Numer 1(415)    Styczeń 2020Numer 1(415)    Styczeń 2020
fot.
Ciche echa przeszłości
Dorota Wysocka
W 1260 roku książę Wasilko, brat księcia Daniela Halickiego, zajechał do Mielnika i – jak zanotowano w Latopisie Ipatiewskim – pomoliwsia Bogu swiatomu Spasu, izbawniku jaże jest’ ikona jaże jest’ w gorodie mielnice wo cerkwi swiatoje Bogorodice i nynie stoit w wielice czesti. Określenie izbawnik znaczyło, że ikona już okazała cudotwórczą moc.
Wasilko przejął władzę po bracie, po nim jego syn Włodzimierz, o którym wiadomo, że zbudował wiele cerkwi, inne ozdobił, na przykład do cerkwi w Bielsku w 1288 roku ofiarował księgi i ikony. Nie ma po nich śladu.

Ikony zatem, można przypuszczać, początkowo napływały tu z południa, od strony Wołynia. A czy działały na Podlasiu jakieś warsztaty ikonograficzne?
Dopiero w XVI stuleciu, jak się dowiadujemy, powstawały takie na ziemiach z nim sąsiadujących. W Pińsku pracował malarz Nowosza, w Brześciu mistrz Andrzej, w Grodnie pisał ikony archimandryta monasteru na Kołoży, Jonasz. Wiemy o nim, gdyż w grodzieńskich księgach ziemskich zachował się zapis oskarżenia, jakie wysunął przeciwko swemu uczniowi, Atanazemu (Ofanasowi), którego uczył sztuki pisania ikon, za co ten miał odpłacić pięcioletnią służbą w monasterze, ale słowa nie dotrzymał i zbiegł.
Na pewno pisano ikony w monasterze supraskim. Zachowało się nie tylko imię Serba Nektarija, który gdzieś w połowie XVI stulecia rozmalowywał cerkiew Zwiastowania i pisał ikony, ale i zupełnie nieznanego Sisoja ikonnika. Jego imię na początku XVI wieku utrwalono na bocznej powierzchni dużego, srebrnego krzyża zaprestolnego, w którym zamknięto cząsteczkę Krzyża Świętego. Krzyż, jak niemal wszystkie supraskie skarby, zaginął, ale zachowała się jego doskonała fotografia z 1864 roku (pisaliśmy o tej i innych w PP 11/2012).
Ikony do supraskiego monasteru ofiarowała też królowa Helena, żona Aleksandra Jagiellończyka, córka wielkiego księcia moskiewskiego Iwana III i bratanicy ostatniego cesarza Bizancjum, Zoe Paleolog.

Jedyna ocalała ikona związana z królową Heleną, jedyna, którą możemy z nią powiązać, to bielska Hodegetria, przechowywana w tamtejszej cerkwi Narodzenia Przenajświętszej Bogarodzicy. Jest czczoną świętością, ale jednocześnie pięknym, wysokiej klasy, dziełem sztuki. Napisano ją temperą na lipowych deskach o wymiarach 124 x 101 centymetrów i bogato pokryto złotem, w tym położonym techniką chryzografii, malowania złotem płynnym, którym zaznaczono fałdy szaty Dzieciątka.
Przypuszcza się, że jej pierwowzorem mogła być zaginiona Wileńska Ikona Matki Bożej, zwana też Jerozolimską lub – ze względu na pochodzenie – Carogrodzką, którą matka Heleny przywiozła do Moskwy wraz ze ślubną wyprawą.
Bielska Ikona nosi wyraźne cechy bałkańskie – ciemne oblicze Matki Bożej i Dzieciątka, bardzo wydłużone palce, wypukłe aureole zdobione wicią roślinną, podczas gdy na ruskich ikonach występują zdobienia geometryczne. To uprawdopodobniało tezę, że i ją wykonano w Konstantynopolu. Ale czyż bizantyńscy mistrzowie pisaliby na lipowych deskach? Nie można wykluczyć, że powstała już w Rzeczypospolitej, może nawet w Supraślu, gdzie wpływy bałkańskie długo jeszcze były czytelne.
Na XVI stulecie datowana jest, przechowywana w cerkwi Uspieńskiej w Kleszczelach ikona jej patrona wraz ze scenami z jego życia. Wykonano ją temperą na desce o wymiarach 96 x 70 centymetrów, w żywych kolorach. Frontalnie ustawionej postaci towarzyszy dwanaście scen z jego życia, między innymi chrzest, wyświęcenie na diakona, uratowanie niewinnie skazanego, wybór na biskupa Mir Licyjskich, wskrzeszenie utopionego dziecka, śmierć czy przeniesienie relikwii do Bari.
Nie wiemy, kto napisał ikonę, jak trafiła do Kleszczel, nawet jej datowanie jest niepewne, gdyż niektórzy historycy sztuki, na podstawie cech stylistycznych, uważają, że. jest nieco młodsza, z początku XVII wieku.
Na czas od końca XV stulecia po połowę XVI datowana jest ikona Matki Bożej Znamienije. Pisana temperą na lipowych deskach, o wymiarach 144 x 88 centymetrów, znajduje się dzisiaj w cerkwi św. Mikołaja w Topilcu, wsi przez wieki stanowiącej część supraskich dóbr.
Złote tło, złote nimby, ślady chryzografii na szacie Chrystusa, nasycone barwy, czynią ją zupełnie wyjątkową.

Czy to możliwe, że przeznaczona była do cerkwi supraskiej, do jej ikonostasu, który w XVII wieku zastąpiono powszechnie znanym, bogato rzeźbionym, zwanym „gdańskim”. Wiemy, że takie przedstawienia na przełomie XIV i XV wieku pojawiały się w ikonostasach, w centralnym miejscu rzędu proroków. W końcu XVIII wieku ikona tego typu znajdowała się w ikonostasie monasterskiej cerkwi Świętej Trójcy w Drohiczynie. Ale poza tym nic nie wiemy i wszelkie rozważania to jedynie spekulacje.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Dorota Wysocka
Podstawowym źródłem informacji był artykuł Joanny Tomalskiej, kustosza Muzeum Podlaskiego w Białymstoku, „Najstarsze ikony na Podlasiu – relikty z XVI wieku”, zamieszczony na www.academia.edu i jej wykład, wygłoszony 6 grudnia w supraskim Muzeum Ikon.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token