Home > Sami o sobie > Rok Iwana Bunina

Urodził się w tym samym roku co Lenin, zmarł w tym samym co Stalin. Iwan Bunin (1870-1953), pierwszy rosyjski laureat literackiej Nagrody Nobla, odszedł późną jesienią w późnych godzinach nocnych z 7 na 8 listopada. W Paryżu – bo na obczyźnie przyszło mu spędzić połowę swego twórczego życia (gdy przebywał na emigracji, nie można było kupić w ZSRR żadnej jego książki, a samo wspomnienie nazwiska groziło zesłaniem do łagrów).

Tuż po śmierci żona Wiera, zgodnie z ostatnią wolą zmarłego, zakryła mu twarz białym płótnem. I tak się z nim żegnano. Ostatnią książką, którą czytał przed śmiercią, było „Zmartwychwstanie” Lwa Tołstoja. Ostatnie zdanie, które usłyszał ostatni odwiedzający, brzmiało: „Po co to zrobił? Dlaczego włączył do «Zmartwychwstania» tak niepotrzebne, nieartystyczne strony? Jak mógł?”.

Bunin przeżył 84 lata. Urodził się w Woroneżu, dom, w którym przyszedł na świat, szczęśliwym trafem ocalał, a z okazji 150-lecia urodzin noblisty – rok 2020 ogłoszono w Rosji rokiem Bunina – otwarto w nim muzeum. Do gimnazjum chodził w Jelcu, mieszkał w Orle, Charkowie, Połtawie. Z natury był wędrowcem, stałego domu tak naprawdę nie miał do końca swych dni. Już jako siedemnastolatek podejmuje pracę w redakcji lokalnej gazety, pracuje a to jako korektor, a to jako krytyk teatralny. W jej drukarni zostanie wydrukowany pierwszy tomik poezji Bunina „Wiersze 1887-1891”.

Ich autor jest zachwycony Tołstojem. „Żeby mnie naśladować, nie musisz być tołstojowcem” – daje mu do zrozumienia wielki pisarz. Spotkali się w Moskwie. Bunin jeszcze nie wie, że Tołstoj zwrócił na niego uwagę po publikacji wiersza „W mirie Boż’jem” w 1889 roku.

Pierwszą żoną Bunina zostaje piękna Anna Cakni, córka bogatej greckiej rodziny. Ale życie się nie układa. Umiera jedyne dziecko, umiera i małżeństwo. Tymczasem Bunin, po wydaniu pierwszych opowiadań, poczuje w sobie siłę prozaika i pojedzie do Jałty, do Czechowa. Obaj nie lubili dekadentów, którymi byli dla nich wszyscy – od symbolisty Aleksandra Błoka do futurysty Władimira Majakowskiego. Śmierć Czechowa będzie dla Bunina ogromną, także osobistą, stratą. Gdy wybucha rewolucja 1905 roku, Bunin przeczuwa koniec szlacheckiej epoki, przeczuwa koniec starej Rosji. Znajomość z moskiewską studentką Wierą Muromcewą, która zostanie jego drugą żoną, wnosi światło w jego życie. Dużo wspólnie podróżowali, także do Ziemi Świętej, nie mówiąc już o Europie. A wyprawa do Włoch, na Capri, połączy Bunina wieloletnią przyjaźnią z Maksymem Gorkim.

Przychodzą sukcesy także na płaszczyźnie artystycznej. Bunin staje się dwukrotnym laureatem Nagrody Puszkina, honorowym członkiem Akademii. Ale to stabilizujące się życie gwałtownie zmienia najpierw pierwsza wojna, która przyniosła „wielkie duchowe rozczarowanie”, a potem rewolucja październikowa, z którą Bunin nigdy się nie pogodził. „Nasz naród jest jak drewno, z niego może być i ikona, i pałka” – lubił powtarzać, a tę pałkę zawsze odrzucał. Koszmar październikowych dni przeżył w Moskwie. I pijane ryki żołnierzy, i łuskanie pestek, i nienawistne spojrzenia, terror… Niczego się nie bał, chodził na Łubiankę, po wszystkich placach, zapisywał to co mówią ludzie. „Przeklęte dni” – tak określi czas rewolucji i wojny domowej: „W tysiącletnim i ogromnym naszym domu zapanowała wielka śmierć. Dom był teraz otwarty na oścież i pełen bezczynnego tłumu, dla którego nie było już nic świętego i zakazanego w żadnym z jego pokojów”. „Przeklęte dni” – taki nada tytuł swojej późniejszej książce.

Buninowie najpierw opuścili Moskwę, potem także Rosję. Podzielili los półtora miliona rodaków. I choć Iwan Aleksiejewicz zawsze lubił podróżować (w hotelach pisało mu się doskonale), tym razem nie była to zwykła podróż, lecz wygnanie, świadoma ewakuacja z poprzedniego życia.

Proponowano mu pobyt w Bułgarii, w Serbii. W Belgradzie z przekonaniem powie Wierze: „Jesteśmy w domu”. Ale ostateczny wybór padł na Francję, gdzie osiadło bardzo wielu migrantów z Rosji. Dlaczego Paryż? Nie, Buninowie nie mieli w Paryżu swego mieszkania jak Gippius z Mereżkowskim, którzy stali się jego posiadaczami jeszcze przed rewolucją. Iwan po prostu lubił to miasto.

A we Francji, choć przeżył w niej niemal pół swego życia, pozostał sobą – rosyjskim pisarzem. Francja zresztą nie przeszkadzała mu, a pomagała w pracy – ze swoim klimatem, winem, kawiarniami, nawet ze swoją obojętnością. To co chciał unieść z ginącej na jego oczach Rosji, jej język, kulturę, zabrał ze sobą i w sobie, a to w co Rosja się zamieniła – stało się dla niego obce i wrogie.

Bunin przeklina nową Rosję, ale od pamięci o starej nie może się uwolnić. W tej przeszłości jest jego przyszłość, przyszłe książki, w tym najwspanialsze z nich, „Życie Arsieniewa”, „Ciemne aleje”.

Wiersze teraz będzie pisać z rzadka, będzie pisać za to swoją wspaniałą prozę. Ta proza przyniesie mu i sławę, i pieniądze.

W Paryżu zamieszka przy ulicy Jacques’a Offenbacha, nieopodal mieszkają Gippius i Mereżkowski. Ruska emigracja żyła paryskim życiem tylko na zewnątrz, a tak naprawdę, dość autonomicznie, w najróżniejszych kręgach. Byli monarchiści, kadeci i eserowcy. I salony, artystyczne i kulturalne. Tu na koncertach śpiewał Szalapin, swoje kompozycje wykonywał Rachmaninow, swoje utwory czytali Kuprin i Mereżkowski.

Ale Paryż nie wystarczał Buninowi. Do pracy potrzebował wsi, dom znaleźli w Prowansji, w Grasse. „Jestem niezmiernie szczęśliwy, że Bóg dał mi możliwość życia wśród tego piękna” – zapisał w dzienniku. A Grasse, stolica perfum, jest najpiękniej pachnącym miastem Francji.

Tu napisał „Różę Jerycha”, „Ciemne aleje”, „Życie Arseniewa” „Miłość Miti”, „Udar słońca”. Żeby odpocząć, jeździ do Cannes. Tam na plaży poznaje młodą poetkę Galinę Kuzniecową, którą zaprasza do swojej willi jako uczennicę (Bunin udzielał rad wielu młodym poetom, przysyłającym mu swoje rękopisy).

Odtąd rękopisy Bunina przepisują na zmianę – Galina i Wiera. Książka „Życie Arseniewa” odbiła się szerokim echem na emigracji, a o głównym bohaterze Bunin napisze: „To jeden z takich, którzy nie zaznają spokoju. Wydaje się być podobny do mnie, do mego życia, nawet do chwili obecnej”.

Ale książki Bunina nie przynoszą dochodu. O przyznaniu mu Nagrody Nobla dowiedział się w kinie. Oglądał film z Kissą (Ksenią) Kuprin w jednej z ról, gwiazdą francuskiego kina, córką rosyjskiego pisarza emigranta Kuprina.

Komitet noblowski 9 listopada 1933 roku uhonorował Iwana Bunina „za prawdziwy artystyczny talent z którym odtworzył w artystycznej prozie typowy rosyjski charakter”. Nastały noblowskie dni. Telefony, depesze, ze wszystkich stron świata, z wyjątkiem nowej Rosji. Później staranne przygotowania. Specjalny frak, do fraka specjalna koszula, do koszuli specjalna muszka.

Swoje przemówienie Bunin wygłosił po francusku. – Nieszczęścia, których doświadczyłem w ciągu moich ostatnich piętnastu lat, przewyższały moje radości. I nie osobiste były to nieszczęścia, o nie. (…) Po raz pierwszy od czasów przyznawania nagrody Nobla przyznaliście ją wygnańcowi, kim bowiem jestem? Wygnańcem, który korzysta z gościnności Francji, wobec której także odczuwam wdzięczność.

Bunin był apatrydą, bezpaństwowcem, a ZSRR poprzez wysiłki swojej ambasador w Szwecji, Aleksandry Kołłątaj, dokładało starań, żeby do wręczenia nagrody nie dopuścić albo przynajmniej popsuć uroczystość.

Tymczasem cały emigracyjny Paryż czekał na jego powrót. Nagroda pieniężna szybko topniała, Bunin był bardzo szczodry. Nawet powołał specjalną komisję, która rozpatrywała napływające od emigrantów listy z prośbą o pomoc. A listów tych szybko przyszło ponad dwa tysiące!

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Na podstawie filmu „Bunin”, wywiadów i artykułów Natalii Iwanowej opr. Ałła Matreńczyk fot. wikimedia.commons

Odpowiedz