Home > Artykuł > Najnowszy numer > Cud, że nie zabrali nam Grabarki

Cud, że nie zabrali nam Grabarki

Jeszcze trwała pierwsza wojna światowa, gdy rozpoczęła się akcja zajmowania prawosławnych cerkwi, początkowo przez Kościół katolicki, a po reaktywowaniu struktur państwa polskiego przez jego urzędników. Jak pisał „Warszawski Gołos” „…obecnie polski ksiądz przy pomocy polskich strażników, pod okiem pobożnych starostów i inspektorów szkolnych, gwałtem zajmuje cerkwie, zamienia je na kościoły i nie pozwala chować prawosławnych na cmentarzach”. W sumie w okresie międzywojennym Cerkiew prawosławna straciła około 500 świątyń, z których 137 przerobiono na kościoły rzymskokatolickie, 127 zburzono i spalono, pozostałe zamknięto. To barbarzyństwo wynikało po części z chęci odwetu za lata niewoli, ale też dążeń władz polskich do całkowitej asymilacji narodowej i wyznaniowej ludności prawosławnej, najlepiej, aby wszyscy innowiercy stali się katolikami i Polakami. Wszelkie akty prawne od chwili odrodzenia Rzeczypospolitej – dekret z 16 grudnia 1918 roku, ustawy, rozporządzenia i postępowanie Kościoła rzymskokatolickiego ograniczyły działalność i stan posiadania Cerkwi prawosławnej. Zabierano cerkwie pounickie, prawosławne (jeśli pobudowano je na gruncie pounickim), a gdy nie spełniały tych warunków, pretekstem do odebrania świątyni był jej fundator – Polak katolik. Wystarczyła też prośba katolików do władz miejscowych, inspirowana najczęściej przez księdza proboszcza, o przekazanie im cerkwi, gdyż zbyt daleko mają do kościoła. Jeszcze innym powodem zamknięcia i zabrania świątyń była niewystarczająca liczba wiernych do utworzenia parafii, jeśli nie sięgała czterech-pięciu tysięcy.

Większość prawosławnych nie mogła zrozumieć, dlaczego ich cerkiew zamknięto i muszą iść do odległej świątyni? Dlaczego na cmentarzu parafialnym nie mogą pochować swoich zmarłych, wszak od wieków spoczywają tu ich przodkowie. Pisali więc rozpaczliwe listy do władz cerkiewnych, do Józefa Piłsudskiego, Ministerstwa Wyznań Religijnych, Sejmu, do poszczególnych posłów. Kościół katolicki zajął wiele cerkwi, bo „pounickie” a wraz z nimi plebanie, budynki gospodarcze i uposażenia ziemskie. Tak utraciliśmy m.in. monaster w Supraślu, cerkiew w Dojlidach, Świętą Wodę w Wasilkowie, a także cerkwie w Starosielcach i przy ulicy Traugutta w Białymstoku, które z unią nic wspólnego nie miały. Oprócz supraskiego monasteru wymienione cerkwie już nigdy nie wróciły do prawosławnych. Tak działo się na obszarze całej II Rzeczypospolitej. „Cud, że nie zabrali nam Grabarki” – pomyślałam wówczas. Ale niedawno, wertując archiwalia, natknęłam się na dokumentację „Kaplicy prawosławnej w Grabarce”. „Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego upraszało Ministerstwo Rolnictwa i Dóbr Państwowych o jak najrychlejsze załatwienie pisma wojewody białostockiego z dnia 19 listopada 1921 roku w sprawie kaplicy prawosławnej w Grabarce pow. bielski”. Kilka kart dalej znajdowało się pismo-prośba katolików – mieszkańców Sokóla, Grabarki i Boratyńca, którzy 17 maja 1921 roku zwrócili się do wojewody białostockiego o nadanie im „…kaplicy, która znajduje się między Sokólem a Grabarką, a którą zajmują prawosławni dla siebie. Nie korzystają oni wiele z niej, gdyż nabożeństwa odprawiało się tylko raz w roku. Podczas gdy my moglibyśmy korzystać kilka razy w roku. Mają oni cerkiew w Siemiatyczach oddaloną o 12 wiorst, w Mielniku o 9 wiorst, a w Żerczycach oddaloną o 6 wiorst. My, niżej podpisani, mamy tylko kościół w parafii Siemiatycze oddalony od naszych wsi o 12 wiorst. Ponieważ z Sokóla, Grabarki i innych wsi jest mniej niż 3 wiorsty do tej kaplicy – zatem jeszcze raz o łaskawe nadanie nam prosimy”. Prośbę podpisało 41 osób, a poparł ją ks. kanonik J. Węckiewicz, dziekan drohiczyński, dopisując: „Wobec znacznej odległości od kościoła w Siemiatyczach przeszło 200 katolików pozbawionych jest opieki religijnej, przeto oddanie do użytku kaplicy w Grabarce uważam za bardzo aktualną”. Wojewoda białostocki Stefan Popielawski polecił staroście bielskiemu Marianowi Baehrowi: „a. zebrać informacje o pochodzeniu obiektu, czyli kto kaplicę ufundował i zbudował? b. czy jest przywiązane do kaplicy jakiekolwiek beneficjum i kto się nim opiekuje, względnie użytkuje? c. w jakim stanie znajduje się obecnie kaplica? d. ilu prawosławnych i ilu katolików zamieszkuje w okolicy?”. W odpowiedzi starosta bielski, napisał wojewodzie, że „…kaplica unicka została zbudowana, jak twierdzą miejscowi mieszkańcy, około 300 laty temu. Fundusz budowy powstał z ofiar publicznych, zaś plac ofiarowała hr. Fenszan ewangeliczka. Dotąd kaplica jest w dobrym stanie, beneficjum żadnego nie posiada. W 1914 r. przed wojną większość mieszkańców we wsiach okolicznych stanowili prawosławni. Ponieważ Ci wyemigrowali do Rosji, obecnie większość stanowią katolicy – 600, a prawosławnych jest 450. Załączoną prośbę Starostwo traktuje pozytywnie”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Halina Surynowicz

na podst. dokumentów Archiwum Akt Nowych w Warszawie

You may also like
80 lat po tragedii
Święto młodzieży
Złoty wiek kultury prawosławnej
O ojcu Jerzym Klingerze

Odpowiedz