Home > Artykuł > Lipiec 2024 > Kościoły i sekularyzacja

Z arcybiskupem Tiatyry i Wielkiej Brytanii Nikitą (Louliasem)

przewodniczącym Konferencji Kościołów Europejskich (CEC)

rozmawiają Anna Radziukiewicz i Eugeniusz Czykwin

W Salonikach 15 maja podpisano deklarację w obronie wartości chrześcijańskich w Europie, wysyłając ją do decyzyjnych politycznych struktur w Europie. To ważna deklaracja?

Metropolita Nikita: – Dokument promuje chrześcijańskie wartości, broni chrześcijaństwa jako religii. To bardzo ważny dokument.

Władyka przybył na obrady do Salonik.

– Miejsce na obrady przedstawicieli chrześcijan Europy różnych konfesji obrano nieprzypadkowo. Z Salonik wyszli święci Bracia Cyryl i Metody do narodów słowiańskich, które otrzymały od nich alfabet i pismo, co pozwoliło na używanie własnych języków słowiańskich jako literackich. W nich bowiem, od razu po tej misji chrystianizacyjnej, powstawały manuskrypty kazań i ksiąg w języku starocerkiewnosłowiańskim. Jako wybitny przykład mamy słynny Kodeks Supraski, powstały w końcu X wieku w państwie bułgarskim. Tamta misja zaowocowała również nowymi wartościami, które miały swoje odbicie w sztuce i wpłynęły na jej rozwój. Spójrzmy na architekturę cerkwi, ikonę, cerkiewny śpiew. Jak pięknie zaczęła rozwijać się sztuka.

Europa traci teraz chrześcijańską tożsamość.

– Jest to bardzo niebezpieczny proces. Takie konferencje, jak ta w Salonikach, mają bronić europejskiej tożsamości, a ta ma korzenie chrześcijańskie.

Europa zmienia swoją tożsamość?

– Tożsamości nie można zmieniać. Zmieniając ją, tracimy korzenie. A tożsamość jest jak drzewo. Każdego roku traci liście i owoce, by w następnym znów odnowić życie, ale odnowa następuje dlatego, bo drzewo ma korzenie zapuszczone głęboko w ziemi. Korzeniami Europy jest chrześcijaństwo.

Stanie na straży tych korzeni to główna rola Konferencji Kościołów Chrześcijańskich (CEC)?

– Jako CEC reprezentujemy nie tysiące, ale miliony ludzi, ale nie indywidualnych osób, tylko Kościoły. Do CEC należy też wiele prawosławnych Cerkwi. W tej strukturze wciąż się uczymy, jak pracować razem, jak promować wartości chrześcijańskie i donosić je do polityków, jak lepiej siebie rozumieć. My jako prawosławni, uczymy się od katolików i protestantów praktycznego wcielania wartości chrześcijańskich do administracji, edukacji, oświaty. Nieprawosławni zaś uczą się od nas.

A jak zrozumieć konflikt między Cerkwiami na Ukrainie?

– W kwietniu tego roku odwiedziliśmy Ukrainę jako przedstawiciele Kościoła protestanckiego, katolickiego i prawosławnego, by popierać i zrozumieć ludzi wierzących. Rozmawialiśmy z hierarchami Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi i Prawosławnej Cerkwi Ukrainy. Ale po tych rozmowach nie sformułowaliśmy stanowiska – kto jest w prawdzie, a kto w błędzie. Odwiedziliśmy i inne chrześcijańskie wspólnoty, także mniejszość węgierską.

Ale na Ukrainie konflikt między Cerkwiami jest szczególnie nabrzmiały. Przeradza się w otwartą walkę. Ludzie PCU przejmują siłą cerkwie UPC.

– Każdy problem można rozwiązać. Ten też. Prawosławie ma teraz bardzo dużo problemów i nie jest jej potrzebny kolejny.

Służy Władyka w ramach patriarchatu ekumenicznego.

– Tak, jestem biskupem Tiatyry i Wielkiej Brytanii. W diecezjach Wielkiej Brytanii mamy 600 tysięcy wiernych. W naszej strukturze służy między innymi diakon z Polski, są duchowni z Ukrainy, Grecji, Bułgarii i innych krajów.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. Anna Radziukiewicz