Home > Artykuł > Najnowszy numer > Monastery nad urwiskiem

ZDimitsany do Monasteru Filozofów zaledwie cztery i pół kilometra. Zdaje się, że wąska droga o mocno wykruszonym asfalcie, urwie się za kolejnym ostrym zakrętem. Samochód szczęśliwie przejechał przez drewniany wąski mostek. Kierowca innego zatrzymał się przed nim. Nie ryzykował. W głębi jaru, rozbijane o skały, srebrzą się pod mostem wody rzeki Lousios. A my boimy się, by nie spotkać na tej wąskiej skalnej „półce” samochodu z naprzeciwka. Udało się!

Parking dość duży jak na góry. Stąd nie widać monasteru. Do niego trzeba zejść, mijając dwie bramy na różnych poziomach i mały cmentarz. Monaster obrał sobie dość rozległą „półkę” na stromej ścianie głębokiego jaru, na dole którego wije się Lousios. Ale po drugiej stronie kotliny, widzę, ku mojemu zdumieniu, też monaster. Zdaje się być niedostępny jak orle gniazdo. Z daleka wygląda jak płot przyklejony do stromego zbocza. Żadnej drogi do niego stąd nie widzę.

Na razie jesteśmy u Filozofów. Mnich pod parasolem drzewa, jakiś świecki Grek, który tu pomaga i małżeństwo, wyglądające na młodych emerytów. Rozmawiamy. Oni z Australii. Przyjechali zwiedzić Europę. Tak, nie jakiś kraj, Europę, która z antypodów mogła im się wydawać jak jednolity półwysep. Zostaną na nim trzy miesiące. Grek częstuje zimną wodą z górskiego źródła, kawą i lakumi. Taki w tym monasterze zwyczaj.

Monaster ma historię dłuższą od historii państwa polskiego. Gdy Słowianie zaczęli na tych ziemiach się osiedlać w VII-VIII wiekach, ujrzeli wydrążone w skałach jaskinie, a w nich mnichów. Ci anachoreci dali początek jednemu z najstarszych bizantyńskich monasterów, nazwanego Monasterem Filozofów, choć pozostaje pod opieką Bogarodzicy. Czci się tu szczególnie Jej Zaśnięcie. Joannis Lampardopoulos z Dimitsany nazwany Filozofem, a służący jako sekretarz wschodniorzymskiego imperatora Nicefora II Fokasa, zbudował w 963 roku monaster w jarze rzeki Lousios. Wąwóz pozostawał dziki i niedostępny.

Monaster prowadził rozległą działalność edukacyjną i kulturalną. Stąd wyszło wielu wyedukowanych nauczycieli, duchownych i mnichów. Uczyły się tu cztery osoby, które zostały obrane na patriarchów Jerozolimy, dwie – ekumenicznych. Wyszło stąd wielu innych światłych ludzi, filarów Cerkwi.

Szczyt aktywności monasteru przypada na połowę XVII wieku. Wtedy zdecydowano się przenieść go na nowe miejsce, na które właśnie przychodzimy, niedaleko od starego. Tu wzniesiono większy kompleks i większą cerkiew, do rozpisania której zaproszono mistrza z Krety. W 1693 roku skończył kładzenie fresków.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz, fot. autorka

You may also like
80 lat po tragedii
Święto młodzieży
Złoty wiek kultury prawosławnej
O ojcu Jerzym Klingerze

Odpowiedz