Numer 2(416)    Luty 2020Numer 2(416)    Luty 2020
fot.Andrzej Charyło
Remont na sto lat
Anna Radziukiewicz
Stoimy  przed cerkwią św. Jerzego na cmentarzu w Supraślu, przy grobie o. Aleksego Mularczyka. Czarny monument kamiennego pomnika wyraźnie rysuje się na tle ceglanego muru cerkiewki, tak samo jak i postać o. Aleksego w historii supraskiej parafii. 
– Gdyby nie mój dziadek, ojciec Aleksy Mularczyk, mogłoby nie być dzisiaj monasteru w Supraślu – snuje refleksję jego wnuk, też Aleksy Mularczyk, a Jerzy Czaban, urodzony zaraz po wojnie w tym miasteczku, kiwa głową na zgodę.

Jerzy Czaban pamięta z dzieciństwa, gdzieś z połowy lat 50., jak w cerkwi św. Jana Teologa, wzniesionej przy wybitnym archimandrycie Mikołaju Dołmatowie w 1890 roku, stały maszyny rolnicze, pod gołym niebem, bo nad cerkwią pozostały tylko jakieś resztki krokwi. Budynki wokół wzięła we władanie, szkoła mechanizacji rolnictwa. Władze uważały, że przy szkole nie powinien pozostać nawet ślad po prawosławiu. Dlatego nakazały prawosławnym w 1955 roku eksmisję z cerkwi a dwa lata później, 19 lipca 1957 roku, rozpoczęły jej rozbiórkę. W ten sposób chciały zlikwidować ostatni ślad obecności prawosławnych w tym miejscu. Wtedy o. Aleksy Mularczyk, który służył w Supraślu do 1970 roku, czyli do śmierci, podjął wraz z parafianami dramatyczną walkę o jej ocalenie. W końcu 1957 roku władze zgodziły się na reaktywowanie parafii i otwarcie cerkwi św. Jana Teologa. Rozpoczęto jej remont.

Wnuk o. Aleksego, choć mieszka w Białymstoku i należy do parafii Hagia Sophia, dba o supraskie prawosławne dziedzictwo. Razem z Jerzym Czabanem od pięciu lat prowadzi i nadzoruje rozległy, gruntowny remont cerkwi św. Jerzego na cmentarzu w Supraślu, właśnie zakończony. Obaj mają uprawnienia budowlane, w dodatku pan Aleksy konserwatorskie, a pan Jerzy projektowe. Tworzą tandem fachowy, odpowiedzialny i z sercem.
Aleksy Mularczyk pokazuje mi zdjęcia sprzed remontu – cerkiewka jakby wrastała w ziemię, od gruntu, prawie pod okna podchodząca liszajami mchu czy grzyba, tak samo wewnątrz, na murze szczeliny, schody pokruszone i sypiące się, okna i drzwi przegniłe.
Do tego dach nad częścią ołtarzową, czego zdjęcia nie pokażą, groził zawaleniem.
Od fundamentów rozpoczęto. Odkopano je, zaizolowano, wzmocniono, na zewnątrz cerkwi ułożono jak obręcz, opaskę.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token