Home > Artykuł > Kaplica we wsi świętego

Kaplica we wsi świętego

„Właśnie znajduję się pod strażą dwóch uzbrojonych żołnierzy. Siedzę w pokoju. Przygnębienie i smutek do bólu. W myślach zarysowuje się śmierć i przygląda się swymi zapadłymi oczyma. Przed oczyma przechodzi całe minione życie. Z bólem uświadamiam sobie, że za osiemnaście lat służby ludziom w nagrodę otrzymałem „straż honorową”. Czuję, że cierpię z powodu wiary, prawdy i otwartości oraz z miłości do prostych ludzi, którzy w ciemnocie sprzedają swych najlepszych przyjaciół, ludzi bolejących za nich, swych pasterzy. Nie pozostawiajcie w sieroctwie żony-wdowy i malutkich dzieci. Bardzo żałuję, że nie zdołałem uczynić jej życia bardziej szczęśliwym. Dziękuję swym parafianom, którzy współczują mi w okresie ciężkiej próby. Szczególnie dziękuję Zofii Iwanownie Bakczewskiej za zainteresowanie i przyjazd do wsi Andrejewskoje, wszystkim zaś pozostałym niech Bóg wybaczy straszny grzech zdrady. Zmieniła się straż, a końca sprawy nie widać…”.

Te słowa na krótko przed śmiercią nakreślił batiuszka Jerzy Stepaniuk, który urodził się w Policznej na ziemi hajnowskiej, a służbę kapłańską przyszło mu nieść w przedrewolucyjnej Rosji, daleko na wschodzie. Domysły, którymi dzielił się w liście, dokonały się, a on stał się jednym z męczenników XX wieku.

O świętym Jerzym z Policznej już pisaliśmy, najszerzej w PP z września 2011 roku. Przypomnijmy jego losy. Urodził się 6 kwietnia 1881 roku, następnego dnia został ochrzczony przez werstockiego proboszcza, o. Antoniego Biegałowicza. Jego rodzicami chrzestnymi byli Bazyli Szczerbak z Kuraszewa i Anna Stepaniuk z Policznej. Jerzy otrzymał wykształcenie i w 1900 roku rozpoczął pracę nauczyciela w Nogorodowiczach pod Brześciem. Jego żoną została Eufrozyna Łogosz ze wsi Ochnowo. Urodziło im się troje dzieci, ale choroby je zabrały, kiedy były małe.

Martwiło to Jerzego. – Pójdę służyć Bogu, może wtedy moje dzieci będą żyć – powiedział i zdecydował się zostać kapłanem. W 1910 roku urodziła się Helena. W 1911 roku Jerzy ukończył kursy duszpasterskie w Moskwie. Po święceniach kapłańskich Stepaniukowie pojechali do wsi Glinowka w powiecie lepsińskim, w okręgu siemireczeńskim. Glinowka znajdowała się na terenie wchodzącego w skład Imperium Rosyjskiego Turkiestanu, dzisiejszego Kazachstanu, około 450 kilometrów na północny wschód od Ałma-Aty i 250 kilometrów od granicy z Chinami.

Po dwóch latach przenieśli się do leżącej w tym samym powiecie wsi Andrejewskoje. Tu o. Jerzy służył, uczył religii i arytmetyki. Tu Stepaniukowie doczekali kolejnych dzieci – Mikołaja, Taisy i Niny.

Nadeszła rewolucja. Biali bili się z czerwonymi, bracia z braćmi. Zaczęły krążyć słuchy, że duchowieństwo ma być zlikwidowane, niektórzy kapłani zaczęli wyjeżdżać do Chin. I faktycznie, wiosną i latem 1918 roku ziemia siemireczeńska spłynęła krwią pierwszych duchownych męczenników. Było niespokojnie. Matuszka wzywała do wyjazdu, kapłan jednak przede wszystkim myślał o powierzonej mu trzodzie. – Nie mogę opuścić moich parafian – powtarzał. Nie opuścił. Przyjął wieniec męczeństwa.

Matuszce Eufrozynie wraz z dziećmi po latach udało się dotrzeć na Grodzieńszczyznę. Tu, nie bez trudu, wychowywała dzieci, potem wnuki. I w jednych, i w drugich zaszczepiła wiarę, której nie złamały trudy czasów komunizmu. Uczyła pogody ducha i umiejętności wybaczania innym. Nawet tego, co boli najbardziej.

Za sprawą kuzynów, którzy wciąż byli związani z Policzną, potomków batiuszki Jerzego, którzy szukali informacji o wsi, z której pochodził dziadek Jarosława Charkiewicza, uważnie śledzącego informacje o świętych Cerkwi w Polsce, duchownych parafii w Werstoku, kult świętego rozwinął się na jego rodzinnej ziemi. W 2011 w werstockiej cerkwi pojawiła się ikona świętego Jerzego, która potem została umieszczona w złoconym kiocie, a co roku w lipcu (dzień pamięci świętego wypada dziewiątego dnia tego miesiąca) jest służona Liturgia. Co roku gromadzi ona wiernych nie tylko z tutejszej parafii.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Natalia Klimuk, fot. autorka

Odpowiedz