2016 VI 27 Jeszcze jeden anioł w Betlejem

Silvia Starinieri z pomocą termowizora odnotowała różnicę temperatur różnych elementów składających się na wizerunek, a więc tynku, masy perłowej, fragmentów mozaiki.
Kiedy włoscy specjaliści delikatnie usunęli tynk, ujrzeli połyskujące oblicze z masy perłowej, a potem „złote” płytki nimbu. Konserwatorzy potraktowali to odkrycie jako mały cud. – W końcu piękny anioł po stuleciach ciemności może z góry patrzeć na tłumy pielgrzymów – powiedział główny konserwator Marcello Piacenti.
Znaleziony anioł, wysoki na 2,5 metra, jest siódmym, który znajduje się w świątyni – wszystkie umieszczone są między oknami.
Od 2015 roku włoscy specjaliści odrestaurowali dziesiątki mozaik z wizerunkami Jezusa, św. Józefa, Bogarodzicy, apostołów, świętych i starotestamentowych proroków. Wspaniałe mozaiki z biblijnymi scenami i wyobrażeniami aniołów pokrywały kiedyś ogromne powierzchnie bazyliki, do naszych czasów przetrwała zaledwie jedna piąta.
Siódmy anioł, ukryty pod tynkiem, zachował się w bardzo dobrym stanie. Pozostałe bezcenne mozaiki pociemniały pod warstwą wielowiekowego pyłu i kopcia albo zostały zniszczone przez sączącą się przez dziurawy dach wodę. Po odrestaurowaniu wyglądają tak wspaniale, że trudno uwierzyć, że powstały tysiąc lat temu.
Obecna świątynia na miejscu narodzin Jezusa została zbudowana w VI-VII wieku za czasów cesarza Justyniana. Wcześniej, w 339 roku, na rozkaz imperatora Konstantyna wzniesiono tam bazylikę. Niestety, podczas powstania Samarytan w VI wieku została zniszczona przez pożar.
Uczeni uważają, że mozaiki powstały w czasach panowania krzyżowców na zamówienie króla Jerozolimy Amalryka I i bizantyńskiego cesarza Manuela I Komnena. Podpisał się pod nimi, w języku łacińskim i syryjskim, artysta o imieniu Bazyli. Historycy podejrzewają, że to ten sam Bazyli, który nadał ostateczną formę Psałterzowi Melisandy, wspaniale ilustrowanemu rękopisowi, wykonanemu w XII wieku w jerozolimskim królestwie krzyżowców dla królowej Melisandy.
Restauratorzy twierdzą, że mozaiki z bazyliki Narodzenia przypominają bizantyńskie mozaiki na Sycylii, Florencji i Rawennie, a motywy roślinne i zwierzęce są niebywale podobne do mozaik epoki bizantyńskiej w Jerozolimie.
Starożytne mozaiki są wykonane z kawałków szkła, masy perłowej i miejscowych kamieni, upiększone złotą i srebrną folią. Wszystkie elementy, żeby były lepiej widoczne, zostały osadzone w ścianie pod niewielkim kątem.
Cerkiew, która przeżyła trzęsienie ziemi i wojny, ostatni raz była restaurowana w 1479 roku. Teraz znajdowała się już w fatalnym stanie, groziła zawaleniem i w 2011 roku podjęto decyzję o gruntowej restauracji, mającej ocalić wielką chrześcijańską świętość. W 2012 roku bazylika została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a dwa lata później grupa światowej sławy włoskich restauratorów z kompanii Piacenti przystąpiła do pracy. W pierwszej kolejności zrekonstuowano krokwie i legary z libańskiego cedru z czasów Justyniana i drzew przywiezionych z Alp w 1400 roku. Potem specjaliści przystąpili do restauracji wnętrz – witraży, fresków i mozaiki.
Po odrestaurowaniu mozaiki na ścianach restauratorzy zajmą się mozaikami podłogowymi, które zachowały się z czasów cesarza Konstantyna. Zdaniem specjalistów, znajdują się one w dobrym stanie. Część z nich jest widoczna pod wyłożoną w trakcie brytyjskiego mandatu półotwartą podłogą modułową.
Konserwatorzy chcieliby, żeby cała starożytna podłoga znalazla się pod szkłem. Ale do zakończenia projektu brakuje 6,7 miliona dolarów. Koszt restauracji oceniany jest na dwadzieścia milionów dolarów. Środki pochodzą z palestyńskich źródeł, państwowych i prywatnych. Ofiary napłynęły z Watykanu, Grecji, Węgier, Rosji, Francji. Także Polska na restaurację bazyliki Narodzenia przekazała 50 tys. dolarów.
oprac. Ałła Matreńczyk