Home > Lipiec 2025 > Ukraina – Sobór w Czerniowcach obroniony

Ukraina – Sobór w Czerniowcach obroniony

Na Ukrainie nieustannie dochodzi do siłowego odbierania świątyń kanonicznej Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi (UPC) Wszystkie odbywają się według sprawdzonego trzyetapowego scenariusza. Najpierw grupa osób niezwiązanych z daną parafią, często niewierzących, przegłosowuje jej przejście do niekanonicznej Prawosławnej Cerkwi Ukrainy(PCU), potem z protokołem w ręku dokonuje w urzędzie jej przerejestrowania i z użyciem siły przejmuje cerkiew. Tak też zaczęło się w Czerniowcach.

16 lutego tłum zwiezionych osób, stojąc na ulicy, za cerkiewnym ogrodzeniem z flagami państwowymi w ręku i okrzykami „Smert’ woroham” przegłosował przejście do PCU trzech (!) największych świątyń UPC w mieście. I to w czasie gdy w soborze Świętego Ducha 4500 parafian opowiedziało się za wiernością Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi.

Zajście w Czerniowcach było na tyle bulwersujące, że omawiano je na państwowym kanale Suspilne. Tym niemniej dziesięć dni później dokonano zmiany w państwowym rejestrze, przenosząc świątynie do PCU. Ich nowym właścicielem okazał się Jarosław Bodoriak, znany jako czerniowiecki „biskup” PCU, Teognost. Co ciekawe, administracja Czerniowiec zapewniała, że z przerejestrowaniem cerkwi nie ma nic wspólnego.

Wkrótce okazało się, że przerejestrowanie odbyło się w innym obwodzie. Dokonała tego urzędniczka lwowskiej administracji Sołomija Gryniw, która za przerejestrowanie wspólnot UPC w lwowskim obwodzie została nagrodzona przez zwierzchnika PCU Dumienko gramotą „Za zasługi dla PCU”.

Parafianie soboru w Czerniowcach spodziewali się siłowego zajęcia cerkwi w każdej chwili. Wiele nocy spędzali w swojej świątyni. Atak nastąpił w biały dzień, cztery miesiące później, 17 czerwca, po południu. Do soboru wtargnęło około pięćdziesięciu młodych ludzi, jednego z nich dla kamuflażu przywieziono na wózku inwalidzkim. W cerkwi natychmiast odzyskał sprawność i razem ze swoimi wspólnikami zaczął bić i wypędzać napotkanych duchownych i parafian. Raz po raz uderzali pałkami diakona Dymitra Łakusta i jego syna. Pozostali robili to samo także na cerkiewnym pogoście. O. Romana Forostu przewrócili, skopali, półżywego ciągnęli po placu, a następnie wyrzucili przez cerkiewne ogrodzenie. I po niego, i po innego batiuszkę, o. Witalija Honczaruka, ze złamanym nosem i zakrwawioną twarzą, przyjechały karetki pogotowia i odwiozły do szpitala.

Wezwana policja nie broni atakowanych i bitych parafian, lecz atakujących bojówkarzy. A wiernym nie pozwala nawet zbliżyć się do soboru, pilnie strzeże bramy wejściowej i całego ogrodzenia.

– PCU zabrało naszą cerkiew i nas bije – tłumaczy dziennikarzom zrozpaczona młoda dziewczyna.

„Ojcowie, nadeszła historyczna chwila: znajdujemy się w soborze Świętego Ducha (…)” – pisze w tym czasie do swych „duchownych”, zwierzchnik czerniowieckiej diecezji PCU, Teognost (Bodoriak). „Trzeba koniecznie, żebyście dla wsparcia przyjechali z wiernymi do katedry. (…). Planujemy tutaj zostać nawet całą noc”.

Staje się jednak inaczej. Wieści o zdarzeniu rozchodzą się lotem błyskawicy. Pod sobór przyjeżdżają soborowi parafianie, w ciągu godziny zbiera się ich ponad tysiąc. Siłą mięśni taranują bramę i wchodzą na pogost. Policja już nie jest w stanie ich powstrzymać.

Wierni modlą się – rozpoznaję Wzbrannoj Wojewodie i Caryce moja Prebłagaja, wielu z nich filmuje to co się dzieje. Do sieci trafiają setki filmików. Pod sobór przybywa metropolita czerniowiecko-bukowiński Melecjusz, policjanci sięgają po gaz łzawiący. Używają go wobec zebranych parafian i władyki, jeden z bojówkarzy dodatkowo go popycha. Metropolita na chwilę traci wzrok i równowagę. Wierni obmywają twarz władyki wodą, a bojówkarzowi, który go zaatakował, zrywają z twarzy kominiarkę.

Metropolita, gdy odzyskuje siły, apeluje do ONZ, OBWE, wiceprezydenta USA James’a Vance’a, Prosi o ochronę wiernych UPC.

Modlitwa nie milknie. Po kilku godzinach, wskutek podjętych pertraktacji, bojówkarze opuszczają sobór i cerkiewny plac, zabierając ze sobą 60 tysięcy hrywien z cerkiewnej kasy. Idą korytarzem utworzonym przez policjantów i wsiadają do podstawionego przez stróżów prawa autobusu. Odjeżdżają też mundurowi. „Hańba”, „hańba”, skandują wierni. A potem „Sława Bogu, Sława Bogu”. I z radosnym Christos woskresie wchodzą do swojej cerkwi.

Metropolita dziękuje wiernym za ich wiarę, trwanie w Prawdzie i pełne poleganie na Bogu. – Cała Ukraina, i nie tylko Ukraina, cały prawosławny świat dzisiaj widzi, co się tutaj działo – mówi. – PCU po raz kolejny pokazało swoją twarz.

Władyka zwrócił się też do patriarchy Bartłomieja i zwierzchnika PCU Serhija Dumienko. Podkreślił, że „nadając tomos PCU patriarcha Konstantynopola spowodował nieszczęście, którego jesteśmy dziś świadkami”.

Serhijowi Dumienko przypomniał, że w jego rodzinnej wiosce w Bukowinie cerkiew PCU stoi pusta, podczas gdy jej zwolennicy siłą wdzierają się do funkcjonujących i pełnych życia cerkwi UPC:

– W jego rodzinnej wiosce ludzie modlą się po domach, a odebrana cerkiew świeci pustkami – mówił. – To samo widzimy w całej Bukowinie, gdzie zabrano nam świątynie. Jeśli Dumienko oczekuje, że w ten sposób zapędzi nas do swojej tak zwanej cerkwi, to się myli.

Tymczasem dwaj pobici duchowni – o. Roman Forostu z połamanymi żebrami, potłuczonymi płucami i wstrząsem mózgu i o. Witalij Honczaruk z rozciętą brwią, złamanym nosem i pobitą twarzą – zostają zatrzymani na dłuższą hospitalizację. I prosto ze szpitalnej sali o. Honczaruk zwraca się do patriarchy Bartłomieja. – Czy rozpoznajecie swoje duchowe dziecko? – pyta, pokazując na nagraniu twarz bojówkarza, który go pobił. – Dziecko tej Cerkwi pod przewodnictwem Epifaniusza, któremu przyznaliście tomos i uznaliście za równego sobie biskupa.

Kapłan informuje, że na Bukowinie przedstawiciele PCU zajęli już około 30 świątyń, a teraz przyszli odebrać „duchowe serce” – główną katedrę. Przybyło około 50 osób, które „brutalnie biły duchownych, biły wiernych”, podkreśla. – Ta krew leje się, odkąd PCU otrzymał tomos. Krew leje się na Bukowinie, leje się w całej Ukrainie. I ta krew jest na waszych rękach – z powodu tomosu, który rzekomo daliście z miłości, aby rozwiązać problem, ale doprowadziło to do jeszcze większej agresji, jeszcze większego przelewu krwi. (…) Wy o tym wiecie, a wasz brak reakcji dowodzi, że wszystko to dzieje się za waszą milczącą zgodą. Pozostaje jedynie szansa, że nie jesteście informowani o setkach podobnych aktach bandytyzmu, najazdów i pobić pod auspicjami PCU. Mam nadzieję, że usłyszycie to i zobaczycie. A dalej jest to sprawa waszego sumienia. Przyjedźcie do Czerniowiec, a my wam powiemy i pokażemy – tysiące wiernych UPC powiedzą wam, ile zła w naszej bukowińskiej diecezji wyrządziły wasze duchowe dzieci.

Po zajęciu soboru Świętego Ducha przez bojówkarzy burmistrz miasta Roman Kliczyk pospieszył z gratulacjami dla PCU.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Ałła Matreńczyk

Odpowiedz