Home > Artykuł > Cerkiew staje się silniejsza

Cerkiew staje się silniejsza

Wywiad ze zwierzchnikiem Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi, metropolitą kijowskim
i całej Ukrainy ONUFRYM (BEREZOWSKIM) dla czarnogórskiego radia „Svetigora”

– Eminencjo, jaka jest przyczyna cerkiewnego kryzysu na Ukrainie?
– Wiele osób uważa, że przyczyną kryzysu na Ukrainie jest raskoł. Jednak tak nie jest. Raskoły w Cerkwi zawsze były, są i będą. Nawet w czasie ziemskiego życia naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa były raskoły. Niektórzy wyznawcy Chrystusa gorszyli się Jego słowami, Jego postępowaniem i odchodzili od Niego. Jeśli ludzie gorszyli się Zbawicielem, u którego nie było ani jednego grzechu, a zatem ani jednego powodu do zgorszenia, to tym bardziej, byli, są i będą tacy, którzy będą się gorszyć naszymi słowami lub zachowaniem, gdyż jesteśmy słabymi ludźmi, nawet będąc obdarzonymi godnością kapłańską, mamy wady i niedostatki. Raskoły zmuszają nas do nieustannego rozważania osobistego życia i poprzez pokajanije do wyeliminowania swoich błędów i niedociągnięć. Kryzys na Ukrainie jest spowodowany zalegalizowaniem bezprawia, czyli interwencją Cerkwi konstantynopolitańskiej w wewnętrzne życie Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi, w wyniku czego w sposób niekanoniczny zostały zdjęte cerkiewne kary, czyli suspensy i anatemy, z raskolników, z którymi Konstantynopol wszedł w cerkiewną wspólnotę.
– Jakie są konsekwencje działań Konstantynopola wobec Ukrainy?
– Konsekwencje są bardzo smutne. Liczne świątynie naszej Cerkwi zostały zawłaszczone, w wielu wspólnotach nabożeństwa sprawowane są w wiejskich domach lub innych zaadaptowanych pomieszczeniach, które w rzeczywistości stały się współczesnymi katakumbami. Ludzie są podzieleni, kłócą się między sobą, dochodzi do konfliktów wśród rodzin, krewnych, sąsiadów, znajomych, którzy przestali ze sobą rozmawiać. Raskoł podzielił ludzi i społeczeństwo. Podział [wewnątrz ukraińskiego prawosławia – przyp. red.] nie został przezwyciężony, nastąpił raskoł w raskole. Filaret Denysenko odszedł z nowo utworzonej struktury Prawosławnej Cerkwi Ukrainy i ponownie, po raz drugi w historii, stworzył równoległą hierarchię, która ma dziesięciu tzw. „biskupów”. Ponadto bez poszanowania cerkiewnych kanonów zorganizowano jeszcze dwie grupy religijne – egzarchat patriarchatu konstantynopolitańskiego i stauropigię. W ten sposób zamiast dwóch struktur na Ukrainie, które powstały w sposób niekanoniczny, pojawiły się cztery. Zjawisko to po raz kolejny potwierdza prawdę, że bezprawie pomnaża bezprawie, a zło można zwyciężyć tyko dobrem.
– W jaki sposób można rozwiązać ukraiński problem?
– Po pierwsze, konieczne jest rozwiązanie kwestii Konstantynopola, którego działania stały się przyczyną tego, co dzieje się na Ukrainie, a mianowicie zagadnienia dotyczącego roli i miejsca patriarchatu konstantynopolitańskiego w światowym prawosławiu. Aby odpowiedzieć na to pytanie, pozwolę sobie na pewną dygresję. Chciałbym przypomnieć swoją rozmowę ze znanym i cenionym schiarchimandrytą Gabrielem (Bunge), byłym rzymskokatolickim zakonnikiem, który świadomie przeszedł na prawosławie, przyjął święcenia kapłańskie i obecnie prowadzi życie ascetyczne w prawosławnym monasterze w Szwajcarii. Kiedyś rozmawialiśmy z nim o łasce Świętego Ducha i powiedział, że prawosławni mają charyzmę łaski Świętego Ducha, a rzymscy katolicy tej charyzmy nie mają. Wśród rzymskich katolików ta charyzma została zatracona przez regulację wszystkich sfer życia duchowego. O. Gabriel zauważył, że jedynym sposobem na przywrócenie charyzmy łaski Świętego Ducha nie jest dialog z prawosławnymi i nieokreślona wspólna działalność socjalna, lecz powrót do miejsca, z którego odeszli od świętej, jedynej Cerkwi prawosławnej, od której kiedyś odpadli, a w której zachowana jest charyzma łaski Świętego Ducha, a także niezbędne jest naprawienie niegdyś popełnionych błędów i rozpoczęcie nowego życia. Powiedziałbym, że jest to pośrednia odpowiedź na pytanie o normalizację sytuacji religijnej na Ukrainie. Konstantynopol popełnił błąd przy próbie rozwiązania raskołu na Ukrainie. W celu wyeliminowania nowego raskołu, który powstał, należy powrócić do miejsca, gdzie błąd został popełniony, aby naprawić go i wtedy wszystko znajdzie się na swoim miejscu. Jest to jedyny sposób na przezwyciężenie kryzysu, który istnieje dziś na Ukrainie.
– Co Eminencja sądzi o promowanym haśle „jedna Cerkiew – jedno państwo”?
– Nasze stanowisko w tej sprawie jest takie, że w jednym kraju, który uważa się za prawosławny, powinna istnieć tylko jedna kanoniczna Cerkiew prawosławna, nie więcej. Wyjątkiem są kraje z diasporami, ale tylko do czasu znalezienia panprawosławnego rozwiązania tego problemu. Tak więc tzw. „scenariusz estoński”, kiedy tworzone są dwie hierarchie, nie jest wyjściem z sytuacji dla Ukrainy. Jesteśmy kategorycznie temu przeciwni, ponieważ jeśli światowe prawosławie podąży tą drogą, doprowadzi to nas nie tylko do utworzenia wszędzie równoległych hierarchii, ale ostatecznie do równoległego dyptychu i odpowiednio do nowego podziału. Stworzenie i legitymizacja nowej struktury, zwanej PCU, na naszym terytorium to nie tylko błąd, ale cerkiewno-kanoniczne przestępstwo. Jeśli w państwie istnieje kanoniczna Cerkiew prawosławna, to nie można tworzyć równolegle innej struktury tej samej Cerkwi. Nie przynosi to dobrych rezultatów, lecz powoduje podział, wrogość między ludźmi, a w konsekwencji duchowy upadek.
– Czy autokefalia, zgodnie z obietnicami, stała się gwarantem cerkiewnej, duchowej jedności?
– Duchowa jedność i autokefalia są to różne pojęcia, nie są one tym samym. Ideolodzy ukraińskiego tomosu mówili, że za pomocą autokefalii zostanie osiągnięta cerkiewna jedność. Ostrzegaliśmy, że tak nie będzie i rzeczywiście nie ma jej nadal. Stało się jasne, że poprzez autokefalię nie jest możliwe osiągnięcie jedności. Stanowisko naszej Cerkwi jest takie, że najpierw trzeba przywrócić jedność, a następnie, jeśli jest to właściwe i korzystne dla duchowego rozwoju Cerkwi, rozpatrywać kwestię autokefalii, a nie na odwrót. Sposób odwrotny pokazał już swoją nieefektywność. Dlatego autokefalia powinna być rezultatem jedności Cerkwi, a nie wynikiem jej podziału. Nawet w tekście soboru na Krecie wspomina się, że zasada autokefalii nie powinna szkodzić jedności Cerkwi.

– Konstantynopol, uznając PCU, uznał także chirotonie jej „duchowieństwa”. Czy te chirotonie są kanoniczne?
– Prawdziwa cerkiewna jedność duchowa to jedność z Chrystusem i w Chrystusie. Osiągana jest ona w jedyny sposób poprzez zachowanie czystości świętej prawosławnej wiary i przestrzeganie zasad moralnych wskazanych ludziom w Piśmie Świętym. Taka jedność jest poprawna i zbawienna dla nas, przynosi nam Boże błogosławieństwo nie tylko w życiu ziemskim, ona trwa w wieczności, gdzie natura ludzka w Chrystusie jest po prawicy Ojca. Innymi słowy, musimy żyć po prawosławnemu i swoim życiem świadczyć o pięknie naszej wiary. Wtedy z pewnością ktoś, kto był zgorszony i odszedł od nas, ujrzy piękno prawdziwej prawosławnej wiary i powróci do cerkiewnej wspólnoty, ponieważ cerkiewne drzwi i nasze serca są zawsze otwarte i szczerze radujemy się, gdy zagubiony odnajduje drogę do Chrystusa. Chirotonie są kanoniczne wtedy, gdy udzielane są przez kanonicznych hierarchów, zgodnie z kanonicznymi normami, które określają, kto i jak może otrzymać wielki zaszczyt bycia duchownym. Jeżeli będziemy przyjmowali i wyświęcali tych, którzy zgodnie z cerkiewnymi kanonami nie mogą być kapłanami lub będziemy bez ustalania stopnia godności wprowadzać ludzi z raskołu bez pokajanija do ołtarza, miejsca najświętszego, wówczas będziemy przyczyniać się do raskołów i odpowiadać przed Bogiem za to, że zgorszyliśmy ludzi i niszczyliśmy cerkiewną jedność.
– Niektóre środki masowego przekazu podają nieprawdziwe informacje na temat sytuacji na Ukrainie. Jaka jest rzeczywista liczba wiernych, diecezji i biskupów UPC, której Eminencja jest zwierzchnikiem?
– W naszej Cerkwi jest ponad stu biskupów, dwanaście tysięcy parafii i taka sama liczba duchownych, dwieście pięćdziesiąt monasterów, w których przebywa cztery i pół tysiąca mnichów, osiemnaście instytucji edukacyjnych – akademie teologiczne, uniwersytety, seminaria i cerkiewne szkoły. Zatem nasza Cerkiew jest żywa i nie odczuwamy niedostatku Bożej łaski, która nas umacnia i pomaga przezwyciężyć trudności. Na podstawie osobistych spostrzeżeń mogę stwierdzić, że w wyniku nadania tomosu nie straciliśmy naszych wiernych, ale zyskaliśmy ich jeszcze więcej. Kiedy pod różnymi pretekstami zaczęto naciskać na naszą Cerkiew, aby zaakceptowała promowane idee tomosu, do Cerkwi zaczęli przychodzić ludzie, których nigdy wcześniej nie widziałem. Oni mówią: „Zobaczyliśmy, że jesteście bardzo ciemiężeni, prześladowani i zrozumieliśmy, że Bóg jest z wami. Dlatego przyszliśmy do was”.
– Jak należy postępować wobec ingerencji sił o charakterze geopolitycznym w wewnętrzne życie Cerkwi?
– Nie mamy urazy wobec polityków, którzy sprzeciwiają się Cerkwi i twierdzą, że rzekomo musi ona zostać przebudowana, że Cerkiew powinna przyjść do człowieka, a ona idzie w drugą stronę, że jest to rzekomo archaiczna, konserwatywna. My nie obrażamy się na tych polityków, ale mówimy im, że Cerkiew założył Chrystus i Cerkwią kieruje Chrystus. Chrystus jest Bogiem, jest doskonały, a to co stworzył Bóg, nie wymaga korekty. Jeśli ja coś zrobię, to po mnie może ktoś przyjść i powiedzieć, że tę rzecz zrobi lepiej. Oczywiście może tak uczynić. Przyjdzie kolejna osoba i powie, że zrobi to jeszcze lepiej i w rzeczywistości będzie to jeszcze lepsze. Ale to, co stworzył Bóg, nie może być jeszcze lepsze. Wszelka niepotrzebna ingerencja tylko pogorszy sprawę. Dlatego uważamy, że Cerkiew nie powinna poddawać się ludzkim słabościom, dostosowywać się do grzesznego człowieka. To grzeszny człowiek musi dostosować się do Cerkwi. Takie jest prawidłowe rozumowanie i tylko wtedy Cerkiew przyniesie korzyść. Jeśli Cerkiew będzie służyła grzesznym postulatom, to nie będzie to Cerkiew, lecz pewna instytucja, która tylko nazywa się „Cerkwią”, ale nie służy zbawieniu ludzkiej duszy.
– W jaki sposób przeciwności wpłynęły na sytuację Cerkwi na Ukrainie?
– Jest nam przykro, że niektórzy ludzie są zwodzeni i wierzą w różnego rodzaju wygłaszane hasła i obietnice o motywach politycznych. Jesteśmy z tego powodu przepełnieni smutkiem, ponieważ Chrystus chce, abyśmy się wzajemnie miłowali, nie walczyli ze sobą, szanowali takich, jakimi jesteśmy. Niektórzy uważają się za wielkich patriotów, ale takimi nie są. Prawdziwy patriota to człowiek, który kocha swojego ojca i matkę, który kocha mojego ojca i moją matkę, twojego ojca i twoją matkę. Natomiast ten, kto kocha przede wszystkim siebie, nie jest patriotą, a dumnym egoistą, który nikomu nie przynosi korzyści, ani sobie, ani tym, którzy są obok niego. Tacy ludzie mają inne nadrzędne wartości. Chciałbym, aby Ukraina była krajem, w którym jest Chrystus, gdzie miłość do Chrystusa stoi na pierwszym miejscu i aby ludzie miłowali się wzajemnie w Chrystusie, pomagali sobie nawzajem i kochali oraz szanowali wszystkich. Taką chciałbym zobaczyć Ukrainę. Widzę także, że liczne próby, trudności i doświadczenia wzmacniają wiarę w ludziach. Jeśli człowiek żyje bez trudnych doświadczeń, słabnie duchowo i traci siły. Kiedy pojawiają się przeciwności, nieprawdziwe oskarżenia, wówczas osoba mobilizuje się, modli się, rozmyśla, czyta, pości, a to wzmacnia duszę i w konsekwencji człowiek staje się silniejszy. Dlatego Bóg wystawia nas na próby, abyśmy dzięki nim umacniali się duchowo.
– Cerkiew, tak na Ukrainie jak i w Czarnogórze, doświadcza wiele niesprawiedliwości. Co jest najważniejsze w obronie jedności Cerkwi?
– Jestem pod wrażeniem procesji, które przechodzą ulicami miast Czarnogóry. Wierni bezinteresownie poświęcają czas, trudzą się w imię Boga. Przynosi to im duchową korzyść, daje siły do przezwyciężania przeciwności. Pamiętajmy, aby w naszym ziemskim życiu zawsze kroczyć drogą, która prowadzi do Królestwa Bożego.

Na podst. www.news.church.ua www.svetigora.com
tłum. Andrzej Charyło
fot. www.news.church.ua

Warto przeczytać
Przed spotkaniem w Ammanie
Nie ludzie kierują Cerkwią

Odpowiedz