Home > Artykuł > Zadano nam w końcu Wielki Post

Zadano nam w końcu Wielki Post

Europa bez granic i bez paszportów? A tu zamknięcie granic i kontrola jest jednym ze skuteczniejszych środków, aby ustrzec kraj przed pandemią. 11-milionowe Wuhan na ustach świata. Czy to nie dziwne, że mieści się tam ogromny ośrodek wirusologii, którym „dowodzą” amerykańscy naukowcy?
Kontestowanie dziesięciorga Bożych przykazań. Dzień święty święcić? Ale trzeba zrobić zakupy na święta. Może poszukać cudzych bogów, bardziej skutecznych, efektownych, z kadzidełkiem i nowymi proroctwami, z reinkarnacją, z mądrym Buddą i starszym od chrześcijaństwa Brahmą…?
Nie mów fałszywego świadectwa? A „podrasować” historię w imię „polityki historycznej i naszej sprawy”. Żeby nasze było na wierzchu. I poopluwać się wzajemnie (ale „to tylko” w kampanii wyborczej). Potem się to „wyprostuje”. Coś przycichli najwięksi oszczercy w TV. Strach obleciał?
Nie zabijaj! Nie cudzołóż! Nie kradnij! Czcij ojca i matkę… Ale… Ale! Na wszystko jest „ale” (i nie chodzi o angielskie piwo) i dużo „bo” – a jeszcze więcej wyjątków – za dużo kosztuje opieka terminalna, a może dziecko będzie z zespołem Downa. A przecież wszyscy kradną!
Ciężko tego Dekalogu byłoby przestrzegać. A tu pod grozą śmierci, w majestacie bożka o imieniu Strach, wspieranego przez „anioła Strachu: Zdrowie najważniejsze”, przestrzegamy wręcz literalnie i kategorycznie ludzkich nakazów i zakazów. Można? Można!
Jaka jest więc idea świata?
Naszej cywilizacji życia, śródziemnomorskiego (judeochrześcijańskiego) kręgu kulturowego, europejskiego kodu kulturowego?
Długo żyć. Zdrowo żyć. Dużo mieć! Wiecznie na tej ziemi! Niech się modlą za nas elektroniczne sygnaturki i elektryczne świeczki, uruchamiane tylko pieniędzmi, niech dzwonią wirtualne dzwony i internetowe piosenki. Kamienie wołać będą? Kamień za drogi w obróbce? Plastik go zastąpi: może to wirtualny Jezus na plastikowym krzyżyku zawiśnie na niby, a internetowy przekaz zasyci duszę Jego Zmartwychwstaniem? Bo nasze usta czym innym zajęte. Wielkie ble ble. Bo już raczej nie chwałą Bożą i wyznawaniem sobie miłości i szczęścia. Po co szarpać za sznury, jak słynny filmowy kościelny z Królowego Mostu? Nawet nad prochami zmarłych „modlą się” grające cmentarne kartki świąteczne.
Władza panuje przez strach.
Zastraszonymi łatwiej się rządzi. Tłumem zalęknionych łatwiej się manipuluje. Teraz „łykaj” wszystkie informacje z TV i Internetu, potem bierz tabletki i szczepionki, a potem przyjmij znamię na ramię (666) – ostrzega biskup Paweł z Ławry Poczajowskiej.
Jaki będzie świat? Świat po koronawirusie nie będzie już taki sam jak przed. Najgorszą epidemią jest grzech, a jak mówią władyka Hilarion (Ałfiejew) i władyka Paweł: „Będzie jeszcze gorzej, jeśli się nie poprawimy”. Zamknąć kościoły, cerkwie? A może karmić się w nich modlitwą i sakramentami? W X wieku szalały epidemie wirusowe w Konstantynopolu. Co pomogło? Modlitwa, Eucharystia, procesja, pielgrzymki. Zachód popadł wtedy w saeculum obscurum, ciemny wiek: bez Słowa Bożego, bez sakramentów, z chorobami i ze złudną nadzieją w możnych tego świata.
Co teraz ludzie zrobią? Pewnie poprawią się, nawrócą się gremialnie… Eeetam! Stwórcę chcielibyśmy poprawiać? Wszechmocnego? To już przewidziano: Ten, kto popełnia nieprawość, niech jeszcze dopuści się nieprawości, kto jest podły, niech się jeszcze upodli [stare tłumaczenie: Kto krzywdzi, niech jeszcze krzywdę wyrządzi, i plugawy niech się jeszcze splugawi, a kto jest] sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci (Ap 22,11). Wybieraj, bo czyż Bóg będzie odbierał nam wolną wolę, jak odbiera się zapałki niegrzecznymi dzieciom?
Bez leków ciało umiera (czasami), bez Boga dusza umiera (zawsze!).
Kiedyś to były epidemie. Po wojnach szwedzkich, na szlakach przemarszu wojsk – wszędzie choroby, głód i zgliszcza. Łęczna 1892-1894: wymarło 60 procent mieszczan, wraz z dr. Onanowem, który wielu jednak uratował. W związku z wcześniejszymi epidemiami – czarna ospa, cholera, księgosusz (od krów), czerwonka, tyfus, hiszpanka – pojawiała się nieufność do łaźni publicznych jako miejsc burd i rozpusty. Magistrat miasta Kazimierza domagał się od „komisji dobrego porządku” w latach osiemdziesiątych XVIII wieku zlikwidowania łaźni żydowskich. Najdłużej utrzymały się łaźnie na ziemiach wschodnich, zamieszkałych przez ludność ruską. Choroba, zwana „czarne dusi”, powodowana przez „złego ducha o imieniu szibita”, powstrzymywana była przez saponinę (od rośliny o nazwie botanicznej Saponaria) lub „kanaanickie midlo” (późniejsza nazwa mydła), w XIV wieku rozpowszechnione przez dworzan króla Władysława Jagiełły.
Trucizna, czyli „ciemiężyca” lub „czemier” (Helleborus lub Veratrum album) była pochodzenia roślinnego. Produkowano ją już w VII wieku dla odparcia lub odstraszenia wrogów, szczególnie w Czemiernikach na północy dzisiejszej Lubelszczyzny. W małych ilościach pomagała w „morowym likowaniu”. Opis dżumy panującej w Lublinie i okolicach w 1625 roku mówi, że miasto ogołocone zostało wtedy całkiem z ludności, a w okolicy żadna wieś nie ocalała, nie było jednego nietkniętego domu, żaden cech nie pozostał nienaruszony. Panował głód, a pola stały ugorem. Z powodu zarazy w Lubelskiem w 1648 i 1660 roku, sejmik z 1652 roku przeniesiono z Lublina do Lewartowa. W 1693 w Łęcznej w przeciągu dziewięciu dni wymarli wszyscy mieszkańcy, „oprócz jednego szczęśliwca”. Archiwista J. Rabinin wynotował, że w Lublinie ludzi ukrywających bolączki dżumne karano śmiercią. Epidemie choleryczne i dżumne przeszły przez Lublin i okolice w roku 1710 i 1720.
Warto odnotować z raportu Naczelnika Powiatu Krasnystaw grasującą w Kaniem i Pawłowie epidemię cholery w 1855 roku: W miesiącach lipcu i sierpniu 1855 roku w gminie Kanie w dobrach J.O. Księcia Woronieckiego panowała cholera, zmarłych więc na takową 65 osób obrządku łacińskiego dla nierozszerzenia epidemii nie wożono do właściwej parafii Pawłów na cmentarz w mieście Pawłowie znajdującym się, lecz chowano ich na cmentarzu grekounickim we wsi Kanie; po ustaniu dopiero cholery, wójt gminy uformował wykaz zmarłych, obejmujący wszelkie potrzebne wiadomości i takową od 28.08/09.09.1855. przesłał proboszczowi parafii rithus latini Pawłów ks. Malinkowskiemu z wezwaniem spisania akt cywilnych zejścia i z tym celem dołączył do każdego zmarłego lak na akt, jak i na pokładne po kopiejek srebrem 60,-, na razie proboszcz żadnej odpowiedzi nie udzielił, teraz zaś (19.06.1856 – przyp. GJP) dopiero wykaz zmarłych zwrócił, z oświadczeniem, że akt spisywać nie może, bo wedle prawa o zejściu osobiście nie przekonywał się.
Kolejne epidemie, niemal pandemie: 1919 – tzw. hiszpanka, 1941 – epidemia podczas wojny ojczyźnianej i światowej (tyfus, czerwonka, wszawica i pochodne).
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę… (por. Ps 23,4) A wokół ciemnej doliny rozkwita Wiosna Życia – Wielki Post. Daj nam więc powstać z bezowocnych uczynków ciemności i w Tobie tylko uznać Pasterza, dziś i na wieki. Lecimy ku Tobie jak żurawie – na skrzydłach tęsknoty. Ich wiedzie instynkt życia i nadzieja na radosne gniazda… Daj nam instynkt życia wiecznego: byśmy bardziej bali się je utracić, niż to chwilowe tutaj.

Grzegorz Jacek Pelica

Warto przeczytać
Skrucha oczyszcza dusze
Wiosna duszy
O poście

Odpowiedz