Przede wszystkim sztuka zamykająca się niemal wyłącznie w sferze cielesności chyba nie jest sztuką! (Agata Ławniczak, Rzuciłem kawałki siebie do wód Gangesu…, 1993).

A teraz przyszli tacy ludzie, którym sztuka absolutnie do niczego nie jest potrzebna. Ale na to nie ma chyba żadnej rady i dopiero ich dzieci czy wnuki mogą coś zmienić. Trzeba cały czas próbować wyrabiać nawyk szlachetnego snobizmu. Oczywiście żałuję, że generalnie rzecz ujmując, od dawna już na świecie sztuki jest maleńko. (…) Ale to już takie czasy i nie możemy zanadto ani wydziwiać, ani wybrzydzać. (…) Współcześni twórcy są straszliwie zniewoleni własnymi uwarunkowaniami ideologicznymi, handlowymi i socjalnymi. A tamci? To byli przeważnie greccy niewolnicy, a tak szalenie wolni.

Nie lubię sztuki nowoczesnej, ale Tarasewicz ze swoim malarstwem to dla mnie bardzo miłe zjawisko. Nowosielski pytany o analogie między malarstwem jego a Tarasewicza, odpowiada: „Ale Tarasewicz scalił to, a u mnie jest skakanie. Skakanie z miejsca na miejsce. Przecież ja uprawiałem albo bardzo wyraźną konfigurację, albo bardzo wyraźną abstrakcję geometryczną. Jestem rozrywany przez różne zachcianki malarskie. Tarasewicz jest bardziej jednolity. Przez to może osiągnąć wyraz bardzo mocny. Nie dziwię się, że to jest przyjmowane na Zachodzie. (…) Moja sztuka nie jest na Zachodzie odbierana. Bo ja nadaję na innej długości fali (Magdalena Ujma, Innego malarstwa nie było, 1996).

W takiej Polsce jest co najwyżej dziesięciu malarzy, którzy lubią malować i coś robią. A reszta to instalacje, performance; byle uciec od malarstwa. Więc malarstwo prawdopodobnie się kończy (Magdalena Ujma, Innego malarstwa nie było, 1996).

(…) są takie Kościoły, które sztukę wyrzucają, jacyś fundamentaliści protestanccy nienawidzą sztuki. Tertulian też nienawidził sztuki, i święty Augustyn też nie lubił sztuki. Były takie momenty w historii i rozwoju Kościoła, gdzie sztuki nie chciano, nie lubiano, uważano ją za coś podejrzanego. No, ale w końcu Kościół zawsze się jakoś uginał w stosunku do sztuki, stawał się pokorny. Musiał, bo gdyby nie było sztuki, nie byłoby Kościoła, proszę Pani! (Krystyna Czerni, Listy z pustyni, 1994).

Myślę, że dobra sztuka jest sztuką sakralną. (…) W tej dziedzinie mam pewne osiągnięcia, które uważam za dość ważne. Pierwsze to polichromia kościoła na Jelonkach w Warszawie. Drugim jest ikonostas dla cerkwi w Orzeszkowie koło Hajnówki, który tam nie mógł być zainstalowany, bo nie podobał się wiernym. Znajduje się teraz w krakowskiej cerkwi (…) (Krystyna Horodyska, Piękno i teologia, 1969; Piotr Sarzyński, Idzie ku złu, 1997).

Sztuka nie jest po to, żeby była piękna i przyjemna. Sztuka musi być silna, musi działać.

Malarstwo, które jest sztuką prawdziwą, o niczym nie opowiada, ale wyraża tajemnice dotyczące pewnych aspektów życia ludzkiego (Kazimierz Kania, Biblia – źródło odwagi artystycznej, 1978).

Sztuka jest zjawiskiem marginalnym, ale do jej fizycznego trwania i rozwoju musi istnieć minimum dobrobytu. Nawet niezwykle zdolna osoba ma ogromne trudności ze zorganizowaniem sobie na przykład pracowni. Traci na to całe lata cudownej młodzieńczej energii. Jesteśmy w ogóle krajem marnotrawiącym nasze zasoby materialne, i duchowe ( Elżbieta Dzikowska, Sacrum w sztuce, 1984)

Sztuka jest taką zabawą, która została dana poza polityką, poza filozofią czy literaturą, zabawą przynoszącą bardzo głębokie treści i przygody. Oczywiście zabawą, ale w cudzysłowie. Jest to przede wszystkim trudne zadanie. Sądzę zresztą, że estetyka jest pewną formą filozofowania, pewnym sposobem myślenia o rzeczywistości i penetracji sensu istnienia, może nawet głębszym niż etyka (Paweł Kwiatkowski, Świadomość ikony, 1983).

Wystarczy wziąć taką „Historię estetyki” Tatarkiewicza i przeczytać antyczne teksty, ale te bardzo antyczne teksty o sztuce. Wtedy nikt nie miał wątpliwości, że sztuka jest pochodzenia boskiego. To było oczywiste. Twórczość, poezja, wszelka sztuka była dla tych ludzi akcją sakralną. A potem zaczęto tracić świadomość łączności z ze światem bogów. Zaczęto o bogach czy o Bogu myśleć abstrakcyjnie, a starożytni myśleli o nich obrazowo, konkretnie, realnie (Elżbieta Czerwińska, O religii i Kościołach, 1987)

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w e-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

zebrała Anna Radziukiewicz