Home > Artykuł > Najnowszy numer > Rozwód małżeństwo bez czci

W okresie postu Uspieńskiego (23 sierpnia) odczytywany jest fragment Ewangelii św. Mateusza o rozwodach (Мt 19,3-12). Na pytanie ze strony faryzeuszy: „czy wolno odprawić żonę dla każdej przyczyny?”, Chrystus oznajmił: „Ktokolwiek by odprawił żonę, z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży”. W ten sposób po raz kolejny podniesiona została kwestia rozwodów i trwałości związków małżeńskich, która obecnie stała się problemem wręcz niepokojącym.

Pytanie o rozwód było podchwytliwe i złośliwe. W Piśmie Świętym o rozwodzie wspomina się w sensie „oddalić”, „odprawić”, „odesłać” i zawsze może to zrobić mężczyzna w odniesieniu do kobiety. Tak przewidywało Prawo: Jeśli mężczyzna poślubi kobietę…lecz nie będzie jej darzył życzliwością, gdyż znalazł u niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy, wręczy go jej, potem odeśle ją od siebie (Pwt 24,1). „Coś odrażającego” (hebr. to ’ervat davar), dosłownie „nagość sprawy” przeważnie tłumaczy się jak „nieprzyzwoitość” (por. Pwt 23,14), „nieczystość”, coś „brzydkiego”, „odrażającego”. Ten list był dowodem na to, że kobieta już nie jest prawnie związana z poprzednim mężem. Dla „odesłanej” kobiety był to ważny dokument ochronny, ponieważ potwierdzał, że nie jest nierządnicą i nie pojmano jej na cudzołóstwie, bo za to groziła kara śmierci (na tej zasadzie Józef chciał „odprawić” Marię). Po prostu z jakiegoś powodu została „odprawiona” i w zgodzie z prawem może ponownie wyjść za mąż. Bez listu rozwodowego status kobiety byłby niejasny, godny politowania, bo nikt już by się z nią nie ożenił.

W opinii znacznej części rabinów „coś odrażającego” tak czy owak odnosiło się do sfery seksualności i według szkoły rabina Szammaja z jej rygoryzmem prawnym to był jedyny dopuszczalny powód rozwodu. Równolegle istniała szkoła rabina Hillela. Słynął on z łagodności i był zwolennikiem elastycznego podejścia do Prawa, podkreślał jego ducha, a nie literę. Jednak, jakby to nie było dziwne, dopuszczał rozwód z wielu, nawet najbłahszych, powodów. W praktyce znaleźć w żonie „coś odrażającego” to nie tylko odkryć istotny defekt urody, co jest dość powszechnym niedostatkiem. Powodem „odrazy” mogły być cechy charakteru, usposobienia, wszelkie nieakceptowalne zachowanie żony. Oczywiście zdanie żony, jej rozczarowanie mężem lub odkrycie w nim czegoś nawet skrajnie oburzającego nie miało żadnego znaczenia. W ten oto sposób biblijne prawo bywało nadużywane dla błahych powodów, wbrew intencji autora biblijnego.

Zamiast jednoznacznej odpowiedzi na trudne pytanie, Chrystus zwraca uwagę na pierwotny zamysł Boży, w którym związek małżeński właśnie jest równorzędny i dożywotni. Odpowiedział im: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było. A Ja wam powiadam: każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo (Mt 19,8-9; por. Łk 16,18). Tym samym Chrystus odrzucił głównie stanowisko Hillela, tzn. oddalenie żony z jakiegokolwiek powodu. Powtórne małżeństwo w takiej sytuacji byłoby równoznaczne ze zdradą małżeńską, aktem cudzołóstwa wobec odrzuconej żony. Ponadto niesłusznie oddalona kobieta jeszcze bardziej byłaby skrzywdzona, stając się ofiarą cudzołóstwa.  

Już w czasach Mojżesza wypaczenie Bożej wizji małżeństwa było tak powszechne, że rozwód wydawał się wręcz najlepszym rozwiązaniem. Jednak Chrystus oznajmił, że to jest nienormalne, niezgodne z zamysłem Bożym. Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela (Mt 19,4-6). Gdyby Jezus uczył, że mężowi po rozwodzie z powodu nierządu żony można było ożenić się z inną kobietą, odpowiadałoby to powszechnemu odczuciu. Jednak uczniowie zrozumieli słowa Jezusa w ten sposób, że w zamyśle Bożym przymierze małżeńskie jest nierozerwalne, nawet w przypadku grzechów nieczystych ze strony żony. To dlatego zareagowali: „Skoro tak się sprawy mają, to może w ogóle nie warto się żenić?”. Czyli, skoro nic nie może być powodem dla rozwodu, to małżeństwo jest dość ryzykownym przedsięwzięciem!

Pismo Święte nie wskazywało, kto ma dawać przyzwolenie na rozwód i rozsądzić jego zasadność. W praktyce rozpatrywali te sprawy kapłani i rabini, ale zdaniem Chrystusa nikt nie ma prawo rozłączać tego, co Bóg złączył. Rabini mogą potwierdzić sam fakt rozkładu pożycia małżeńskiego, ale decyzję o przerwaniu małżeństwa, które stało się toksyczne, uciążliwe i nieznośne, podejmują sami małżonkowie. Jednak tradycyjną, zwyczajową przyczyną oficjalnego rozwodu może być co najwyżej cudzołóstwo, zdrada małżeńska.

Nierozerwalność małżeństwa

Księgi Starego Testamentu rzetelnie relacjonują wypaczenie Bożej wizji małżeństwa, rodziny i płciowości. Prócz rozwodów jest tam poligamia i dewiacje, o których aż wstyd wymieniać. Jednak Bóg stworzył mężczyznę i kobietę jako powołanych do jedności, gdzie mąż opuszcza swoich rodziców i łączy się ze swoją żoną w jedno ciało (Rdz 2,24). Możliwość rozdzielenia tego „jednego ciała”, które Bóg złączył, nie wchodziła w rachubę. Narzeczeni pałają względem siebie namiętną miłością. W Pieśni nad Pieśniami narzeczona mówi: Mój miły jest mój, a ja jestem jego (Pnp 2,16; Pnp 6,3). W Księdze proroka Malachiasza małżeństwo, najlepiej w ramach swojego ludu, było traktowane jak przymierze, trwałe i wiążące. Sam Bóg jest nazwany „świadkiem” ślubu, stróżem świętości i nierozerwalności małżeństwa: Pan był świadkiem pomiędzy tobą a żoną twojej młodości, którą przeniewierczo opuściłeś. Ona była twoją towarzyszką i żoną twojego przymierza…. Jeśli ktoś nienawidząc oddalił [żonę swoją] – mówi Pan, Bóg Izraela – wtedy gwałt pokrywał swoją szatą: Strzeżcie się więc w duchu waszym: wobec żony młodości twojej nie postępuj zdradliwie! (Ml 2,14-16).

Przy zaślubinach żona jest powierzana mężowi na zawsze: są niczym brat i siostra (Tb 7,12). Potem mąż modli się o wspólne dożycie starości (Tb 8,7). We wszystkich tych aspektach małżeństwa nie ma właściwie miejsca na rozwód. W sensie praktycznym, w świetle ksiąg mądrościowych małżeństwo jest czymś korzystnym: dobra żona to skarb, więc mędrzec wyklucza rozwód (Syr 7,26). A jeśli zła? Tekst Syracha (Syr 25,16) porównuje taką do lwa i smoka, ale nawet wtedy nie pada zachęta do rozwodu, co najwyżej separacji (por. Syr 25,26). Stałość uczuć względem swej wybranki jest cnotą: Niech źródło twe świętym zostanie, znajduj radość w żonie młodości… Po cóż, mój synu, upajać się obcą i obejmować piersi nieznanej? (Prz 5,18-20). Jedyne zalecenie rozwodu znajdujemy w Księdze Ezdrasza. To była szczególna sytuacja – w ramach odrodzenia religijnego i narodowego po niewoli babilońskiej od Izraelitów wręcz wymagano odprawienia swych pogańskich żon (Ezd 9-10). Przedstawianie Izraela jako niewiernej i za karę odesłanej małżonki Boga wskazuje, że zdrady bywały przyczyną rorozpadu małżeństw. Jednakże w Księdze Ozeasza mamy wprost niezwykły przykład niewierności i miłości. Oto prorok, z Bożego rozkazu, wpierw bierze za żonę nierządnicę Gomer, potem gdy ta wraca do swego grzechu – rozwodzi się z nią, ale znów przyjmuje ją i przebacza, bo – kocha (Oz 3,1).

To znaczy, że nierozerwalność małżeństwa zawartego przed Bogiem jest silniejsza nawet niż grzech rozpusty. Opisując relacje pomiędzy Bogiem a jego Narodem Wybranym, Ozeasz, jeden z tzw. „mniejszych” proroków, jako pierwszy użył porównania do związku małżeńskiego.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk

You may also like
Orędzie paschalne
Oto błogosławiona Sobota
Pamięć o nauczycielu
Zmarł patriarcha Eliasz II

Odpowiedz