Home > Artykuł > Po owocach ich poznacie

W drugim tygodniu po Pięćdziesiątnicy, we wtorek 16 czerwca słyszymy w świątyniach, w trakcie szerszego ostrzeżenia przed fałszywymi nauczycielami i prorokami, fragment z 7 rozdziału Ewangelii według św. Mateusza. Pan nasz na przykładzie pożytecznych owoców, winogron i fig, wskazał uniwersalne kryterium oceny człowieka.

Chrystus, a po nim również apostołowie, często mówili o fałszywych nauczycielach i prorokach, którzy będą bezustannym utrapieniem dla Cerkwi. W jej historii było wielu nauczycieli, którzy głosili atrakcyjne teorie, porywali tłumy, ale ostatecznie zostali zdemaskowani jako heretycy i szkodnicy. Już pierwsze wspólnoty chrześcijan zmuszone były o tym rozstrzygać. Powstanie też wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą (Mt 24, 11). Apostoł Paweł mówił z pełnym przekonaniem: Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów (Dz 20,29-30).

Wilki w owczej skórze

O fałszywych prorokach i nauczycielach Chrystus mówi, że przychodzą do nas w owczej skórze, ale w istocie są drapieżnymi wilkami. Fałszywy prorok jest drapieżnym wilkiem dlatego, że promując swą herezję chce zmienić nasz światopogląd. Herezja jest jak trąd, który zaraża i niszczy zdolność duszy do trzymania się prawdy i czynienia tego, co sprawiedliwe. Trzeba więc nie tylko samych heretyków, ale i tych, którzy są herezją zarażeni, izolować i zabezpieczać się przed ich wpływem.

Jak rozpoznać wilka? Chrystus podpowiada – poznacie ich po owocach ich życia i działalności. Na przykład niezwykle łatwo zasugerować się argumentem ilości i skali. Oczywiście liczba członków klubu, stowarzyszenia, partii, zwolenników i fanów danej osoby lub organizacji albo członków danego Kościoła może być rezultatem błogosławieństwa Bożego, atrakcyjności, słuszności i prawdy, ale nie zawsze tak jest. Przecież złe i destrukcyjne inicjatywy, zdecydowanie przeciwne Bogu, również prężnie się rozwijają, odnosząc ilościowe i marketingowe sukcesy. Niektórzy na haniebnym procederze i obrzydliwych rzeczach zarabiają duże pieniądze i gromadzą wokół siebie mnóstwo ludzi. W chrześcijaństwie również ilość nie jest jednoznacznym świadectwem słuszności i Bożego błogosławieństwa.

Chrystus podaje nam jeszcze ważniejszą zasadę – nie może dobre drzewo przynosić złych owoców, ani złe drzewo dobrych. Wyobraźmy sobie dowolne drzewo owocowe. Może ono być wysokie, niskie, kształtne, rozłożyste albo też cherlawe i marne, ale jego wartość nie polega na wyglądzie, lecz na obfitości i jakości owoców. Ciernie i osty mogą co najwyżej służyć za opał, ale nigdy nie zrodzą winogron ani fig.

Drzewo rodzi owoce czerpiąc nie tylko z tego, co je otacza – powietrza, słońca, wody i gleby – ale owocuje również stosownie do swej natury. Winorośl nigdy nie zrodzi jabłek. Podobnie dzieje się z ludźmi. Z Bożej perspektywy nie wygląd człowieka, jego zasoby i deklaracje są ważne, ale jego uczynki i zachowanie.

Zachowanie człowieka ma źródło w sercu, w osobowości i jest widocznym przejawem tego, co ukryte przed ludzkim wzrokiem. Niekiedy ludzie wspaniale udają, przedstawiają się z jak najlepszej strony, chytrze budując pozytywny wizerunek, mimo iż w rzeczywistości są całkowitym przeciwieństwem tego, co mówią. W takim wypadku nie trzeba patrzeć na ich „liście”, lecz na „owoce”, czyli na uczynki, na to jak zachowują się w swoich czterech ścianach, jakie decyzje podejmują w trudnych sytuacjach, czego dotychczas dokonali? Jeżeli uwierzymy komuś tylko na słowo, możemy dojść do mylnych wniosków. Natomiast kiedy przeanalizujemy postępowanie danego człowieka w życiu osobistym i codziennym, wówczas będziemy mieć o człowieku prawdziwe wyobrażenie.

Owoce Ducha to kolejna wskazówka, która wyróżnia człowieka prawdziwie wierzącego, Bożego człowieka. Apostoł Paweł wymienia 9 owoców Ducha jako pochodzących od Boga, jakkolwiek tej liczby nie należy traktować jako kompletnej i zamkniętej. Są to: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22). Natomiast, według apostoła, od człowieka, czyli z ciała, rodzą się nierząd, nieczystość, wyuzdanie, bałwochwalstwo, czary, nienawiść, spory, zawiść, gniewy, pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne (Ga 5,19-21). Pierwsze są z reguły ciche i skromne, lecz prawdziwie pozytywne, natomiast te drugie są natrętne, impulsywne i hałaśliwe.

Poprawne zachowanie może charakteryzować zarówno wierzącego jak i niewierzącego człowieka. Tak zwani przyzwoici ludzie często unikają przestępstwa i rozmaitych form zła w obawie przed karą, więc nie naruszają prawa, aby nie mieć przykrości. Przyzwoity może być człowiek niewierzący. Przyzwoitość jest godna uznania, zwłaszcza w naszym zepsutym i zdemoralizowanym świecie, ale nie należy jej traktować jako zasługi, lecz obowiązek. Przy całym szacunku dla uczciwych i sumiennych, niewierzących ludzi, powinniśmy pamiętać, że nie są oni chrześcijanami i nie ma w nich zadatku świętości, ponieważ nie zostali obmyci odkupicielską Krwią Chrystusa.

Wytwór działalności, wcześniejsze dokonania są również nieomylnym świadectwem rzeczywistych kwalifikacji i charakteru człowieka. Mówiąc obrazowo, mam prawo nie wierzyć, że ktoś jest znakomitym murarzem, lekarzem lub kimkolwiek innym, jeżeli nie zobaczę jego wcześniejszych prac. Jeżeli to, czym zajmował się dotychczas, robił fatalnie i ciągnie się za nim zła reputacja, nie oczekujmy, że tym razem będzie inaczej. Wprawdzie początkującym w dowolnym zawodzie trzeba zaufać, dając pracę mimo braku doświadczenia, jednak często mamy do czynienia z ludźmi, którzy od lat już są tymi murarzami, lekarzami, kapłanami i mają na swym rachunku wiele dowodów swego talentu lub beztalencia, oddania swemu zajęciu lub imitacji działalności. Tak więc, jakim jest człowiek, możemy poznać po jego wcześniejszych dokonaniach.

Poznanie rozłożone w czasie

Chrystusowe ostrzeżenie – poznacie ich po ich owocach (Mt 7,20) – oznacza, że nie należy sugerować się chwilowymi sukcesami, zachwytem tłumów, zewnętrzną atrakcyjnością czegokolwiek. Rzeczywista wartość człowieka staje się widoczna zwykle po poddaniu próbie czasu. Boża budowla rośnie wolno i do tego nie bez trudności. Zły bezustannie przeszkadza, mami, kusi, wprowadza zamęt w ludzkich głowach, niemniej królestwo Boże zawsze rośnie solidnie i owocuje pokojem. Dlaczego jednak ostateczne kryteria autentycznego rozpoznania dobra i zła odnoszą się do przyszłości? Jest to niewątpliwie tajemnica związana z naszą wolnością wyboru. Bóg pragnie, byśmy się uczyli mądrości i od nas samych zależy, czy zechcemy przyjąć tę naukę. Warto przypomnieć, że w czasach Chrystusa wiedza była przekazywana głównie ustnie. Apostołowie słuchali Nauczyciela i uczyli się bezpośrednio od niego, nie z książek. „Uczniowie” to w ogóle najstarsze i pierwotne określenie chrześcijan.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk

Warto przeczytać
Prawda was wyzwoli
Kosztowny wdowi grosz

Odpowiedz