Home > Artykuł > Wiosna duszy
Wraz z początkiem marca wstępujemy w szczególny i absolutnie wyjątkowy okres w całym roku liturgicznym – Wielki Post. Ten czas usilnej modlitwy, wzmożonej pokuty i wstrzemięźliwości, prowadzących do pojednania z Bogiem, rozpoczynamy od pojednania się z bliźnimi. W tym celu Cerkiew ustanowiła specjalny obrzęd darowania win, sprawowany w niedzielę po wieczerni albo bezpośrednio po Liturgii.

W Cerkwi prawosławnej wszystko jest podporządkowane wyższemu porządkowi i celowości. Również post jest pomyślany jako przywrócenie właściwych proporcji pomiędzy ciałem i duchem, jako odnowienie zdrowych priorytetów.
W naturalny, przyrodzony sposób dogadzamy ciału i zaniedbujemy ducha. Jesteśmy niczym ewangeliczna Marta pochłonięci tysiącem spraw i krzątaniną wokół przyziemnych rzeczy, podczas gdy warto byłoby zatrzymać się w tym szalonym biegu i wsłuchać się w Słowo Boże.
Oto w niedzielę poprzedzającą post słyszymy fragment Ewangelii: Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6,14-21).
Tak więc odczytywany w Niedzielę Seropustną fragment Kazania na Górze zachęca nas do przebaczenia, jednak takiego, które wypływa z wiary oraz z przekonania, że jest to tylko nieudolne naśladowanie Bożego przebaczenia. Chrześcijańskie przebaczenie nie jest ani naiwną dobrodusznością, ani pokornym nadstawianiem drugiego policzka. Nie wymaga, abyśmy wyzbyli się dezaprobaty wobec krzywdzącej nas osoby.
Tę postawę można zawrzeć w nakazach moralnych, które zobowiązują do powstrzymania się od zemsty – modlitwy za osobę, która wobec nas zawiniła i gotowości do udzielenia jej pomocy, kiedy rzeczywiście tego potrzebuje. Nie chodzi więc ani o zapomnienie, ani wyzbycie się żalu, co często nie jest możliwe, ale o przebaczenie „z serca” wraz z życzeniem tej osobie dobra. Tu trzeba dodać, że obowiązek przebaczania w chrześcijaństwie dotyczy nade wszystko tych, którzy o to przebaczenie proszą, tak jak ewangeliczny współsługa. Narody mogą pojednać się odgórnie na mocy podpisanych umów, ale przebaczenie pomiędzy poszczególnymi ludźmi należy rozumieć jako stałą gotowość przebaczania tym, którzy wykonają w naszym kierunku gest pojednania.
Słowa „przepraszam”, „bardzo mi przykro” brzmią aż nazbyt często, kiedy ktoś nas potrąci lub nastąpi na odcisk, jednak rzadko przepraszamy, kiedy naprawdę, w ważnej sprawie, przed kimś zawiniliśmy.
Wiara podpowiada nam, że wszyscy jesteśmy winni wobec wszystkich chociażby w tym, że nie zdołaliśmy w pełni urzeczywistnić przykazań ewangelicznych. Każdy wierzący powinien postawić się w sytuacji marnotrawnego syna, który zwraca się do ojca ze słowami: „zgrzeszyłem na niebo i przed Tobą”. Każdy grzech, wina i błąd czyni człowieka winnym głównie wobec Boga, a dopiero później wobec bliźniego. Oto dlaczego podczas obrzędu darowania win na prośbę o wybaczenie odpowiadamy: „Bóg wybaczy”(Boh prostit), wychodząc z założenia, że każdy z nas i my wszyscy jesteśmy w jednakowym położeniu wobec Najwyższego Sędziego, a nasze drobne krzywdy i nieporozumienia między nami są tak nieistotne, jak 100 denarów wobec 10 tysięcy talentów. Nasze wzajemne przebaczenie jest ważne jeszcze z tego powodu, że w przeciwnym razie nasz dar modlitwy i pokuty wielkopostnej nie zostanie przyjęty. Chrystus: Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! (Mt 5,23-24). Nie chodzi o to, że ktoś mnie skrzywdził, ale że to ja skrzywdziłem kogoś! Paradoksalnie proces pojednania się z drugim człowiekiem można rozpocząć niejako z odwrotnej strony – prosić przebaczenia u swego winowajcy. Właśnie tak! Prosić o wybaczenie tego, kto nas skrzywdził na przykład takimi słowami: „Nie wiem, dlaczego mnie skrzywdziłeś, ubliżyłeś mi, ale widać miałeś ku temu powód. Możliwe, że ja sam sprowokowałem cię do tego.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk

Warto przeczytać
Zadano nam w końcu Wielki Post
Skrucha oczyszcza dusze
O poście

Odpowiedz