Cmentarz ten jest ewenementem w skali kraju – przekonują Piotr Bajko i Andrzej Buszko w książce „Cmentarz w Białowieży”. Dlaczego? Bo choć zarządza nim prawosławna parafia, grzebie się na nim katolików, baptystów, zielonoświątkowców, także ateistów. No tak, może ktoś zaprotestować, przecież w nie tak odległych Suwałkach, na wielu hektarach, dziś objętych z każdej strony przez miasto, są pochowani katolicy, prawosławni, staroobrzędowcy, żydzi, protestanci. Tak, ale w swoich kwaterach, przylegających do siebie. Nawet ukraińscy żołnierze spoczywają pod znakiem tryzuba w swojej kwaterze.
A w Białowieży? Katolik spoczywa obok prawosławnego, napisy cyrylickie przeplatają się z łacińskimi. Czyli jak w życiu – mieszkali obok siebie i na cmentarzu leżą tak samo.
Cmentarz, taki rejestrowany w ludzkiej pamięci, mógł istnieć już w końcu XVIII wieku. Na nim stała kaplica, wtedy unicka. W imieniu króla Stanisława Augusta Poniatowskiego ufundował ją dzierżawca leśnictwa białowieskiego Tomasz Klawa. Stanęła na ziemi należącej do królewskiego dworu w Białowieży. Z królewskiego dworu myśliwskiego prowadziła do kaplicy aleja wysadzana lipami. Jej resztki można było jeszcze oglądać w latach 70. minionego wieku.
Ale parafii unickiej wtedy w Białowieży nie było. Znajdowała się w oddalonym od Białowieży aż o trzydzieści kilometrów Suchopolu. Jak do takiej dojść albo koniem dojechać? Dlatego w 1793 roku wzniesiono w Białowieży unicką cerkiew przy Drodze Browskiej. Sześć lat później założono w Białowieży i unicką parafię. Cerkiew była drewniana. Służyła niespełna 80 lat. Rozebrano ją.
W 1855 roku wybudowano nową drewnianą prawosławną cerkiew. Stała w pobliżu obecnej, murowanej, wyświęconej w 1895 roku.
Od drugiej połowy XIX wieku zmarłych zaczęto grzebać na miejscu obecnie istniejącego cmentarza. Na nim w 1873 roku wybudowano nową, prawosławną drewnianą cerkiew św. św. Cyryla i Metodego. Jakże okazała się potrzebna zwłaszcza w czasie drugiej wojny – po zbombardowaniu już 1 września 1939 roku przez Niemców cerkwi parafialnej, wszystkie nabożeństwa służono w cerkwi na cmentarzu. Tak było do października 1943 roku. I tak bywa do dziś podczas remontu cerkwi głównej św. Mikołaja.
Cerkiew cmentarną remontowano po wojnie kilka razy. Ostatnie duże remonty przeprowadzono w 2006 i 2018 roku.
Jaki skarb skrywała cmentarna cerkiew? Siedemnastowieczną ikonę Opieki Matki Bożej, wykonaną na płótnie. Była tak duża, że jej dolną część podwinięto, bo ściana cerkwi była dla niej za niska. W 2007 roku poddano ją konserwacji. Okazało się, że jest największą w województwie podlaskim ikoną pisaną na płótnie – jej wymiary to 280 na 338 centymetrów. Po konserwacji umieszczono ją w głównej świątyni.
Od 1977 roku cmentarna cerkiew pozostaje na liście zabytków.
Cmentarz kryje wiele tragedii. Tę z drugiej wojny białowieżanie zachowują w swej pamięci. Na cmentarzu chowano osoby powieszone przed cerkwią przez niemieckiego okupanta. Miejscem ich pochówku opiekuje się urząd gminy w Białowieży. Na tym cmentarzu grzebano też żołnierzy polskich, poległych w wojnie 1920 roku oraz jeńców wojennych z pierwszej wojny.
Podczas wojennych zawieruch pochówki wychodziły i poza obszar cmentarza. Na zbiorową mogiłę kilkudziesięciu żołnierzy szwedzkich natrafiono w 1889 roku, kiedy robiono wykopy pod budowę pałacu carskiego. Spoczywały tu od początku XVIII wieku. W Parku Pałacowym pochowano siedmiu żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zginęli w 1920 roku i kilku żołnierzy niemieckich, zabitych przez partyzantów w czasie drugiej wojny. W Parku Dyrekcyjnym, podczas pierwszej wojny, urządzono niemiecki cmentarz wojenny.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Anna Radziukiewicz, zdjęcia pochodzą z książki
Piotr Bajko, Andrzej Buszko, Cmentarz w Białowieży, Białowieża 2023, ss. 172.








