Numer 9(243)    wrzesień 2005Numer 9(243)    wrzesień 2005
fot.Mirosław Matreńczyk
O jezyku liturgii
Nie zdradzajmy dziedzictwa przodków

   
   Dobiegam osiemdziesiątki, ale nie uważam siebie za tradycjonalistę ani za kogoś, kto idzie z tak zwanym postępem, nie oglądając się za siebie. Ostatnimi czasy spotykam młodych ludzi z Białostocczyzny, studiujących na uczelniach poznańskich, których tamtejsi kate¬checi wspaniale przygotowali do czynnego uczestnictwa w nabożeństwach. Bardzo dobrze czytają w języku cerkiewnosłowiańskim, a niektórzy z nich - niekoniecznie dzieci duchownych - doskonale orientują się w cerkiewnym ustawie w zakresie korzystania z takich ksiąg liturgicznych, jak minieje czy triod’. Chwała wam, ojcowie duchowni.
   Jakże byłem zaskoczony, kiedy na pytanie, jakiej czują się narodowości, niektórzy jednoznacznie określali się jako Polacy. Coś jeszcze o swoich dziadkach wiedzą, ale rodzice już nie zadbali o to, by dzieci zdawały sobie sprawę z tego, że prawosławie w Polsce zrodziło się dzięki świętemu księciu Włodzimierzowi na Rusi Kijowskiej przed przeszło tysiącem lat. No i cóż można tu powiedzieć? Jeżeli ojcom duchownym chwała - to rodzicom wstyd.
   Warto więc, byśmy sobie uświadomili, że jest jeszcze w Polsce południowej taki region i wiele wysepek odeń pochodnych w Polsce zachodniej i północnej, gdzie nikt nie podważa racji bytu języka cerkiewnosłowiańskiego w naszej Cerkwi. Co więcej, nikt nie kwestionuje języka ojczystego, w jakim głoszone jest tam kazanie.
   Ludzie tam trwają nieugięcie w kulturze swoich ojców, jak kiedyś obywatele trojga narodów w pierwszej Rzeczypospolitej. Po niełatwym powojennym półwieczu, dla wielu naznaczonym tragicznymi doświadczeniami, doczekali się czasów, w których dzięki unijnym europejskich standardom coraz bardziej szanowane są prawa religijnych i etnicznych mniejszości.
   Tym prawosławnym z reszty kraju, którzy z różnych, najczęściej przyziemnych, powodów nie tylko mówią już w języku polskim, ale i myślą też po polsku, a na dodatek chcieliby jeszcze odejść od swoich przeszło tysiącletnich cyrylo - metodiańskich korzeni, polecam zastanowienie się nad kontynuowaniem pełzającej zdrady tego, co w spadku zostawili im przodkowie - uniwersalny język modlitwy i liturgii przeważającej części Słowian - Bułgarów, Macedończyków, Czarnogórzan, Serbów i wreszcie narodów wschodnio¬europejskich o wspólnych korzeniach starożytnej Rusi.
   Truizmem byłoby twierdzić, że język cerkiewnosłowiański może być dla wszystkich zrozumiały między innymi dzięki regularnemu uczęszczaniu na nabożeństwa, ale nie można zaprzeczyć, że słuchanie tekstów liturgicznych w tym języku nas uduchawia. Przyjęty w Cerkwi śpiewny sposób wygłaszania Ewangeli i Aposłoła nie zawsze przebiega zgodnie z zasadami interpunkcji, co dodatkowo utrudnia rozumienie tekstu.
   Kiedy miewałem problemy ze zrozumieniem cerkiewnosłowiańskich tekstów, sięgałem po dwujęzyczny (cerkiewnosłowiańsko-rosyjski) No-wy Testament, wydany jeszcze przed pierwszą wojną światową.
   Dzisiaj przydałoby się tłumaczenie polskie obok cerkiewnosłowiańskiego, z pewnością pomogłoby szybciej i łatwiej zrazumieć tekst nie tylko młodzieży, ale i osobom starszym, nie obeznanym z językiem rosyjskim. Przecież w Kościele rzymskokatolickom kiedyś doskonale sobie radzono w podobny sposób z łaciną. O ileż aktywniej i bardziej świadomie wierni mogliby uczestniczyć w nabożeństwie, mając do dyspozycji tak zredagowany Nowy Testament czy Służebnik. Nie widzę powodu, by się wstydzić korzystania podczas nabożeństw z takiej pomocy. Może jednak ktoś powiedzieć, że tak wydane książki odniosą odwrotny skutek od zamierzonego i tekst polski, łatwiej przecież docierający do czytającego, zacznie dominować w jego świadomości, ale cóż - na lenistwo nie ma rady.
   Na zakończenie chciałbym przytoczyć przykład korzystania z takiego dwujęzycznego tekstu i to niekoniecznie w cerkwi czy w domu. Moja córka, zięć i dwóch wnuków podczas podróży samochodem na dłuższych trasach, np. do monasteru na Grabarce czy w Ujkowicach, czytają na przemian wydany przez Bratczyka dwujęzyczny Kanon sw. Andrzeja z Krety. Modlitwa ich uskrzydla - czują Bożą Opiekę.
   
   Aleksander Żuk, Poznań
   
   
   
Cerkiewnosłowiański jednoczy prawosławnych

   
   Mieszkam na obczyźnie. Bywam na Liturgiach w Cerkwi amerykańskiej, białoruskiej, macedońskiej, serbskiej, gdzie używany jest cerkiewnosłowiański. Czuję się jak u siebie, jestem szczęśliwa. Uważam, że cerkiewnosłowiański jednoczy prawosławnych.
   Daj Boże, aby trwał po wsze czasy w Cerkwi prawosławnej.
   A ci, którzy nie chodzą do cerkwi, prawdopodobnie nie przyjdą nawet wtedy, gdy Liturgia będzie po polsku.
   Prawosławni w Polsce, macie cudowne świątynie, cudowne chóry cerkiewne, wspaniałych duchownych, korzystajcie z tego wielkiego daru Bożego.
   Jeżli będziecie często uczestniczyć w nabożeństwach, to nawet nie umiejąc czytać ani pisać po słowiańsku, będziecie rozumieć Liturgię. A tym, którzy pragną nauczyć się tego języka, proponuję książeczkę "Pan Bóg i Ja", napisaną przez ks. Piotra Pietkiewicza i inne podobnie napisane.
   
   Serafina Domańska
   Schaumburg, USA

   
   
   
Czy warto wprowadzać zmiany?

   
   Słuszne są wypowiedzi w kwietniowym Przeglądzie Adama Kiryluka, Anny Remży i Katarzyny Gryciuk dotyczące niewprowadzania języka polskiego do Liturgii. Polski został wprowadzony do Kościoła katolickiego, i co? Kiedy liturgię odprawiano w języku niezrozumiałym, po łacinie, praktykujących katolików było 70 proc., po wprowadzeniu polskiego, a więc języka zrozumiałego, procent uczestniczących w liturgii spadł do 30. Zatem nie język decyduje o potrzebie uczestnictwa w Liturgii św.
   W Kościele katolickim wprowadzono wiele innych zmian, np. zlikwidowano post w wigilię Bożego Narodzenia, wprowadzono mszę św. niedzielną w soboty, a więc niedziela to już nie dzień ku chwale Bożej, ale dla wypoczynku i rozrywki katolików. To wszystko przyczynia się do braku duchowości i powoduje zeświecczenie.
   Zmiany w Kościele katolickim spowodowały zanik prawdziwej religijności i moralności. Warto więc zastanowić się nad wprowadzeniem jakichkolwiek zmian w Cerkwi, aby nie było tak jak w Kościele katolickim.
   
   Stała czytelniczka
   
   
   
Świadomie się modlić

   
   Dziękuję Bogu za życie w tak niezwykłych czasach - napisała jedna z uczestniczek Liturgii św., celebrowanej po polsku w kaplicy na warszawskim Podwalu. Kolejny raz Boska Liturgia odkrywa swe wnętrze coraz mocniej - stwierdził kto inny.
   Od 5 lutego 2005 roku w Warszawie sprawowana jest prawosławna Liturgia w języku polskim. Wpisy jej uczestników, umieszczane w specjalnej kronice, pokazują, jak istotnym wydarzeniem w życiu Cerkwi było rozpoczęcie tych nabożeństw. Liturgia każdorazowo gromadzi 30 - 50 osób. Wśród nich stali bywalcy, szczególnie ci, którzy starali się jej sprawowanie urzeczywistnić. Młodzież, studenci, młodzi, pracujący mieszkańcy Warszawy. Małżeństwa mieszane (Nareszcie zrozumiałem wasze nabożeństwo - - Marek), z małymi dziećmi, ludzie starsi (Mieszkam pod Warszawą, ale jak tylko usłyszałam o tej Liturgii, od razu tu przyjechałam - pani Maria). Niektórzy jedynie z ciekawości. Jak to będzie? Jak to brzmi? Niektórzy z przekonania, z wypływającej z wnętrza potrzeby. Niektórzy bez specjalnego zdania "przed", za to z konkretnymi wnioskami "po".
   Dlaczego zdecydowano się na Liturgię w języku polskim? Przede wszystkim pod wpływem próśb samej młodzieży, pragnącej uczestniczyć w Liturgii sprawowanej w języku w pełni zrozumiałym. Polskojęzyczna Liturgia ma pomóc zarówno dorosłym, jak i dzieciom w pełni świadomie w niej uczestniczyć. Jest to szczególnie ważne w przypadku tych młodych ludzi, którzy często pozbawieni są znajomości języków słowiańskich, zarówno cerkiewnosłowiańskiego, jak i rosyjskiego.
   Ta Liturgia ma służyć przede wszystkim nam. To my wbrew pozorom ma-my problemy ze zrozumieniem tekstów nabożeństw, choć od lat w nich uczestniczymy. Wreszcie chcieliśmy wiedzieć nie tylko to, że pięknie do Boga mówimy, ale też to, co do Niego mówimy (Andrzej).
   Liturgia po polsku ma również zachęcić do uczestnictwa w życiu Cerkwi tych, którzy swoją bierność tłumaczą niezrozumiałością języka, małżeństwa wyznaniowe mieszane, jak i tych, którzy z powodu niezrozumiałości nabożeństw oddalili się od Cerkwi.
   - Po raz pierwszy w życiu po wezwaniu "Stańmy prosto" rzeczywiście się wyprostowałam - stwierdziła Ania. - Do tej pory "Premudrost’, prosti" niewiele dla mnie znaczyło. Teraz widzę, że to bardzo praktyczne wezwanie.
   To, że Liturgia w języku polskim nie brzmi obco, to również zasługa śpiewu. Amatorski chór, złożony zarówno z osób z chóralnym doświadczeniem, jak i z osób całkowicie nowych, wykonuje utwory w powszechnie znanych opracowaniach, tyle że z polskim tekstem.
   Warto podkreślić, iż wiele osób uczestniczących w nabożeństwie jest w nie czynnie zaangażowanych. Jedni śpiewają, czytają teksty godzin kanonicznych (czasów) , inni przysługują, czy czytają tekst lekcji apostolskiej (apostoła). Kilkanaście osób przystępuje regularnie do Eucharystii. Po każdej Liturgii odbywa się spotkanie przy herbacie i ciastkach, które pozwala obecnym na Liturgii lepiej się poznać i wymienić wrażenia po nabożeństwie. To właśnie na tych spotkaniach można swoje opinie wpisać w specjalnej kronice.
   To piękne, że można wspólnie, świadomie modlić się, a potem rozmawiać (Marta).
   
   Anna Siegień
   
   
   

Opinie

[1] 2006-11-11 00:02:00 Marcin
Do Stałej Czytelniczki: mszę świętą niedzielną w soboty wprowadzono dla tych, którzy z ważnych przyczyn nie mogą uczestniczyć w niedzielnej liturgii, a nie "dla wypoczynku i rozrywki". Oczywiscie częśc katolików chce w sobotę "odbębnić" obowiązek niedzielnej mszy, ale spotyka się to ze stanowczą krytyka ze strony księży. "Zmiany w Kościele katolickim spowodowały zanik prawdziwej religijności i moralności" = sądzę, że to zbvyt śmiała i niesprawiedliwa opinia. "Stała czytelniczka" radzi "zastanowić się nad wprowadzeniem jakichkolwiek zmian w Cerkwi" ... a ja jej radzę, by sama zastanowiła się przez chwilę, zanim zacznie pisać takie głupstwa jak powyżej.
[2] 2013-01-10 13:20:00 Maria
Jestem katoliczką, natomiast jestem zafascynowana religią i kulturą Prawosławia. Studiuję slawistykę, więc mam to szczęście poznać religię od podstaw, uczę się języka staro-cerkiewno-słowiańskiego i stwierdzam,że nie jest to język łatwy, natomiast jest to element bardzo charakterystyczny dla religii. Jest to wspaniałe jak nabożeństwa są odprawiane w języku liturgicznym, nie wyzbywajcie się tak pięknej tradycji.
[3] 2015-04-06 12:19:00 Alesia
Kiedy miewałem problemy ze zrozumieniem cerkiewnosłowiańskich tekstów, sięgałem po dwujęzyczny (cerkiewnosłowiańsko-rosyjski) włąsnie ciągle rosyjski i Rosja podawana za wzór cnót prze duchownych czy mozemy juz zerwać z tą dziwną więzią ja nie kocham Rosji nie czuje się częscia wielkiego trojedynego narodu rosyjskiego nie jestem zadna malo,-, gorszorosjanką. Jestem Rusinką z Podlasia a nie z Rosji. Nie lubie rosyjskiego a szczegoleie w znieksztalconej wersji duchownych ;/ Zmiana języka w niektorych parafiach jest optrzebna a wszedziee zmian jezyka kazan
[4] 2019-08-18 18:24:00 bogdan
Język starocerkiewny jest piękny i moim zdaniem Liturgia powinna być w nim odprawiana. Natomiast polski przekład na pewno ułatwiłby samodzielne czytanie w domu dla pogłębienia wiary i duchowości

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token