Home > Artykuł > Cerkiew dyskryminowana

Cerkiew dyskryminowana

O trudnej sytuacji Cerkwi prawosławnej w Czarnogórze z o. Kostą Dojiciem rozmawia Andrzej Charyło

Andrzej Charyło: – Jesteśmy świadkami wielu przykrych zjawisk w światowym prawosławiu. Zachodzą procesy, które destabilizują eucharystyczną jedność i eklezjalną wspólnotowość. Konflikty nie sprzyjają działaniom, wspierającym kanoniczną Cerkiew prawosławną w Czarnogórze, która znalazła się w trudnej sytuacji.

Kosta Dojic: – To prawda. Wydarzenia ostatnich miesięcy w Czarnogórze pokazują, że dochodzi do eskalacji konfliktu na tle wolności wyznaniowej. Niemal komiczne uwagi Trumpa na temat Czarnogóry brzmią teraz proroczo: „Czarnogórcy to bardzo silni ludzie, mogą stać się agresywni”. Obecnie w Czarnogórze obserwujemy kryzys związany z przestrzeganiem praw i wolności religijnych. Ponieważ spór dotyczy Cerkwi prawosławnej, zachodnie media podejrzewają w nim wpływy rosyjskie. Z kolei prorosyjskie media wskazują na spisek Zachodu przeciwko cywilizacji prawosławnej. Myślę, że chodzi tu o coś innego. Konflikt jest podręcznikowym przypadkiem typowej, domowej, bałkańskiej bójki, która zawsze wybucha jako pośrednia konsekwencja wszystkich tajnych gier geopolitycznych. Często nie dyskutuje się o tym, w jaki sposób przystąpienie Czarnogóry do NATO, choć pośrednio, przyczyniło się do tej sytuacji. Gry geopolityczne na Bałkanach są trudną codzienną rzeczywistością, dotyczą prawdziwych ludzi, ich życia, losu. W 2017 roku Sojusz Północnoatlantycki przyjął kolejne, dwudzieste dziewiąte, państwo członkowskie, rządzone przez jeden z najtrwalszych i skorumpowany reżim w Europie, do swojego klubu dżentelmenów. W pewnym sensie było to ciche rozgrzeszenie z poprzednich grzechów, popełnionych przez reżim czarnogórski, który potraktował to jako przyzwolenie na kontynuowanie działań przeciwko praworządności i powszechnym prawom człowieka.

– Przykładem tego jest ustawa uchwalona 27 grudnia 2019 roku i podpisana dzień później przez prezydenta Czarnogóry Mila Đukanovicia?

– Tak, gdyż nowe prawo poddano pod głosowanie bez przyjęcia wszystkich odpowiednich zaleceń komisji weneckiej, ignorując krytykę światowych przywódców religijnych i społeczności międzynarodowej. Ustawę przyjęła wprawdzie większość parlamentarna, naruszając jednak zasady parlamentaryzmu. Głosowanie odbyło się w nocy, o godzinie 2.30. Opozycjoniści rozpoczęli przepychanki w parlamencie i zostali aresztowani, choć chroni ich immunitet. Wszystkie 253 poprawki zostały odrzucone, w tym także proponowane przez kanoniczną Cerkiew prawosławną. Jednocześnie wprowadzono zmiany w ustawie, aby zapewnić ochronę innych wspólnot religijnych w kraju – Kościoła rzymskokatolickiego i wspólnoty islamskiej – poprzez przedłużenie ważności wcześniejszych umów podpisanych między rządem a tymi wspólnotami. W konsekwencji chroni to ich prawa własności, ciągłość prawną i umożliwia zwrot mienia. Pomimo wielu publicznych apeli w poprzednich latach o podpisanie podobnych umów z Serbską Cerkwią Prawosławną, rząd nigdy nie wykazywał chęci, aby to uczynić. W ten sposób największa wspólnota religijna w kraju stała się jedyną grupą, narażoną na dyskryminację zgodnie z obowiązującym prawem.

– W jaki sposób zareagowało czarnogórskie społeczeństwo?

– W całym kraju wybuchły spontaniczne protesty i blokady dróg. Z inicjatywy Cerkwi jeszcze przed uchwaleniem ustawy odbyło się nadzwyczajne spotkanie przedstawicieli Cerkwi z rządem, podczas którego Cerkiew zaproponowała przełożenie głosowania i dodanie kilku poprawek. Wszystkie propozycje zostały jednak odrzucone. Duchowni zostali pobici, młodych ludzi aresztowano, wobec protestujących wiernych policjanci stosowali metody siłowe, przed drzwiami głównej katedry prawosławnej rozpylono gaz łzawiący. Obecnie wymaga się od Cerkwi zmiany nazwy. Nielegalne jest „obrażanie” kogokolwiek w kazaniach. Nie ma wolności słowa. Organizowanie szkół podstawowych przez wspólnoty religijne jest nielegalne. Zniknęło domniemanie niewinności wobec Cerkwi, która jednocześnie musi się zrzec swego wielowiekowego dziedzictwa. Krótko mówiąc, obecny prezydent Czarnogóry oficjalnie stał się Henrykiem VIII (1491-1547) na Bałkanach.

– W tej sytuacji wierni kanonicznej Cerkwi dali odważne i stanowcze świadectwo żywej wiary.

– Ludzie mieli już dość nieprzestrzegania podstawowych praw, wolności sumienia i wyznania. Początkowo duchowni byli zdezorientowani, gdyż obawialiśmy się kolejnego konfliktu na tle religijnym i etnicznym, który mógłby zostać wykorzystany przez polityków. Zastanawialiśmy się, czy powinniśmy stanąć przed gniewnym tłumem i być odpowiedzialni za ewentualny rozlew krwi? Z jednej strony najmniejszy incydent mógłby zostać zinterpretowany przez państwowe media jako próba zamachu stanu, z drugiej strony ogromna liczba ludzi skłoniła nas do pokazania, że nie możemy bezczynie obserwować i tolerować niesprawiedliwości. Wierni zaświadczyli swym spontanicznym zachowaniem, że zależy im na prawdzie i sprawiedliwości. Jednocześnie jesteśmy świadomi, do czego zobowiązuje nas duchowny stan. Nie jesteśmy politycznymi działaczami. Naszą misją jest przebywanie z naszymi wiernymi i modlenie się wraz z nimi i za nich – tak też zrobiliśmy. W ciągu kilku dni organizowaliśmy tradycyjne procesje z modlitewnymi śpiewami, krzyżami, ikonami i świecami. Wszystkie cerkwie każdej nocy były pełne ludzi. Procesje rozpoczynały się i kończyły w świątyniach. Bez względu na to, że odbywały się w mroźną, śnieżną pogodę, w przeddzień Nowego Roku, frekwencja była ogromna, biorąc pod uwagę wielkość kraju. Modlitewne procesje są organizowane nadal.

– Jaki nastrój społeczny panuje podczas takich zgromadzeń?

– Atmosfera jest pełna spokoju i modlitwy, co nie sprzyja wszelkiego rodzaju incydentom. Procesje to właściwy sposób, aby w pokoju większość społeczeństwa okazała poparcie dla Cerkwi bez narażania się na podziały. Obecnie w protestach uczestniczy dwieście tysięcy osób, czyli co trzeci mieszkaniec Czarnogóry, to tak jakby w Polsce na ulice wyszło ponad dwanaście milionów ludzi. Bez szowinizmu, bez stronniczości ludzie wyrażają swój sprzeciw wobec dziesięcioleci niesprawiedliwości. Podobne inicjatywy rozpoczęły się w krajach sąsiednich na znak solidarności. To złagodziło obawy i zrodziło nadzieję. Wierzący ludzie bez trudności widzą rękę Boga w tym spontanicznym działaniu. Przekroczyliśmy Morze Czerwone strachu w drodze do Ziemi Obiecanej praworządności.

– Jakie refleksje nasuwają się Czarnogórcom w kontekście ostatnich wydarzeń?

– Przesłanie protestów można streścić jednym zdaniem: „Nie pozwolimy na „prywatyzację” Cerkwi, w której żyliśmy i którą wspieraliśmy przez osiemset lat”.

– Jakie mogą być skutki dokonanej przez władze „prywatyzacji” Cerkwi?

– Termin „prywatyzacja” brzmi tutaj nieodpowiednio. Oznacza wyprzedaż aktywów publicznych w podejrzanych transakcjach, masowe zwolnienia, ubóstwo dla większości, niesprawiedliwe bogacenie się mniejszości kosztem innych. Oznacza to także nepotyzm, obchodzenie prawa i prowadzenie państwa jak firmy rodzinnej. Obecnie Czarnogórcy mówią o „państwie prywatnym”, przypominającym rodzinne przedsiębiorstwo, w którym każdy jest pracownikiem, klientem. Jednak w realnych warunkach ekonomicznych ten model utrzymuje stabilność kosztem większości. Większość obywateli stała się biedniejsza, mniej zdrowa, mniej wykształcona, z mniejszymi szansami i mniej szczęśliwa niż trzy dekady temu, podczas gdy mniejszość ich przedsiębiorczych współobywateli, która wsparła system, stała się bogatsza, szczęśliwsza, zdrowsza i miała więcej możliwości rozwoju. Rządzący uważają, że wspólne dobro, zarówno materialne, jak i niematerialne, musi służyć utrzymaniu systemu, który nic nie wytwarza. Można stwierdzić, że nie ma już nic innego do sprzedania poza naszymi cerkwiami. Zwolennicy nowego prawa entuzjastycznie proponują przekształcenie świątyń w piekarnie i restauracje oraz wprowadzenie opłat za wstęp. To rząd zadecyduje, kto je będzie wykorzystywał i w jakim celu, a nie Cerkiew prawosławna. Społeczeństwo obawia się takiej „prywatyzacji”. Jednak ludzie się obudzili i stawiają pokojowy opór. Próbują bronić zasad zwykłej przyzwoitości. Największą niespodzianką jest liczba protestujących młodych ludzi. Ich aktywne uczestnictwo w procesjach daje nadzieję na zmianę.

– Dziękuję za rozmowę.

fot. www.spzh.news

Warto przeczytać
Eskalacja konfliktu
Burzenie cerkiewnych obiektów w Czarnogórze
W Bundestagu o Czarnogórze
Eskalacja konfliktu w Czarnogórze

Odpowiedz