Home > Luty 2025 > Samo o sobie u wojewody

Wojewoda podlaski Jacek Brzozowski zaprosił 12 lutego przedstawicieli
mniejszości narodowych i etnicznych na spotkanie. Towarzyszył mu dr
Artur Konopacki, doradca do spraw mniejszości. Wojewoda zaznaczył, że
chce pozostawać z mniejszościami w dialogu i jest gotów spotykać się z
nimi regularnie – raz na pół roku lub na kwartał, bowiem „co
najpiękniejsze w tym regionie, wyraża się poprzez wielokulturowość”.
Zauważył, że ten rok jest jubileuszowy dla mniejszości. W Sejmie
odnotowano 20-lecie podpisania ustawy, regulującej stosunki między
państwem a mniejszościami narodowymi i etnicznymi poprzez zorganizowanie
konferencji, debaty i wystawy. A to spotkanie nawiązuje do podpisania
tamtego, jakże ważnego dla mniejszości, aktu.
Wojewoda zachęcił do szczerej rozmowy, pochwalenia się osiągnięciami i
wskazania na problemy.
Prof. Oleg Łatyszonek, przewodniczący rady Centrum Kultury Białoruskiej,
stwierdził, że sytuacja Białorusinów w Polsce od czasu przemian
demokratycznych nigdy nie była tak zła jak obecnie. Białorusini po
Rosjanach stali się najbardziej znienawidzonym narodem, a to odbija się
na białoruskiej mniejszości w Polsce.
Białorusini, bo to oni zamieszkują głównie nadgraniczny pas województwa,
cierpią z powodu działań chroniących granicę. Ma tu miejsce budowa muru,
zalesianie i wywłaszczanie, kilka dekad wcześniej – zatopienie.
Już w czasach poprzedniej ekipy rządzącej nastąpił „najazd na
białoruskie szkolnictwo”, czyli oba białoruskie licea, w Bielsku i
Hajnówce i szkołę podstawową nr 3 w Bielsku. Rodzicom i uczniom dano
wybór – mogą sami decydować, czy w tych szkołach będą uczyć się
białoruskiego i czy będą z niego zdawać maturę. W ten sposób bielskie
liceum praktycznie zlikwidowano, hajnowskie broni się resztką sił, ale i
tak jest skazane na klęskę, jeśli ta tendencja się utrzyma. Dla
Białorusinów to wielki ból. Na ich oczach trzy czwarte stulecia pracy,
ogromny wysiłek społeczności przy zakładaniu i rozwijaniu tych szkół
idzie na marne. A przecież wystarczy tylko zmienić rozporządzenie
ministra, czego bezskutecznie domagają się Białorusini.
I trzecia sprawa, o której mówił profesor, to dotacje ministerstwa spraw
wewnętrznych i administracji. – Dlaczego akurat my dostajemy najmniej w
proporcji do innych mniejszości? – pytał.
Igor Łukaszuk, dyrektor hajnowskiego białoruskiego liceum i radny
sejmiku województwa podlaskiego, jedynie potwierdził ból wyrażony przez
Łatyszonka. – Nastąpił demontaż systemu edukacji mniejszości narodowych
już za poprzedniego rządu, a obecny go nie powstrzymał. Szkolnictwo jest
dla nas sprawą kluczową, tak jak i dla Litwinów, mających szkołę w
Puńsku. To ogromna strata i wstyd, jeśli te szkoły zostaną zlikwidowane
–  potwierdzał słowa przedmówcy.
Eugeniusz Czykwin, redaktor naczelny Przeglądu Prawosławnego, były poseł
ośmiu kadencji, mówił z dużym niepokojem o „umierających” Białorusinach.
Spisy powszechne, przeprowadzone w odstępie tylko dwóch dekad, pokazały,
że liczba Białorusinów w województwie podlaskim zmalała w tym okresie o
50 procent – z około 46 tysięcy spadła do około 23. Tymczasem wszystkie
inne mniejszości narodowe w Polsce odnotowały wzrost liczby swoich
rodaków. Jeśli państwo nie zadba o programy powstrzymujące
społeczno-ekonomiczną degradację ściany wschodniej, nie będzie
prowadziło właściwej polityki chroniącej język, kulturę i tradycję, za
dwadzieścia lat pozostanie tu garstka Białorusinów.
Mirosław Stepaniuk, planista przestrzenny, przedstawiciel mniejszości
ukraińskiej, zwrócił uwagę na bardzo niepokojący problem – w biednych i
słabo zamieszkałych przygranicznych gminach są lokowane inwestycje
zagrażające środowisku – duże przemysłowe fermy, na przykład drobiu
przeznaczonego na eksport. – Jeśli ciągle mówimy, że w tym pasie ma się
rozwijać turystyka i ekologiczne rolnictwo, to kurniki zniszczą wszystko
– odstraszą turystę, zanieczyszczą glebę i powietrze. Opracowaliśmy
propozycję utworzenia parku krajobrazowego doliny Swisłoczy na terenie
gmin Krynki i Gródek, by chronić unikalny krajobraz tej rzeki – mówił. –
I na tym wszystko się zatrzymało.
Dr Grzegorz Kuprianowicz, współprzewodniczący komisji wspólnej rządu i
mniejszości narodowych i etnicznych, reprezentujący mniejszość
ukraińską, powiedział, że ustawa o mniejszościach z 2005 roku powinna
ulec korekcie, dać mniejszościom możliwość stabilnej pracy i zakładania
swoich instytucji, na przykład naukowych, a nie tylko stowarzyszeń,
które co roku muszą ubiegać się o dotacje do swoich projektów w
ministerstwie spraw wewnętrznych i administracji. Zwrócił uwagę na
szybko postępujący proces asymilacji Białorusinów i Ukraińców, co widać
choćby w pociągu Hajnówka-Bielsk, w którym już tylko starsze osoby
rozmawiają pa swojomu.
O swoich problemach mówili Tatarzy i Romowie, których też dotyka proces
asymilacji.


Anna Radziukiewicz, fot. autorka

Odpowiedz