Ta niewielka (wewnątrz mieści około czterdzieści osób) warszawska świątynia znajduje się na Starym Mieście przy ul. Podwale pod numerem 5. Należy wejść przez barokową bramę z XVIII wieku na dziedziniec dawnego pałacu Branickich i skręcić między budynkami w prawo. Po prawej stronie zobaczymy ozdobny krzyż nad wejściem do kaplicy. Tabliczka informuje, że o godz. 17.00 w soboty odbywa się tam nabożeństwo wieczorne, a w niedziele o godz. 9.00 jest odprawiana Liturgia. Kaplica znajduje się w miejscu historycznym, gdzie niegdyś mieściła się prawosławna cerkiew Świętej Trójcy, założona przez kupców greckich.
Kiedy Turcy podbili Grecję i Bałkany, mieszkańcy zaczęli stamtąd uciekać przed niewolą, a przede wszystkim przed głodem. Docierali też do Polski, w kilkunastu miastach stoją do dziś „domy greckie”. Oprócz Greków byli to Serbowie i Macedończycy. Do Warszawy dotarli wcześniej niż Rosjanie i rozpoczęli starania o budowę własnej cerkwi. W 1818 roku bogaci kupcy greccy wykupili kamienicę przy ulicy Podwale 5, którą zaadaptowano na cerkiew. Był to parterowy, skromnie dekorowany budynek w stylu klasycystycznym na planie prostokąta, kryty jednospadowym dachem. Świątynia (mieszcząca około 250 osób) trzema ścianami przylegała do sąsiednich budynków (co uniemożliwiało procesje wokół), jedyne wejście znajdowało się z boku. Architektem był Jakub Kubicki. Władze nie pozwoliły na wybudowanie dzwonnicy oraz na umieszczenie kopuły z krzyżem na dachu.
Świątynię wyposażono w ikonostas, w którym umieszczono ikony, przywiezione z Grecji lub odkupione od Francuzów wycofujących się z Rosji. W kamienicy urządzono mieszkanie dla proboszcza i parafialne pomieszczenia.
Cerkiew podlegała wówczas biskupom prawosławnym z dalekiej Bukowiny – krainy historycznej leżącej dziś częściowo na Ukrainie, częściowo w Rumunii. W 1825 roku przeszła pod jurysdykcję Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi i początkowo podlegała diecezji w Mińsku na dzisiejszej Białorusi, a od 1827 diecezji wołyńskiej z siedzibą w Krzemieńcu.
Przez lata nie zdołano pozyskać dla wiernych prawosławnych w Warszawie duchownego na stałe. Dopiero w 1828 roku świątynia otrzymała proboszcza, przysłanego z Krzemieńca o. Teofila Nowickiego. Parafia grecka liczyła wówczas zaledwie 62 osoby.
W 1832 roku rząd rosyjski wyasygnował 6 tysięcy rubli na remont cerkwi i zakup ikon do ikonostasu.
W 1834 roku powstało w Warszawie biskupstwo prawosławne i w latach 1834-1837 ta niewielka, skromna cerkiewka pełniła funkcję katedry prawosławnej biskupa warszawskiego, do czasu wyświęcenia soboru Świętej Trójcy w przebudowanym kościele Pijarów przy ul. Długiej. Później funkcjonowała jako cerkiew parafialna.
Po pierwszej wojnie światowej cerkiew, nazywana popularnie „Podwałką” (w nawiązaniu do nazwy ulicy i rosyjskiego wyrazu подвал – padwał, czyli „piwnica”, aluzja do skromnego wyglądu świątyni) służyła głównie przybyłym do Warszawy po rewolucji emigrantom rosyjskim. Proboszczem parafii Świętej Trójcy został mianowany o. Antoni Rudlewski, jeden z nielicznych duchownych prawosławnych, którzy nie ewakuowali się w 1915 roku i pozostali na ziemiach zaboru rosyjskiego pod okupacją niemiecką.
Po odejściu na emeryturę w 1937 roku zastąpił go o. Aleksander Subbotin.
We wrześniu 1939 roku na budynek spadła bomba lotnicza. Wybuchł pożar, który szybko ugaszono i po prowizorycznym usunięciu zniszczeń świątynia była czynna do 1944 roku, kiedy to podczas powstania warszawskiego została doszczętnie zniszczona wraz z całym Starym Miastem.
Od 24 do 31 sierpnia 1944 roku cerkwi broniły oddziały batalionu „Gustaw”, w tym patrol sanitarny „Ewa Maria”. Sanitariuszki były świadkami postępującej zagłady świątyni. W sklepieniu przybywało dziur, przednia część budynku zapaliła i zawaliła się od wybuchu bomby. Było gorąco i duszno. Szansę przeżycia dał powstańcom odkryty w podziemiach skład wody mineralnej. 28 sierpnia 1944 roku w dachu utkwił pocisk zapalający, zapaliło się całe wnętrze, ikony, księgi. Ze względu na niemożność opanowania pożaru cerkwi patrol „Ewa Maria” dostał rozkaz ewakuacji kanałami.
Podczas bombardowania zginął w gruzach budynku cerkiewnego wikariusz, o. Jerzy Łotocki z matuszką Ludmiłą, sześcioletnim synem Jerzym i teściową Aleksandrą Woronkową.
Proboszcz parafii, o. Aleksander Subbotin, wyjechał w 1945 roku do ZSRR. Aresztowany w Odessie, został zamordowany przez NKWD.
Po wojnie pocerkiewną posesję wraz z ruinami świątyni upaństwowiono. Mimo wielu próśb ze strony prawosławnych ówczesne władze nie zezwoliły na odbudowę cerkwi. Kamienicę odbudowano w całkowicie innym niż dawniej stylu architektonicznym, przeznaczając ją na mieszkania i zakłady usługowe. Gruzy kaplicy w podwórzu zniwelowano i tam gdzie niegdyś stał ołtarz znalazł się śmietnik.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Maria i Przemysław Pilichowie
fot. autorzy
Autorzy dziękują za pomoc o. prot. Andrzejowi Baczyńskiemu.




