Numer 2(416)    Luty 2020Numer 2(416)    Luty 2020
fot.Andrzej Charyło
Horeczia wielojęzyczna
Anna Radziukiewicz
Grupa nazywa się Horeczia, od nazwy posiołka, który wchłonęły Czerniowce, a w którym rozlokował się monaster Narodzenia Bogarodzicy. Grupa, męska, śpiewa w monasterskiej cerkwi podczas Liturgii. Ale nie tylko w tej cerkwi. Kiedy ihumen tegoż monasteru odwiedził monaster Narodzenia Bogarodzicy w Zwierkach, powiedział o grupie: „nasza-wasza”.
Horeczia od 2011 przyjeżdża do Zwierek. Śpiewa podczas ważnych dla monasteru świąt, za każdym razem swoim kunsztem zadziwiając wiernych. W ubiegłym roku występowała podczas wieczoru kolęd w Operze i Filharmonii Podlaskiej, zdobywając największy aplauz. W tym roku została zaproszona na wieczór kolęd na Zamku Królewskim w Warszawie.
Wigilię Nowego Roku według starego stylu miałam przyjemność spędzić za wspólnym stołem z Horeczią. Usłyszałam kolędy w najpiękniejszym znanym mi wykonaniu i kilka pieśni ludowych o tak samo wysokim kunszcie wykonawczym.

– Witalij Leś, kompozytor. Kolędy w jego kompozycji znajdziecie w Internecie – przedstawia kierownik grupy Dima Sandulak, inaczej Dmitro, jak mówi. Naprzeciwko siedzi jego rodzony brat Misza, czyli Michaił, akordeonista, skończył konserwatorium. – My z Jurą, po waszemu Jerzym, śpiewamy w cerkwi, wszyscy w cerkwi śpiewamy, w tej samej. Andrej Błaga oddzielił się od nas. Pojechał za granicę, do Wrocławia. Kiedyś dzwonię do niego i słyszę: „Nie ma doktora Błagi”. Jest stomatologiem. Ale na Rożdżestwo spotykamy się wszyscy. Siergiej, mołodziec, to poważny bas, takiego ze świecą szukać! Bas wirtuoz.
Dima Sandulak wspomina wizyty w Polsce: – Przyjechaliśmy, zaśpiewaliśmy w monasterze służbę. Zaprosili nas drugi raz. Przyjechaliśmy drugi raz, zaprosili trzeci. I tak poszło. Spotykają nas tu w monasterze bardzo ciepło i ihumenia Anastasija, i wszystkie mniszki.
Marzymy jeszcze, by zaśpiewać waszemu metropolicie Sawie. Co nas na Ukrainie spotkało bardzo miłego? Kiedy zaczęły się te historie z raskolniczeską Prawosławną Cerkwią Ukrainy, kto nas pierwszy podtrzymał? Wasz Błażenniejszyj, metropolita Sawa. Jasno określił swoje stanowisko, podał rękę naszemu metropolicie Onufremu. I to z takiej małej Cerkwi!
Dał przykład innym Cerkwiom autokefalicznym. A nas straszono, że nową raskolniczeską strukturę uznają wszystkie lokalne Cerkwie autokefaliczne. 

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token