Home > Artykuł > Ekwtime

Rozmawiałem niedawno z pewnym człowiekiem. To co on nazywał patriotyzmem, dla mnie było nasączonym jadem i nienawiścią nacjonalizmem. Nijak nie szło się dogadać.
Myślę, że problem jest szerszy i tkwi w tym, że ludzie tak naprawdę nie bardzo wiedzą, co to słowo oznacza. Bo przecież trywializowaniem sprawy jest twierdzenie, że patriota w czasie wojny umiera za ojczyznę, a w czasie pokoju chodzi na wybory. Jeśli tak to ma wyglądać, to mam ten patriotyzm głęboko w nosie. Zresztą nigdy nie był mi specjalnie bliski.
Uważam, że termin ten w swojej istocie jest kwestią czysto akademicką, niemożliwą raczej do zastosowania w praktyce. A już w naszej polskiej rzeczywistości patriotyzm zawsze ukazywany jest na tle jakichś negatywów. Bo przecież zawsze ktoś na nas, a my ciągle przeciw komuś lub czemuś.
Toż to bezsens.
A czy Państwo zastanawialiście się może kiedyś, jak współcześnie być patriotą i jak to okazywać? Albo kto by tu mógł być dla nas wzorem? No bo Pan nasz, Jezus Chrystus, czy choćby mój wielki imiennik apostoł Paweł z całą pewnością patriotami nie byli. Dlatego zawsze bliżej mi do kosmopolityzmu, bo oznacza on sympatię i szacunek do wszystkich ludzi, bez względu na narodowość, religię, itp. Jak jestem w Gruzji, to jestem Gruzinem, a w Armenii Ormianinem i nic na to nie poradzę.
Ale jeśli już należałoby pokazać godną naśladowania postawę
współczesnego patrioty, to odwołam się do przykładu gruzińskiego, gdyż Ekwtime Takaiszwili w moim pojęciu nadaje się do tego jak mało kto.
Urodził się na gruzińskiej prowincji w połowie dziewiętnastego wieku. Mając siedem lat złamał nogę, która potem źle się zrosła, do końca życia pozostał więc kaleką. Nie mogąc grać z kolegami w piłkę ani łazić po drzewach, zajął się książkami i nauką, w czym ujawnił swój wielki talent. Szybko więc dostał się do Tbilisi, a w końcu na uniwersytet petersburski, zajmując się tam językami klasycznymi, historią i filozofią.
Po powrocie do ojczyzny jako naukowiec pełną gębą osiadł na stałe w stolicy, poświęcając się w pełni poszukiwaniom starych gruzińskich ksiąg i rękopisów. W efekcie samych prastarych wersji „Rycerza w tygrysiej skórze” (książka ta stanowi kamień węgielny narodowego kanonu literatury gruzińskiej) Ekwtime znalazł aż dziewiętnaście kopii. Wszystkie te skarby ojczystej literatury często kupował za własne pieniądze i darowywał narodowi.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Paweł Krysa

Warto przeczytać
Urodzinowa góra
Dwie deski lub pusta rama
Bury Bandera

Odpowiedz