Home > Artykuł > KRONIKA MICHAŁA BOŁTRYKA

KRONIKA MICHAŁA BOŁTRYKA

– Prof. Andrzej Gładysz, specjalista chorób zakaźnych, internista: „Jako społeczeństwo nie jesteśmy przygotowani na żadną epidemię, dlatego że nadal nie wykształciła się u nas wysoka kultura higieniczno-sanitarna, obowiązująca na co dzień. Przywiązujemy dużą wagę do formalnych standardów, a zaniedbujemy np. wychowanie dzieci i młodzieży w przekonaniu o ważnej roli higieny w utrzymaniu zdrowia. W obliczu epidemii zwołuje się narady w ministerstwie i w Sejmie, tymczasem znacznie ważniejsze jest, by w placówkach medycznych, urzędach, szkołach oraz innych instytucjach publicznych i prywatnych na stałe zainstalowano dozowniki środków do dezynfekcji rąk. Społeczeństwo powinno być nieustająco informowane, jak minimalizować ryzyko zakażenia. (…) Od strony praktycznej nie jesteśmy przygotowani na zagrożenia epidemiologiczne, ale jeśli spojrzeć od strony formalno-papierkowej, to podobno wszystko gra”.

– Jakub Bierzyński, socjolog, publicysta ekonomiczny i polityczny: „Zastanówmy się, dlaczego kraje Azji tak dobrze sobie radzą z koronawirusem. Z bardzo prostego powodu, oni już przeżyli trzy epidemie, ta jest kolejna, w związku z tym mają opanowane procedury, wiedzą, co działa. (…) Problem polega na tym, że w Polsce bardzo szybko załamie się służba zdrowia. Już przy tej niewielkiej liczbie pacjentów ledwie dycha i będzie tylko gorzej. Jest mało lekarzy, no i przede wszystkim nie są chronieni. Nie ma obowiązkowych testów dla personelu medycznego. A to on jest najbardziej narażony na wirusa. I on, jak wiemy z innych krajów, choruje najczęściej. A ponieważ nie ma testów, to gdy jeden lekarz zachoruje, zamyka się cały oddział, szpital, laboratorium. Zamiast sprawdzić natychmiast, kto jest chory a kto nie, chorego izolować, a resztę posłać do pracy, zamyka się wszystko. W ten sposób wyłączane są kolejne elementy systemu, który rozpada się w oczach. Na to nakłada się jeszcze jeden proces – to proces rozwoju epidemii. Polska idzie dokładnie według tego samego wzoru co Hiszpania, Włochy, Wielka Brytania… Rośnie liczba zarażonych, system staje się niewydolny i zaraz się rozsypie”.

– Jan Truszczyński, dyplomata, główny negocjator członkostwa Polski w Unii Europejskiej: „Dla mnie zdumiewające było to, że taka fala krytyki wylała się w sposób nagły, skoordynowany, jakby za naciśnięciem guzika postanowiono rzucić się sobie do gardeł w sprawie mitycznej „Brukseli” i tak zacząć ją krytykować za to, co robi i czego nie robi w sprawie koronawirusa. Albo robi niewystarczająco, źle, niedostatecznie i nie tak, jak krytykujący by sobie tego życzyli. Przy czym głosy te były nieskażone analizą czegokolwiek, co od stycznia do dziś faktycznie w tej sprawie się wydarzyło i wciąż się dzieje. (…) Gdy krytyka wynika z przesądów i uprzedzeń, należy protestować. Każdego można krytykować za to, co w ciągu ostatnich ponad dwóch miesięcy zrobił i czego nie zrobił: Donalda Trumpa, Borisa Johnsona, Mateusza Morawieckiego, Ursulę von der Leyen. Do Brukseli, instytucji europejskich, również można mieć uwagi – szczególnie post factum – na temat tego, co można było zrobić wcześniej lub lepiej. Jednak patrząc na realia tego, co instytucje europejskie mogą robić w tej sytuacji, to wykonują one swoje zadania przyzwoicie. W dziedzinie ochrony zdrowia i bezpieczeństwa publicznego instytucje UE mają wobec państw członkowskich kompetencje doradcze. Jeśli chodzi nie o regulacje – w sprawach leków czy standardów sanitarnych – ale o sytuacje nagłe i straszne, jedynie kraje członkowskie mogą decydować”.

– Jurij Kariagin, prof. nauk ekonomicznych, prezes Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ukraińskich w Polsce (Przegląd, 23-29.03.2020): „W Niemczech już w tej chwili jest około 100 tys. Ukraińców. Po 100 tys. jest w Hiszpanii, w Portugalii i w Czechach. We Włoszech było około 500 tys. W sumie poza krajem jest od 3,5 mln do 4 mln Ukraińców. W Polsce w okresie letnim liczba pracujących Ukraińców wzrasta do 2 mln. Polska będzie potrzebować dużo ludzi do pracy. (…) Migracja rodzi wiele pytań i problemów, które trzeba szybko i konkretnie rozwiązywać. Politycy to wykorzystują. Są partie i organizacje, które propagują faszyzm, rasizm, występują przeciw migrantom…”.

– Prof. Bronisław Łagowski o przemocy symbolicznej: „Wiele zalet polskiej demokracji ulega zniweczeniu wskutek przemocy symbolicznej. Ta przemoc nie jest nowością wprowadzoną przez PiS. To dziwne, jak ludzie szybko zapominają. Główna instytucja przemocy symbolicznej, IPN, została wprowadzona wspólnie i zgodnie przez obie partie postsolidarnościowe. W ustawie o szkolnictwie wyższym minister Gowin lustrację zaliczył do badań naukowych i nikt z Platformy się nie sprzeciwił, podobnie jak cała klasa polityczna poparła „dekomunizację” nazw ulic i wszystkich miejsc symbolicznych. Te różne formy przemocy symbolicznej ludziom gruboskórnym nie szkodzą, ale nie wszyscy są gruboskórni. Inteligencja cierpi z powodu zacierania śladów przeszłości już nie tylko w miastach, ale nawet w lasach. Ma ona poczucie, że kraj został najechany przez jakieś plemię barbarzyńskie i nie trzeba dziwić się ludziom, którzy mówią, że czują się jakby pod nową okupacją. Okupacja to broń Boże nie jest, ale panujący obóz sugeruje nam, że jest”.

– Prof. Aleksander Dugin (Myśl Polska z 29 marca-5 kwietnia 2020 za: geopolitica.ru): „Czy można liczyć, że jeśli ludzkość poradzi sobie z koronawirusem, wyciągnie prawidłowe wnioski: wycofa się z globalizacji, porzuci liberalne przesądy, zatrzyma imigrantów, skończy z wyzywającymi nowinkami technicznymi, pogrążającymi ludzi coraz głębiej w nieskończonych labiryntach materii? Jest całkiem oczywiste, że nie. Wszyscy niezwłocznie wrócą do starych nawyków. Bez mrugnięcia okiem, nie zdążywszy jeszcze pochować wszystkich trupów. Jak tylko rynki znów ożyją i Dow Jones dojdzie do siebie, wszystko wróci w stare koleiny”.

Warto przeczytać
Kronika Michała Bołtryka
Kronika Michała Bołtryka
Kronika Michała Bołtryka
Kronika Michała Bołtryka

Odpowiedz