Pytany przez dziennikarza o tożsamość, jak większość starszych mieszkańców południowo-wschodniej Białostocczyzny, odpowiada, że jest prawosławny. Dopytywany: czy jesteś Polakiem? – wyjaśnia, że na to pytanie już nie jest tak prosto odpowiedzieć. – Najczęściej mówię, że za granicą jestem zawsze Polakiem, ale we własnym kraju, tu, jestem Ruskim. Tak się czuję i tak mnie nazywają. I dalej tłumaczy przybyszowi z centralnej Polski, że „Ruski” nie oznacza „Moskal”, czyli Wielkorus.
Darząc wielkim szacunkiem i czyniąc tak wiele dla zachowania materialnej kultury przodków, Sieroża nade wszystko był prawosławny. To głęboka wiara ukształtowała w nim hierarchię wartości. Po akcie kanonizacji Męczenników Podlaskich i Chełmskich w rozmowie z Walentynką Łojewską wyraził przekonanie, że to, co przeżywamy – powstanie w Zaleszanach monasteru, w którym jego córka została ihumenią, budowa nowej cerkwi (istniejącą drewnianą Sieroża zbudował własnoręcznie) – jest po to, byśmy stali się lepszymi ludźmi.
– Nowopredstawlenyj Siergiej – powiedział w czasie pogrzebu arcybiskup Grzegorz – miał wielką pedagogiczną umiejętność przekazywania swoim dzieciom piękna życia cerkiewnego, piękna nabożeństw, piękna modlitwy. W skierowanym do ihumenii Katarzyny liście metropolita Sawa napisał:
„Droga siostro Katarzyno!
Ze smutkiem przyjąłem wiadomość o odejściu do Domu Ojca śp. Sergiusza Niczyporuka. Na Twoje ręce składam wyrazy współczucia Żonie, wszystkim Dzieciom i Wnukom.
Waszego Męża, Ojca i Dziadka znałem jako człowieka głęboko wierzącego i oddanego Matce Cerkwi i Jej potrzebom. Zawsze uśmiechniętego i gotowego służyć radą, pomocą i własnym doświadczeniem.
W ostatnich miesiącach swego ziemskiego życia został doświadczony chorobą. Znosił ją dzielnie, nie skarżąc się na swój los, w modlitwach i miłości bliskich, znajdując ukojenie.
Modlę się, by nasz Pan, Jezus Chrystus, przyjął Jego duszę do swego Królestwa: Miejsca pokoju, skąd ucieka boleść, smutek i westchnienie… gdzie nie ma cierpień, ani smutku, ani westchnień, lecz życie niemające końca.
Wieczna mu pamięć”.
Dziękując uczestniczącym w pogrzebie i wszystkim, którzy okazali pomoc w czasie choroby ojca i wszystkim, którzy przekazali wyrazy współczucia, martuszka Katarzyna powiedziała: – Jako rodzina, mama, dzieci, wnuki jesteśmy wdzięczni Bogu za to, że mieliśmy go w naszym życiu. Przykładem uczył nas, że gdy popełniamy błędy powinniśmy za nie przepraszać. Odchodząc, kiedy poczuł się lepiej zapytał mnie: „A wiesz dziecko co jest najważniejsze w życiu?” Zapytałam: „Co, Tato?” „Najważniejsze, odpowiedział, by wszystkim wybaczać. Bardzo niedobrze jak się ludzie na siebie gniewają. Ja na nikogo się nie gniewam i tak mi teraz na duszy radośnie”. I to daje nam nadzieję że także jak on wszystkim wybaczał i Bóg mu wybaczy jego przewiny.
Wicznaja Pamiat” nowopredstawlenomu Siergiju.
Eugeniusz Czykwin
fot. Anna Radziukiewicz




