Home > Lipiec 2025 > Prawosławni w Armii Andersa

„11 maja 1944 roku, godz. 23.15. Ofensywa na Monte Cassino. Całe niebo jak łuna, ziemia drżała jak piersi, huk bez przerwy do 5 rano. Wystrzelono 84 pociski artyleryjskie” – tak zaczyna swoje zapiski o przebiegu bitwy pod Monte Cassino urodzony w Leśnej pod Hajnówką prawosławny żołnierz, kapral Stefan Kowalewicz. Kończy je siedem dni później, 18 maja 1944 roku, o godz. 10.30: „Polskie oddziały weszły na górę Monte Cassino (2015 m n.p.m), wsparcie naszej piechoty – artyleria. Od dnia 11 do 17 nie było czasu na spanie, a o jedzeniu nikt nie myślał, tylko o spaniu. Trzy pociski padły w to miejsce, gdzie miało być pierwsze działo”.

Stefan Kowalewicz był jednym z wielu żołnierzy Armii Andersa wyznania prawosławnego. O ich udziale w bitwie pod Monte Cassino opowiedział prof. Jerzy Grzybowski, który tą problematyką zajmuje się od wielu lat. Spotkanie zorganizowało Stowarzyszenie Ruś.

II Rzeczypospolita była wielonarodowa i wielowyznaniowa, z przewagą ludności prawosławnej na wschodzie. W myśl ustawy o obronie kraju każdy obywatel podlegał obowiązkowi służby wojskowej. Co roku do wojska polskiego powoływano kilkadziesiąt tysięcy nowych rekrutów wyznania prawosławnego. Byli to mieszkańcy Polesia, Wołynia, Nowogródczyzny, Wileńszczyzny, Lubelszczyzny czy Białostocczyzny. Duchową opiekę nad nimi sprawowali prawosławni kapelani wojskowi (pierwszy z nich, o. pułkownik Bazyli Martysz, misjonarz na Alasce i męczennik, został kanonizowany przez naszą Cerkiew). Gdy wybuchała druga wojna światowa, do Wojska Polskiego zmobilizowano co najmniej 70 tysięcy Białorusinów, wśród których przeważali wyznawcy prawosławia i ponad sto tysięcy Ukraińców, spośród których znaczną część stanowili prawosławni. W sumie w kampanii wrześniowej wzięło udział ponad sto tysięcy żołnierzy wyznania prawosławnego.

Niektórzy zginęli, inni szczęśliwie wrócili do domu. Część trafiła do niewoli niemieckiej bądź sowieckiej. Ci ostatni byli przetrzymywani nie tylko w obozach jenieckich, także w obozach pracy.

Gdy wybuchła wojna niemiecko-radziecka, doszło do wznowienia stosunków dyplomatycznych między rządem polskim i sowieckim, co doprowadziło do podpisania polsko-sowieckiej umowy wojskowej. Na mocy tej umowy zaczęto tworzyć Armię Polską na terenie ZSRR. Źródłem rekrutacji byli obywatele polscy, którzy przebywali w charakterze więźniów i jeńców wojennych. Teraz mogli odzyskać wolność, do armii nie brakowało więc ochotników. W przypadku prawosławnych żołnierzy nie było to jednak proste – zgodnie z umową zawartą między Związkiem Radzieckim a rządem polskim na uchodźstwie poborowi podlegali wyłącznie Polacy. Strona sowiecka usiłowała nie dopuścić do tego, by do wojska przyjmowano przedstawicieli mniejszości narodowych, przede wszystkim Białorusinów i Ukraińców. Uważano ich bowiem za obywateli ZSRR. W związku z tym wielu ochotników wyznania prawosławnego musiało ukrywać swoją narodowość i wyznanie, które było jakby wyznacznikiem ich niepolskości.

Dowódcą armii został generał Władysław Anders. W 1942 roku wyprowadził swoje oddziały z ZSRR. Żołnierze skierowali się najpierw do Iranu, potem Iraku, następnie Egiptu i Ziemi Świętej. Na Bliskim Wschodzie został powołany II Korpus Generała Andersa, który później został przerzucony na Półwysep Apeniński.

Rozpoczęła się kampania włoska. Tam broniła się 10 armia niemiecka, atakowana przez oddziały alianckie, brytyjskie, amerykańskie, wspierane przez Francuzów i Polaków oraz Nowozelandczyków i Australijczyków.

W walkach tych, w szeregach 5 Kresowej Dywizji Piechoty czy 3 Dywizji Strzelców Karpackich 2 Korpusu Polskiego brało udział bardzo wielu żołnierzy pochodzących z Podlasia.

Ciekawe, że w żargonie żołnierskim wszystkich żołnierzy, którzy znaleźli się na Bliskim Wschodzie, dzielono na dwie grupy – Ramzesów i prawosławnych. Ramzesi to ci, którzy mieli za sobą walkę w Libii (Tobruk), byli to głównie żołnierze samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Prawosławnymi natomiast określano wszystkich tych, którzy bez względu na wyznanie religijne przeszli przez niewolę sowiecką i w 1942 roku opuścili ZSRR. Tak więc obecność prawosławnych musiała być zauważalna. Jak wygląda to w oficjalnych statystykach?

Gdy 2 Korpus trafił do Włoch, w jego szeregach służyło 2576 szeregowców i 33 oficerów wyznania prawosławnego.

Ta liczba, zdaniem prelegenta, nie jest ostateczna. Nie wszyscy żołnierze z różnych powodów, także powojennych konsekwencji, przyznawali się do swego wyznania. Na przykład postąpiło tak wielu powojennych białoruskich czy ukraińskich emigracyjnych publicystów, dziennikarzy, działaczy politycznych.

Żołnierze prawosławni byli bardzo zdyscyplinowani, karni, dzielni – to podkreślali zgodnie ich przełożeni. Świadczą o tym też przyznane im odznaczenia bojowe z orderem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych włącznie. W sumie Krzyżem Walecznych odznaczone zostały 203 osoby, a Virtuti Militari – 10.

Bitwa o Monte Cassino była chrztem bojowym 2 Korpusu, to właśnie tam doszło do pierwszego starcia z Niemcami. Potem były zwycięskie walki m.in. o Ankonę i Bolonię. Po wkroczeniu wojsk alianckich i polskich do Bolonii, 10 armia niemiecka skapitulowała.

Na wszystkich polskich nekropoliach we Włoszech są pochowani żołnierze wyznania prawosławnego. Na cmentarzu Monte Cassino znajduje się sześćdziesiąt pięć grobów (a nie jest to liczba ostateczna) młodych – 18-, 19-, 20-letnich – prawosławnych chłopaków z Wileńszczyzny, Podlasia, Polesia, Wołynia. Za każdym stoi jego własna historia.

Prof. Jerzy Grzybowski w trakcie swych badań i rozmów z rodzinami odkrył wiele z nich. Na cmentarzu Monte Cassino spoczywa, pochodzący z powiatu białostockiego strzelec Wincenty Jaworski, który zginął w przededniu zdobycia wzgórza.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Ałła Matreńczyk, fot. autorka

Serdecznie prosimy Czytelników o nadsyłanie do redakcji informacji, nawet najkrótszych wzmianek, o prawosławnych żołnierzach Armii Andersa z Podlasia. Przekażemy je prof. Jerzemu Grzybowskiemu.

Odpowiedz