Home > Artykuł > Najnowszy numer > Dużo dzieci i młodych

Wśród odgłosów pielgrzymki jest modlitwa czytana, czasem ciche rozmowy, śpiew, który wraz z ze zmęczeniem traci na sile i brzmieniu, ale duchowo nabiera mocy. Ho-spo-di po-mi-łuj… Choć słowa wraz z coraz krótszym oddechem, coraz bardziej rozpadają się na sylaby, a melodia urywa, ten śpiew krzepi, hartuje, raduje. Są też i odgłosy dzieci. Śpiewają, zachwycają się przelatującą ważką, boją się pszczoły, czasem ze zmęczenia już nie pytają „daleko jeeeeszcze”. Zmęczone na postoju najszybciej regenerują siły. Kiedy jest modlitwa przed posiłkiem najgłośniej śpiewają Otcze nasz, i choć wcześniej narzekały na upał, teraz w pełnym słońcu bawią się z kolegami na piasku, rysując coś patykami, podrzucając kamienie, biegając.

Czteroletnia Anastazja podczas odpoczynku w czasie pielgrzymki z Bielska Podlaskiego na Świętą Górę Grabarkę tuli się do mamy. W czasie pielgrzymki jedzie w wózku. A dokąd? – Na Grabarkę – mówi z przekonaniem. Była tam w zeszłym roku. Też z pielgrzymką. Podobnie jak jej siedmioletni brat Emilian, pierwszego dnia pielgrzymki szedł, dziś jedzie rowerem. – Chcemy pokazać dzieciom naszą tradycję, przykazać ją, nauczyć nasze dzieci trudu – mówi matuszka Julita Bartoszuk – tego, że jeśli chce się coś osiągnąć to trzeba włożyć w to wysiłek. Jeśli chcemy, by Bóg coś zesłał, to trzeba poprosić, potrudzić się. Chcieliśmy podziękować też za ten rok i prosić o błogosławieństwo na następny.

– To jest przyszłość Cerkwi – mówi o. Jarosław Ciełuszecki z parafii św. Arcystratega Michała w Bielsku Podlaskim, opiekun duchowy i organizator pielgrzymki. – To nas wszystkich napawa optymizmem. Idą mamy i ojcowie, mają ze sobą swoje pociechy. Aż łzy się cisną do oczu, widać, że Cerkiew żyje. By tak było, wszyscy musimy włożyć wysiłek. To dziś musimy o to zadbać, by dzieci kiedyś przejęły po nas trud pielgrzymowania. W obecnych czasach frekwencja w cerkwi podczas nabożeństw zmniejszyła się, mniej jest młodych, ale na pielgrzymce, widać mnóstwo młodych ludzi, dzieci, młodzieży, studentów, osoby pracujące. I wszyscy oni wiedzą, po co idą! Każdego dnia podczas Liturgii przystępują do sakramentów spowiedzi i Eucharystii. Wiedzą, czym jest pielgrzymka. Spowiadają się ze łzami w oczach, często jest to spowiedź życia.

Wszyscy – i dzieci i dorośli, są mile widziani na wszystkich pielgrzymkach. Choć nieraz zdarzają się momenty, że trzeba zrezygnować. Tegoroczne upały sprawiły, że niektórzy mieli udar słoneczny. To też trzeba umieć przyjąć. Organizatorzy starają się zapewnić bezpieczeństwo. Dlatego zawsze jest zapewniona opieka medyczna. Pielgrzymki poruszają się po drogach publicznych, trzeba czasem wstrzymać ruch, zdarza się, że trzeba podwieźć słabnących pielgrzymów. Członkowie służby porządkowej mają dużo pracy i biorą na siebie dużą odpowiedzialność.

– W zeszłym roku pojawiła się sugestia, by zorganizować specjalny sektor dla dzieci „zmotoryzowanych” – mówi o. Jarosław. – I tak dzieci mogą jechać na swoich hulajnogach, rowerkach, w wózkach. Przewidziany jest też specjalny transport dla małych pojazdów, wtedy, gdy dzieci idą.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w e-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Natalia Klimuk

fot. autorka