Home > Artykuł > Najnowszy numer > Łemko o historii

Z prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego Stefanem Dudrą rozmawia Eugeniusz Czykwin

Wydawnictwo Scholar wydało Pana profesora fundamentalną książkę, przedstawiającą historię Cerkwi w Polsce Ludowej i III Rzeczypospolitej. Co skłoniło Pana do zajęcia się najnowszą historią naszej Cerkwi?

– Tą historią zajmuję się już od lat 90. Poświęciłem jej rozprawę habilitacyjną. Dotyczyła ona funkcjonowania Cerkwi na ziemiach zachodnich i północnych Polski po drugiej wojnie światowej. Skupiłem się głównie na diecezji wrocławsko-szczecińskiej, powstałej z powodu przesiedleń m.in. z Łemkowszczyzny w 1947 roku w ramach Akcji Wisła. Łemkowie na tych ziemiach tworzyli podwaliny Cerkwi. Potem zainteresowałem się bliską mi Łemkowszczyzną w granicach diecezji przemysko-gorlickiej. Rezultatem tych studiów jest właśnie monografia „Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny w obszarze polityki wyznaniowej oraz polityki narodowościowej Polski Ludowej i III Rzeczypospolitej”. Przeanalizowałem w niej, jak polityka wyznaniowa i narodowościowa wpłynęły na Cerkiew w systemie Polski Ludowej (1944-1989). Moje badania wskazują, że zarówno religia może kształtować etniczność, jak i etniczność stymulować rozwój religii. To zjawisko jest szczególnie widoczne w korelacji Cerkwi i mniejszości łemkowskiej.

Jest Pan członkiem Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Z jakimi problemami borykają się mniejszości narodowe w Polsce?

– Problemów jest sporo. W aspekcie oświatowym na przykład istotne jest określenie zasad opracowywania i wydawania nowych podręczników do nauki języków mniejszości dla poszczególnych etapów kształcenia. Powinny być one drukowane cyklicznie i dostosowane do zmieniającej się podstawy programowej. Konieczne jest również wypracowanie sprawnego mechanizmu wydawniczego. W tym aspekcie nie można tego, ze względu na brak środków i możliwości technicznych, przerzucać na stronę mniejszościową. A od wielu lat tak się właśnie dzieje. Wyzwaniem jest również zmiana sposobu wydatkowania przez samorządy zwiększonej subwencji oświatowej, przyznawanej na realizację zadań umożliwiających podtrzymanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej i językowej uczniów należących do mniejszości. Obecne rozwiązania nie gwarantują bowiem, że przekazywane z budżetu państwa dotacje nie będą przeznaczane na cele inne, niż wspieranie edukacji mniejszościowej. Konieczne jest wypracowanie mechanizmu pozwalającego w pełni wykorzystać subwencję oświatową, np. na wyposażenie bibliotek szkolnych czy zakup pomocy naukowych. Ważne jest opracowanie rządowej strategii rozwoju oświaty mniejszościowej z udziałem ich przedstawicieli, usprawnienie systemu doskonalenia nauczycieli. W przypadku mniejszości narodowych i etnicznych rozwiązaniem problemu w pewnym zakresie byłoby powołanie centralnego i wojewódzkich ośrodków doskonalenia nauczycieli mniejszości. Potrzebne jest też utworzenie stałego organu monitorującego edukację w zakresie języków mniejszościowych i regionalnego. Wydaje się koniecznym stworzenie w ramach Ministerstwa Edukacji Narodowej (lub centralnej jednostki mu podległej) wydzielonej komórki organizacyjnej podejmującej odpowiednie działania i monitorującej kwestie oświaty mniejszościowej.

Problemem jest również obecność mniejszości narodowych i etnicznych w publicznych mediach oraz brak instytucji kultury mniejszości narodowych i etnicznych, tworzonych i zarządzanych przez ich przedstawicieli. Obecnie kultura mniejszości narodowych i etnicznych jest jedynym polem kultury w Polsce, która nie posiada swojej odrębnej instytucji. Jest realizowana tylko dzięki i poprzez aktywność mniejszościowych organizacji pozarządowych. Konieczne jest też stworzenie stabilnego modelu finasowania kultury mniejszości narodowych i etnicznych, który opierałby się na długofalowym finasowaniu podmiotów, a nie poszczególnych zadań. Umożliwiłby to podejmowanie przez organizacje i stowarzyszenia mniejszościowe bardziej elastycznych działań, dostosowanych do zmieniającej się sytuacji. Odzwierciedleniem tego i doskonałym przykładem na konieczność zmian są specyficzne realia wywołane pandemią Covid-19.

Jaka jest sytuacja mniejszości łemkowskiej?

– Łemkowie żyją w rozproszeniu, przez co trudniej jest im korzystać z rozwiązań jakie, daje np. Ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym z 6 stycznia 2005 roku. Łemkowie radzą sobie dobrze. Ich stowarzyszenia i organizacje troszczą się o zachowanie tożsamości, ale nie jest to łatwe. Często działania władz są pozorowane, pozbawione konsekwencji, powodują niepotrzebne napięcia.

Od wielu lat niszczone są tablice z nazwą wsi Bielanka, zamalowywane są napisy w języku łemkowskim. W lipcu 2020 roku doszło nawet do ich kradzieży. W odczuciu Łemków nie są to tylko wybryki chuligańskie, ale świadomy proces służący ich dyskryminacji.

Złożony jest problem partycypacji politycznej Łemków, który dotyczy również pozostałych mniejszości narodowych i etnicznych. Powinny one mieć możliwości wyboru swoich reprezentantów do ciał przedstawicielskich w postaci rad różnych szczebli oraz parlamentu. Jednak ze względu na ich małą liczebność, rozproszenie terytorialne oraz zasady zawarte w ordynacji wyborczej, w praktyce jest to trudne. Ustawa nie rozwiązuje problemu udziału mniejszości narodowych i etnicznych w życiu samorządowym, a przede wszystkim parlamentarnym. W ostatnim przypadku, gdzie szczególnie widoczny jest brak przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych (aktualnie poza mniejszością niemiecką i białoruską żadna inna nie posiada swoich przedstawicieli), pierwsze dyskusje na ten temat zostały podjęte na posiedzeniach strony mniejszościowej Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych.

Wniosek formalny w tej sprawie został zgłoszony przez przedstawicieli społeczności łemkowskiej na posiedzeniu 17 czerwca 2020 roku. W dyskusji wskazywane były m.in. modele węgierski i rumuński, które umożliwiają mniejszości posiadanie własnego przedstawiciela. Konieczne są rozwiązania systemowe, umożliwiające udział mniejszości narodowych i etnicznych w polityce. Potrzebna jest tu wola polityczna.

Przedstawiciele organizacji łemkowskiej mówią o trudnościach, jakie napotykają osoby ubiegające się o zwrot łemkowskich lasów.

– To następstwo przymusowych wysiedleń z 1947 roku. Senat w 1990 roku potępił Akcję Wisła. Nie poszły za tym jednak żadne działania prawne. Pozostała sprawa szkód materialnych, spowodowanych wysiedleniem. Łemkowie na podstawie dekretów z 5 września 1947 roku i z 27 lipca 1949 roku utracili na rzecz państwa swoją własność, w tym lasy. Odbyło się to z naruszeniem obowiązującego wówczas prawa. Chodzi o rozporządzenie Prezydenta RP z 22 marca 1928 roku, do którego wydano też przepisy wykonawcze, precyzyjnie określające jak należy postępować i jak oraz kto mógł dokonywać przejęcia. W praktyce orzeczenia wydawane przez Prezydia Powiatowych Rad Narodowych w latach 1950-1956 nie spełniały wymogów prawnych i dlatego mogą być kwestionowane prawnie.

Jednak podejmowane przez część Łemków po 1989 roku działania na rzecz odzyskania lasów w większości przypadków nie przyniosły pozytywnych rezultatów. Postępowania administracyjne, sądowe ciągną się po kilkanaście lat. W sprawie rozwiązania kwestii łemkowskich lasów niezbędne są dwa elementy: rozwiązania systemowe oraz wola polityczna. Po ostatnim posiedzeniu Sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych, które poświęcone było łemkowskim lasom (odbyło się 20 lipca 2021 roku), mam powody sądzić, że w obecnej sytuacji politycznej, na gruncie krajowym zagadnienie to będzie trudne do rozwiązania.

Mniejszość białoruska polonizuje się. Coraz więcej młodych osób deklaruje się jako prawosławni Polacy. Jak z tym problemem radzą sobie Łemkowie?

– Polonizują się i Łemkowie, ale w mniejszej skali. Według założeń Akcji Wisła zostali rozsiedleni po całych ziemiach zachodnich Polski. Paradoksalnie wpłynęło to na ich większą konsolidację. Jest to jeden z elementów, który przyczynił się do zachowania własnej tożsamości etnicznej.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w e-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)