Tę historię powinni znać wszyscy. W październiku 312 roku, w okresie wzmożonych walk o wpływy i podział władzy w cesarstwie rzymskim, Konstantyn Wielki nadciągnął ze swoją armią pod Rzym, nakazując założyć obóz wojskowy na płaskim brzegu Tybru koło Mostu Mulwijskiego.
Rzymscy senatorowie błagali go o uwolnienie miasta od Maksencjusza, obiecali, że będą głosować za usunięciem tyrana, zapewnią lud, że to oni wezwali armię do wyzwolenia Rzymu. Owładnięci strachem grali na zwłokę.
Nawet pod względem liczebności armia Konstantyna była mniejsza niż siły wroga, a Maksencjusz ukryty za ufortyfikowanymi murami nie zamierzał wdawać się w otwartą bitwę. Co robić? Wziąć Rzym w oblężenie, które może ciągnąć się miesiącami? W tym czasie Maksencjusz wezwie na pomoc sojuszników. Próbować zdobyć dziewiętnastometrowe mury szturmem? Ale to byłoby kompletne szaleństwo.
Sytuacja wydawała się beznadziejna. I wtedy cesarz Konstantyn doznał wizji. Jak opisał ją historyk kościelny Euzebiusz z Cezarei „w godzinach popołudniowych, kiedy słońce zaczynało kłaść się ku zachodowi, zobaczył na własne oczy znak tryumfalny w postaci krzyża ze światła powyżej słońca i napis „Pod tym znakiem zwyciężysz”. Na ten znak zdumienie ogarnęło i jego, i całe wojsko”.
Inny pisarz kościelny Laktancjusz dopowiada, że cesarz otrzymał we śnie polecenie, aby niebieski znak boży został wypisany na tarczach.
Konstantyn posłuchał. A gdy nieoczekiwanie armia Maksencjusza opuściła Rzym i na moście pontonowym przeprawiła się na drugi brzeg rzeki, zwyciężył ją w kilkugodzinnej bitwie. Wieczne miasto stało przed nim otworem. Konstantyn Wielki stał się jedynym cesarzem Zachodu. Po wejściu do Rzymu nie wziął już udziału w składaniu ofiar Jowiszowi.
Urodzony w Naissos (obecnie Nisz w Serbii) władca miał wtedy około czterdziestu lat, jego proces zbliżania się do chrześcijaństwa rozpoczął się już wcześniej. Wydarzenia pod mostem Mulwijskim tylko go przyśpieszyły.
Osobę pierwszego cesarza chrześcijanina, przybliża wystawa „Święty Konstantyn Wielki – w 1700 rocznicę Soboru Nicejskiego”, otwarta 6 lipca na skwerze przed soborem św. Mikołaja w Białymstoku. Jak podkreślali organizatorzy – Fundacja Oikonomos i Akademia Supraska – ani miejsce, ani data ekspozycji nie są przypadkowe.
Skwer już od dziesięciu lat nosi imię św. Konstantyna Wielkiego, a w bieżącym roku cały chrześcijański świat obchodzi 1700 rocznicę zwołanego przez niego I Soboru Powszechnego.
Na dziewięciu planszach umieszczono tekst o. dr Andrzeja Kuźmy w opracowaniu graficznym dr Jakuba Sobczaka, dostępny w Internecie po zeskanowaniu kodu quiz przygotował Jakub Oniszczuk. Konsultantami projektu byli o. Jarosław Jóźwik i prof. Aleksander Naumow.
– Konstantyn Wielki był człowiekiem praktycznym – podkreślał na otwarciu wystawy o. Andrzej Kuźma. – Widział w chrześcijaństwie pewną alternatywę religijną dla cesarstwa. Cesarstwo było już zmęczone bogami pogańskimi. Krwawe rozprawy z wyznawcami Chrystusa nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Wielu Rzymian było już chrześcijanami.
W 313 roku Konstantyn, cesarz zachodniej części Cesarstwa Rzymskiego razem z Licyniuszem, cesarzem wschodniej części zawarli sojusz i wspólnie ogłosili słynny edykt mediolański, który pozwalał chrześcijanom na swobodne wyznawanie wiary. To było przełomowe, wielkie wydarzenie.
Ałła Matreńczyk, fot. autorka








