Jednym z najbardziej wymierających zakątków w Polsce są wsie gminy Krynki – Jamasze, już nieistniejące, Ozierany Małe, nad którymi, wraz z ich brukowaną drogą, zdaje się zwyciężać przyroda, Białogorce, usiłujące jeszcze zaznaczyć swój byt, choć szczerbaty, wzdłuż wijącej się żwirówki, Ozierany Wielkie, którym bruk zalano asfaltem. Można wymieniać dalej – Łosiniany, Rudaki, Nietupa… Wszędzie pustki po dawnych gospodarzach, po nieistniejącym gwarze dzieci, po krowach, owcach. Tylko „warszawiacy” albo ludzie stąd, ale już miastowi, świeżość swych domków, nowych albo odremontowanych, wciskają między walące się chaty, kryte strzechą i „strzeżone” pokrzywami.

I w jednej z takich właśnie wsi – Ozieranach Wielkich, położonych nad graniczną Świsłoczą, w dzień upalny, parujący wilgocią, 15 lipca na Położenie Ryzy Preswiatoj Bogorodzicy, była zanoszona modlitwa. Najpierw w cmentarnej cerkwi Ozieran Wielkich, położonej na wzgórzu ze dwa kilometry za wsią tuż przy Białogorcach, proboszcz kryńskiej parafii, o. Justyn Jaroszuk, odsłużył Liturgię. Pięknie śpiewał chór pod dyrekcją Jolanty Horosz. Przyjechało sporo ludzi, właśnie tych miastowych, dla których ozierańskie korzenie są wciąż ważne. Było ich więcej niż miejscowych.
– Pamiętajcie o mogiłach swoich przodków, o rodzinnych wsiach. Przyjeżdżajcie tu choć kilka razy w roku, kiedy w cmentarnej cerkwi trwa modlitwa – zachęcał o. Justyn, batiuszka gospodarny, energiczny i pełen dobrych inicjatyw, który z kolei korzenie swoich przodków ma po drugiej stronie Białegostoku, w Złotnikach.
Batiuszka wraz z parafianami zadbał o cmentarz Ozieran Wielkich. Wszystko było wykoszone, posprzątane, nawet duży kawałek polany przed mogiłkami pachniał świeżością skoszonej trawy, jak to w lipcu na wsi.
Po Liturgii i krestnym chodzie wokół cerkwi wszyscy z chorągwiami i ikonami poszli do wsi, zatrzymując się z modlitwą przy każdym przydrożnym krzyżu. Batiuszka czytał Ewangelię i święcił pola, odmawiał wiele modlitw z prośbą o urodzaj, spokój, pokój, zdrowie. We wsi wszyscy zatrzymali się przy odremontowanej biało-błękitnej kapliczce. Tu modlitwa w lipcowym skwarze trwała najdłużej.
Potem wszyscy zostali zaproszeni na agapę, przygotowaną przez kryńskich parafian. O organizację święta zadbali wraz z proboszczem bratczycy z Bractwa św. Spirydona, działającego na Sokólszczyźnie, któremu przewodzi Daniel Szczurko, który dał się poznać jako nieszczędzący swych sił dla pracy wo błago Cerkwi. Na swe wykoszone, duże podwórko, przed stodołę, pod namioty, zaprosił sołtys wsi Mikołaj Kułakowski. Świeżo zakiszone ogórki, kanapki, ciasta i napoje smakowały znakomicie.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w e-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Anna Radziukiewicz
fot. autorka




