Numer 2(416)    Luty 2020Numer 2(416)    Luty 2020
fot.Andrzej Charyło
Kosztowny wdowi grosz
o. Konstanty Bondaruk
Ewangeliczną opowieść poprzedziło ostrzeżenie przed obłudą ówczesnych elit. I mówił w nauczaniu swoim: wystrzegajcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok (Mk 12,38-40). Następnie Jezus usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało, ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie» (Mk 12,41-44). Analogiczną relację z ofiary wdowy zamieścił również św. Ewangelista Łukasz (Łk 21,1-4).
Równowartość kromki chleba

Uboga wdowa wrzuciła dwa drobne pieniążki, czyli jeden kwadrans. Drobny pieniądz nosił nazwę lepton, co dosłownie oznaczało „cienki”, „mały”, „mizerny”. Lepton miał najniższą wartość spośród wszystkich ówczesnych monet będących w obiegu. Dwa leptony stanowiły równowartość jednego kwadransa (łac. quadrans). Była to drobna moneta rzymska, odpowiadająca wartości 1/64 denara. Jeden denar był średnią, zwyczajową zapłatą za dzień pracy robotnika, więc ofiara kobiety była rzeczywiście bardzo skromna. Za dwa leptony można było kupić garść mąki lub skromny posiłek, dzisiejszą kromkę chleba.
Według Miszny (części Talmudu, pierwszego dzieła judaizmu rabinicznego) na dziedzińcu świątynnym znajdowało się trzynaście skarbonek z otworami w kształcie trąby, do których wierni mogli wrzucać ofiary. Przy ich składaniu często asystowali kapłani, którzy w przypadku hojnego datku głośno błogosławili darczyńców, wywołując uznanie i szmer podziwu. Ofiarę wdowy prawdopodobnie zbyli milczeniem.
Ewangelista Marek, adresując swą księgę do chrześcijan nieżydowskiego pochodzenia, celowo przeliczył jednostkę monetarną z żydowskiej miary na rzymską, podkreślając znikomą wartość ofiary.
Jednak Jezus uznał, że nie wartość obiektywna jest istotna, lecz to, ile znaczy ona dla ofiarodawcy. Bóg liczy inaczej niż my. Nie patrzy na to, co dajemy, ale co nam zostało. Bogacze wrzucili tylko niewielką część procenta z tego, co posiadali, zaś uboga wdowa, wrzucając dwa pieniążki, dała sto procent z tego co miała.

Współczesne „lepty”
W naszych cerkwiach niemal w każdą niedzielę i w święta przeprowadza się jakieś zbiórki wśród wiernych i są to głównie kolekty na utrzymanie świątyni, często na jej budowę, remont lub na wsparcie jakiejś innej, małej parafii. Nasze państwo, prawny sukcesor II Rzeczypospolitej, hojne wobec toruńskiego imperium medialnego, nie raczy zrekompensować prawosławnym choćby części tego, co w przeszłości odebrało im lub zburzyło. W praktyce każda zbiórka, każdy kolejny apel o wsparcie jakiegoś zbożnego dzieła jest kierowany ciągle do tych samych osób, najczęściej bywających w cerkwi, czyli w większości do starszych kobiet, emerytek i wdów. Kapłan z ciężkim sercem prosi o ofiarę, bo wie, że ma przed sobą te „ewangeliczne wdowy”, one zaś nie bez zażenowania rzucają na tacę niekiedy naprawdę ostatnią monetę. Ci z grubymi portfelami w cerkwi bywają na tyle rzadko, że główny ciężar ich utrzymania dźwigają właśnie pobożne „wdowy”. Chwała im za dobre serce i za ich „lepty”, bo w tym słowie jest i głęboka wiara, i zawierzenie Bogu swego losu, i wielka ofiarność, i wyrzeczenie.
 
Wielkość ofiary drugorzędna
Chrystus wykorzystał tę historię, aby dać apostołom i naśladowcom cenną lekcję. Wskazał, czym jest ofiara i jaka jest jej istota. Ci, którzy wrzucali spore sumy z tego, co im zbywało, zyskiwali przy tym łechcące próżność ludzkie uznanie. O ofierze można mówić tylko w przypadku poniesienia osobistej straty. Bogacze jej nie doświadczali, natomiast wdowa – tak. Jak pisał św. Jan Złotousty, „Królestwo niebieskie nie jest za pieniądze i nie można go za nie nabyć […] Gdyby rzeczywiście można było je nabyć za pieniądze, to kobieta, która wrzuciła dwa małe pieniążki, niewiele by otrzymała. Lecz ponieważ przeważyła nie wielkość kwoty, ale intencja, wszystko też otrzymała. Wdowa wrzuciła do skarbony jedynie dwa małe pieniążki, Pan jednak nie dał jej zapłaty wartej tylko dwa pieniążki. Dlaczego tak się stało? Dlatego, że nie zwraca On uwagi na wielkość kwoty, ale na bogactwo jej serca. Jeśli bowiem policzysz jej pieniądze, to jej bieda jest doprawdy wielka, ale gdy przyjrzysz się dokładniej jej intencji, dostrzeżesz skarb hojnego serca”.
Podobną myśl znajdujemy u błogosławionego Augustyna: „Bracia, co jest potężniejszego ponad to, że królestwo niebieskie nabył nie tylko Zacheusz za połowę swojej własności (Łk 19, 8), ale i wdowa za dwa grosze, i każde z nich tyle samo otrzymało? Cóż potężniejszego, niż to, iż królestwo to jest warte i skarbów bogacza (Mt 10, 42) i kubka zimnej wody podanej ubogiemu?”.

Wdowieństwo
– bieda i wykluczenie
Tu trzeba dodać, że sytuacja wdowy w społeczeństwie Izraela była godna pożałowania. Wdowy pozbawione były prawa dziedziczenia po mężu. Pozostawione często bez środków do życia, narażone były na pogardę i wyzysk. Wdowa w Starym Testamencie zestawiana była razem z obcym (obcokrajowcem) i sierotą jako tymi, którzy są zdani na łaskę i wielkoduszność innych (np. Pwt 10,18; 14,29; 16,11; 24,19; Ps 94,6; 146,9; Jr 7, 6, Ez 22,7).
Owszem, Stary Testament wspomina o prawach, które teoretycznie miały przyjść wdowom z pomocą. W szczególności prawo lewiratu. Jeżeli zmarły mąż miał braci, to brat męża stawał się nowym mężem i opiekunem kobiety. Do tego prawa odwołują się faryzeusze, pytając Jezusa o sytuację wdowy, która poślubia kolejno siedmiu braci (Mt 22,24-33). Był również obowiązek odkładania dziesięciny z plonów trzeciego roku na potrzeby obcych, sierot i wdów (Pwt 14,28-29). Istniał, jakkolwiek nie zawsze przestrzegany, zakaz pobierania odzieży od wdowy pod zastaw (Pwt 24,17) oraz nakaz pozostawiania części plonów zboża na polach oraz oliwek i winogron, które mogły być zebrane przez wdowy (Pwt 24,19-21). Owdowiała córka kapłana mogła wrócić do domu ojca (Kpł 22,13).
 Karty Starego Testamentu podają jednak przykłady łamania praw wdów i uciskania ich: Biada prawodawcom ustaw bezbożnych i tym, co ustanowili przepisy krzywdzące, aby słabych odepchnąć od sprawiedliwości i wyzuć z prawa biednych mego ludu; by wdowy uczynić swoim łupem i by móc ograbiać sieroty! (Iz 10,1-2). U ciebie znieważa się ojca i matkę, u ciebie krzywdzi się cudzoziemca, u ciebie uciska się sierotę i wdowę (Ez 22,7). Nieprawi przesuwają granice, trzodę kradną z pasterzem, osła zajmują sierotom i wołu wdowie zabierają w zastaw (Hi 24,2-3). W Starym Testamencie Bóg przedstawiany jest jako ten, który troszczy się o wdowę: Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy i sieroty. Jeślibyś ich skrzywdził i będą Mi się skarżyli, usłyszę ich skargę (Wj 22,21-22). On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca, udzielając mu chleba i odzienia (Pwt 10,18).

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token