie, (Ga 6, 15), tylko wiara, która działa przez miłość (Ga 5, 6). Otrzymaliście obrzezanie nie z ręki ludzkiej, lecz Chrystusowe obrzezanie, polegające na zupełnym wyzuciu się z ciała grzesznego (Kol 2, 11). Przyjmując do serca Chrystusa, Boże Słowo, pozwalamy Bogu, aby dokonał obrzezania naszych serc. Nie może być mowy o wierze w Boga, jeśli się nie jest otwartym i gotowym na przyjęcie „do serca” Bożego Słowa. Nie można też Bożego Słowa przyjmować wybiórczo – albo przyjmujemy całe Boże Słowo, a więc wszystkie Prawa, przykazania, nakazy i przepisy, całą Bożą naukę, albo nie przyjmujemy w ogóle.
W świecie ustanowiono rozmaite prawa – cywilne, rodzinne, karne, prawo podatkowe i wszystkie one zawierają przepisy, nakazy i zakazy. Wszystkie przewidują też kary za ich przekroczenie. Przestrzegamy tych praw raczej niechętnie, starając się głównie uniknąć kar. Przestrzeganie świeckich praw jest traktowane równocześnie jako obowiązek i w związku z tym nie wiąże się z żadną nagrodą.
Natomiast w Bożym Prawie są wprawdzie sprawiedliwe kary za wykroczenia, ale Bóg dał także obietnicę „nagrody” każdemu, kto wypełnia Boże Prawo – życia wiecznego. Miłość nie obala Bożego Prawa, ale pokazuje, jak właściwie i dobrze można i należy je wypełniać. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa (Rz 13,10).

Święto Imienia Pańskiego
Obrzezanie Pańskie to dzień imienia Pana naszego, Jego imieniny. W Starym Testamencie określano Zbawiciela wieloma imionami. Prorok Izajasz wymienia Emmanuel (Iz 7,14), Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju (Iz 9,6). Prorocy Daniel i Ezechiel nazywają Mesjasza Synem człowieczym (Dn 7,13), a Zachariasz powiedział o Nim a imię Jego Odrośl (Za 6,12). Potem apostoł i ewangelista Jan nazwie Syna Bożego Słowem (J 1,1). Sam Chrystus nazywał Siebie Synem człowieczym (Mt 24,27), Światłością świata (J 8,12), Drogą, Prawdą i Życiem, Dobrym Pasterzem (J 10,11; 14,6).
Jednak imieniem własnym Wcielonego Słowa jest imię „Jezus”, nadane Mu przez niebieskiego Ojca, co dosłownie oznacza „Jahwe jest zbawieniem”. Imię, nawiązujące do Boga, zbawienia i odkupienia, sugerujące szczególną opiekę Bożą, nie było niczym wyjątkowym. Żydzi przez całe stulecia starali się jak najczęściej nadawać synom imię ojca w celu podkreślenia woli przedłużenia rodu. Tak też radzono Elżbiecie nazwać Jana Chrzciciela (Łk 1,59).
Jezus otrzymał imię po swym Ojcu – Bogu. Imię wyrażało także zadanie, charakter, priorytety i cel życia. Tak jak w ziarnie zboża założona jest jego przyszłość i przeznaczenie – kłos, zaś w dalszej perspektywie chleb, jedzenie i życie, tak w imieniu Jezus wyrażone zostało całe Jego późniejsze życie i dzieło zbawienia, jego przyszła odkupicielska służba światu.

Znaczenie nadawania imion
Imię jest ikoną osoby. Domaga się ono szacunku ze względu na godność tego, kto je nosi. „Imiona wyrażają naturę rzeczy. Do czasu nadania imienia człowiek nie jest jeszcze człowiekiem” – pisał o. Paweł Floreński. Poprzez nadanie imienia człowiek staje się w oczach Bożych jedyny i niepowtarzalny. Prorok pisał: Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu, tyś moim (Iz 43,1). Bóg nadał imię pierwszemu człowiekowi i obdarzył go także przywilejem nazywania rzeczy oraz istot żywych (Rdz 2,25). Nadawane później imiona oznaczały wejście na nową drogę życia i wyrażały szczególne funkcje ich nosicieli w historii zbawienia. Niekiedy wcześniejsze imiona były zmieniane, aby odpowiadały nowemu powołaniu człowieka. Tak więc Abram stał się Abrahamem (Rdz 17,5), a Jakub Izraelem (Rdz 32,24-30). W Nowym Testamencie Szymon staje się Piotrem, a Szaweł Pawłem. Brak imienia, jak w przypadku ewangelicznego bogacza, był oznaką braku szacunku dla tej osoby, znakiem odrzucenia, wzgardy  i poniżenia. Z kolei posiadanie wielu imion mogło oznaczać dostojność i powagę człowieka, mającego do wypełnienia wiele zadań. 
W prawosławiu nadawano dawniej imię za przykładem Chrystusa ósmego dnia po urodzeniu. Z czasem imię zaczęto nadawać, kierując się przy wyborze dniem pamięci świętego, który wypadał w dzień narodzin, w ósmy dzień po urodzeniu albo w dniu chrztu. Wciąż istnieje potrzeba uczulania ludzi na wagę imienia chrzcielnego, bo pozostaje z człowiekiem przez całe życie i z nim człowiek wstępuje do wieczności. Tylko mnisi w akcie postrzyżyn otrzymują nowe imię jako znak nowego życia.
Obecnie zdarza się, że o wyborze imienia decyduje ulotna moda, ale nadanie imienia aktora, muzyka lub bohatera literackiego niesie poważne ryzyko. To imię może wyjść z mody, zmienić wydźwięk, stać się powodem kpin i przedrzeźniania. O ileż rozsądniej jest, kiedy prawosławni i wierzący rodzice nadają imię świętego. To jest zawsze dalekowzroczne, mądre i bardzo pedagogiczne posunięcie.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token