Home > Artykuł > Najnowszy numer > Nowy duch w starej szkole

Nowy duch w starej szkole

Okazały budynek dawnej szkoły we wsi Krzywiec w gminie Narew stoi pusty. Z Krzywca do Hajnówki z dziesięć kilometrów. Jestem tu pierwszy raz. I zachwyt – budynek na pewnym wzniesieniu, otoczony rozległym, może hektarowym placem. Kryty stromym dachem, skrywającym, jak potem się dowiem, dużą powierzchnię do zamieszkania. Na poddaszach lokowano mieszkania dla nauczycieli. Teraz być może czeka ono na nowych lokatorów.

– Działaj! – powiedział do o. Jarosława Ciełuszeckiego metropolita naszej Cerkwi Sawa. O. Jarosław, gdy się spotykamy, jest od dziewięciu miesięcy proboszczem parafii Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Narwi.

Przyjechał na plac. Uschnięte świerki, tworzące niegdyś piękną aleję prowadzącą do szkoły, mnóstwo chaszczy wokół budynku i pnie po starych spiłowanych drzewach – to zobaczył nowy nastojatiel. Zajrzał do piwnicy. A tam rupieciarnia, którą ciężarówkami trzeba by wywozić. Zapach stęchlizny. Bo kiedyś pękły rury, piwnicę zalało. Wodę wypompowano niczym z basenu, ale piwnicy nie dosuszono. Duża wiata na placu w kształcie litery „L” w jednym skrzydle jako tako trzymała się pionu, nad drugim dłuższym, dachu nie było, a „panami” w środku stały się chwasty i rupiecie.

Słuchał parafian: – Remont tej szkoły to tylko strata czasu i pieniędzy. Sprzedać trzeba – mówiła część. Parafianie wiedzieli, że tę szkołę w 2000 roku przekazał wójt gminy Narew dla parafii Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Narwi, chociaż szkoła znajduje się na terenie parafii w Łosince. Nie wszyscy decyzję wójta przyjęli z entuzjazmem i to z tego kręgu pojawiły się sugestie: Sprzedać! W szkole założono Diecezjalny Ośrodek Kultury Prawosławnej „Światłość”.

Była to inicjatywa metropolity Sawy.

– Raz w życiu się sprzedaje – odpowiedział im proboszcz, mając poparcie drugiej części parafian na wprowadzenie nowego życia do starej szkoły, w której niegdyś przyjmował chorych archimandryta Gabriel i były organizowane kolonie, półkolonie, warsztaty ikonograficzne, zawody sportowe, obozy harcerskie. Działo się! Potem wszystko ucichło.

Wasze Błażeństwo, na ile dam rady będę działać – odpowiedział metropolicie o. Jarosław, który przybył do Narwi z matuszką w połowie czerwca 2024 rokuz bielskiej parafii św. Michała Archanioła, przygotowując tam wiele audycji w bielskiej redakcji radia Orthodoxia.

Po stronie dzielnych wspierających naprawianie wiaty zmierzającej ku ruinie znalazł się o. Jerzy Bogacewicz, prezes Fundacji Domów Kultury Prawosławnej Diecezji Warszawsko-Bielskiej. Dużo pomogli Piotr Kozłowski i Jan Niczyporuk.

Gdy niedawno poinformował o. Jarosław władykę Sawę o tym co już zrobiono, usłyszał: – Rób tak dalej, by na lato ośrodek był gotowy, oczywiście tego roku.

Co zrobiono?

Stoimy na placu, który wygląda jak zaorany. Czysty. Z bielskiego Przedsiębiorstwa Drogowo-Mostowego Maksbud przywieziono ciężki sprzęt – koparki, traktor z przyczepą, równarkę, z narewskiego Pronaru maszynę, która wszystko mieli. To co przemieli, wygląda jak dobra gleba. Przez trzy dni pracowali tu ludzie ze sprzętem. Wywieźli czternaście wywrotek pni i kamieni. Zostawili pusty plac, na którym może nawet szaleć wyobraźnia architekta ogrodów. Ale nie tylko jego, także parafian. Oni, jak dobrzy gospodarze, chcą część placu wynajmować turystom, by ci mogli tu stawiać swe przyczepy campingowe, kampery, rozbijać namioty. Do tego pola ma płynąć woda i prąd. Miejsce dla turysty atrakcyjne. Stąd widać Puszczę Ladzką – to rzut beretem – jak określa batiuszka. Za nią Puszcza Białowieska, do szosy do Hajnówki półtora kilometra.

Ale najważniejszy jest budynek byłej szkoły. Wchodzimy od tyłu na poddasze. Klatka schodowa w liszajach. Opuszczenie i smutek. Potem gubię się w labiryncie dawnych kuchni, salonów, sypialń, korytarzyków, łazienek. Resztki dziko intensywnych kolorów na brudnych ścianach. Jak to uporządkować, wyremontować, stworzyć jakąś logiczną całość – myślę. Ale w oczach o. Jarosława widzę odwagę.

– Tu chcemy urządzić pokoje dla naszych gości, czy może pacjentami powinniśmy ich nazywać – mówi batiuszka.

Bo plany są takie: stworzyć ośrodek dla osób uzależnionych, ale nie od narkotyków czy alkoholu, a od mediów elektronicznych, dla tych którzy budzą się ze smartfonem, idą z nim spać, przechodzą przez jezdnię, jedzą z nim obiad i już nie słyszą jak śpiewa słowik ani nie widzą, jak dojrzewają kasztany, jak pachnie czeremcha na wiosnę. Stają się więźniami, choć o tym nie wiedzą. Ale ich psychika po jakimś czasie „pęka”. Nieraz pojawiają się depresje, lęki, myśli samobójcze. I to dla takich ludzi, głównie młodych, miałby pracować ośrodek w Krzywcu – psychologiczno-terapeutyczny. Zatrudniałby specjalistów. Dojście do nich mieliby uzależnieni jak podanie dłoni. Mogliby przez jakiś czas tu mieszkać i uczyć się nowego życia.

A jak je ojciec wyobraża?

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Każdego kto chciałby dołożyć swoją cegiełkę do tego dobrego dzieła zapraszamy do współpracy.

Diecezjalny Ośrodek Kultury Prawosławnej „Światłość” w Krzywcu

48 8086 0004 0000 2512 2000 0070

Anna Radziukiewicz, fot. autorka

Odpowiedz