Numer 2(416)    Luty 2020Numer 2(416)    Luty 2020
fot.Andrzej Charyło
Starosielski batiuszka
Anna Radziukiewicz
Pójdźmy do źródeł historii wspólnoty. Szukam jej ze dwa kilometry od obecnej cerkwi Zaśnięcia Bogarodzicy, wzniesionej na cmentarzu przy ulicy Węgierskiej. Okolica jak z zamkniętego rozdziału. Zimowe słońce łamie się w tysiącach rozbitych szyb umarłego zakładu, w którym w socjalistycznej Polsce naprawiano wagony i lokomotywy. Idę długą kładką nad torami. W dole kataklizm przemian, który pognał stąd życie jak zeschłe liście. Z kładki skręcam w lewo. Mijam rozległy i kolorowy plac zabaw, pasujący do naszych karnawałowych czasów. Za nim budynek. Stoi prostopadle do torów. Architektura nie z tej epoki – gzymsy, pilastry, naroża, nisze. Na nim krzyż. Łaciński. Stoi tu od 1919 roku, od odzyskania przez Polskę niepodległości, kiedy rozpoczęła się poniewierka wielu prawosławnych wspólnot. W Starosielcach cerkiew odebrano. Nie wiem, jak wyglądała z kopułami. Teraz ma namiotowy dach. I wejście tam gdzie był ołtarz.
Możemy iść jeszcze głębiej. Starosielce to inaczej Stare Sieło, czyli stara wieś. Taką nosiło przed wiekami nazwę. W nim mieszkała głównie ludność ruska. A sioło, założone przed 1547 rokiem, należało do dóbr Michna Raczkowicza. Czy miało cerkiew? Może i tak w zlewających się dziś ze Starosielcami Klepaczach jest miejsce zwane Cerkwiskiem.

Bujny rozwój Starosielc nastąpił w końcu XIX wieku. Wtedy przy linii kolejowej, prowadzącej z Białegostoku, do którego było pięć kilometrów, w kierunku Grajewa, powstał w 1872 roku zakład konstrukcji stalowych. Starosielce przekształcają się w miasteczko pracowników kolei. Wielu specjalistów i zwykłych pracowników przybywa tu z głębi imperium, zatrudniając się także w zakładach zaplecza remontowego „dróg żelaznych”. Młodych specjalistów kształci się w kolejowej szkole.
Miejscowi i przybysze potrzebowali cerkwi.
Poświęcono ją opiece Świętych Braci Cyryla i Metodego. „Białostocki obywatel” – tak się podpisał – donosił w cerkiewnej gazecie w 1901 roku, że 15 lipca tłumy oczekiwały na stacji w Starosielcach na przybycie pociągu z Białegostoku z biskupem Joachimem. Władykę powitał wojskowy chór, uczniowie kolejowej szkoły, która przylegała szczytem do cerkwi. Powiewały kolorowe flagi. A z drewnianej dzwonnicy, wzniesionej obok cerkwi w staroruskim stylu, zwisały girlandy wieńców, plecionych z dębowych liści. Pod nogi biskupa sypano kwiaty. Władyka wyświęcił nową cerkiew, zamysł budowy której przedstawił katecheta o. Michał Pieszkowski, a dyrektor kolejowej szkoły Piotr Kradikow inicjatywę zaakceptował.
Cóż władyka zobaczył? Podłogę w cerkwi wyłożoną terakotą, w ołtarzu i na solei – parkietem, jednorzędowy, rzeźbiony w dębowym drewnie piękny ikonostas, z ikonami wykonanymi przez mistrzów z Kijowa, wzorującymi się na ikonach, znajdujących się w kijowskim soborze św. Włodzimierza. Były i pozłacane, w greckim stylu utensylia, wyszywane złotą nicią chorągwie. Zobaczył dzwonnicę z siedmioma dzwonami. I mógł się dowiedzieć, że starosielską wspólnotę tworzy 593 mężczyzn i 510 kobiet, a w szkole uczy się 220 uczniów. Ujrzał jedno z najpiękniejszych w grodzieńskiej guberni cerkiewnych wnętrz.
Cztery lata po wyświęceniu zbudowano jeszcze dom parafialny o 12 pokojach, cztery gospodarcze budynki, wykopano studnię. 
Komentarz „Białostockiego obywatela”: Białostocki i sokólski ujezd zamieszkują w przygniatającej większości rzymscy katolicy. Tu prawosławne cerkwie powstają bardzo rzadko.

Cieszyła zaledwie przez czternaście lat. Pierwsza wojna spowodowała masową ucieczkę, zwłaszcza prawosławnych, w głąb Rosji. Cerkiew stała przy torach. Łatwo było załadować do wagonu wszystko, co znajdowało się w jej wnętrzu. Już do niej nic nie wróciło. „Urząd Miasta, kierując się zrozumieniem i potrzebami (…) dotychczasową cerkiew św. św. Cyryla i Metodego przekazuje kościołowi katolickiemu, którym kieruje ks. Paweł Grzybowski”, czytam w jednym z dokumentów, zgromadzonych przez o. Jana Troca. Do dziś Starosielce czczą pamięć ks. Grzybowskiego, oddając pod jego patronat jedną z głównych swoich ulic, biegnących przy prawosławnej cerkwi i cmentarzu. Dawna cerkiew otrzymuje nowe wezwanie – Maryi i św. Stanisława Biskupa Męczennika.
W spisie kościołów i duchowieństwa archidiecezji białostockiej przeczytamy: „Kościół p.w. imienia Maryi i św. Stanisława Biskupa Męczennika, przy ulicy Szkolnej został zbudowany w latach 1901-1902 jako kaplica szkolna. W latach 1919-1959 pełnił funkcję kościoła parafialnego”. Dalej o tym, że w 1959 roku wybudowano w Starosielcach nowy kościół rzymskokatolicki i że obok niego stoi „kościół stary-dawniejszy”.
Ani słowa o byłej cerkwi, również na tablicy, przytwierdzonej do fasady dzisiejszej świątyni.
Prawosławnym po wojnie ostała się tylko kapliczka na cmentarzu, czyli na miejscu, w którym dziś stoi parafialna cerkiew. Trzeba było ją rozbudować. Kamień węgielny pod rozbudowę wyświęcono 28 sierpnia 1928 roku, a już na Wprowadzenie Bogarodzicy do Świątyni 4 grudnia tego samego roku kaplicę poświęcono. Wspólnotą najpierw opiekował się proboszcz z Choroszczy, potem duchowni z katedralnej cerkwi św. Mikołaja w Białymstoku.
Chcieli ją zabrać w okresie międzywojennym neounici, którzy szczególnie aktywnie działali w sąsiednich Fastach. 8 czerwca 1930 roku na Świętej Trójcy wtargnęli do cerkwi i odsłużyli Liturgię. Ale starosielska wspólnota była stosunkowo silna. Należało do niej wtedy 170 domów z prawie pół tysiąca prawosławnymi. Obronili się przed neounitami. Po drugiej wojnie stopniała, ponieważ wiele rodzin zostało zmuszonych przez polskie podziemie do opuszczenia ojcowizny i udania się do „raju”, czyli Związku Radzieckiego. Tak było m.in. w Choroszczy, Zaczerlanach, Topilcu, Krupnikach.
W 1961 roku wspólnota liczyła 406 wiernych.
Tamtą międzywojenną cerkiewkę utrwalił ktoś na akwareli.
Ucierpiała ona w czasie drugiej wojny. Była uboga i mała. O. Michał Chomczyk, będąc od 1966 roku proboszczem starosielskiej parafii, składał niezliczone wizyty – jak pisze o. Jan Troc – u urzędników, prosząc ich o pozwolenie – nie, nie na budowę cerkwi, bo wiedział, że takiego nikt w PRL-u nie da, tylko na rozbudowę. I udało się! W 1972 roku otrzymał je. Pod pretekstem rozbudowy, zaczął wznosić wraz z parafianami nową cerkiew. Siedem lat ją budowano. Ze starej cerkwi pozostała jedynie wschodnia ściana z przedstawieniem Matki Bożej. Projekt nowej, o harmonijnej i zwartej bryle, na planie koła, wykonał architekt Michał Bałasz, proponując przykrycie jej jedną półsferą. Władyka białostocki i gdański Nikanor 25 maja 1979 roku wyświęcił ją. Przy o. Michale Chomczyku ogrodzono cmentarz i rozbudowano dom parafialny, doprowadzono wodę do parafialnej posesji z miejskiego wodociągu.
Kiedy proboszczem wspólnoty był o. Andrzej Bierezowiec (1985-1989), parafię podzielono. Powstała bowiem w lutym 1989 roku nowa wspólnota na Słonecznym Stoku. Tworzyli ją także starosielscy parafianie.
15 grudnia 1989 roku władyka białostocki i gdański Sawa, mianował o. Jana Troca proboszczem parafii w Starosielcach. Jaka była jego droga do Starosielc? Pierwsza parafia to Topilec.
– Szukam batiuszki – mówi parafianin.
– Ja nim jestem – odpowiada młodziutki wtedy o. Jan.
– A ślubu udzielić umie? – pyta z powątpiewaniem.
– Po ślubie przyszedł i pocałował mnie w rękę – wspomina o. Jan.
W Górowie Iławeckim służył sześć lat. Tam od swoich parafian, których akcja Wisła zagnała tu z Kodnia, Białej Podlaskiej, Chełmszczyzny, uczył się głębokiej wiary. Cerkiewny starosta Stefan Ciodyk wyjeżdżał z domu do cerkwi, z konewką mleka dla batiuszki, o czwartej nad ranem. O szesnastej wracał autobusem z powrotem.

Parafia ciągnęła się na przestrzeni gdzieś stu kilometrów wzdłuż i wszerz, obejmując między innymi Lidzbark Warmiński, Sępopol, Dobre Miasto, w Bezledach opierając się o granicę ze Związkiem Radzieckim.
W Lidzbarku Warmińskim w ewangelickiej kirsze, przekazanej przez władze na cerkiew, oszklił batiuszka ponad sto okien. Pomagał mu Włodzimierz Bandałowski. Do Lidzbarka jeździł motocyklem. Finansowo jakoś sobie radzili, bo matuszka Anatolia pracowała w kasie PKS-u w Górowie Iławeckim.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token