Home > Artykuł > Najnowszy numer > Cerkiewnosłowiański w autokefalicznej Cerkwi

Cerkiewnosłowiański w autokefalicznej Cerkwi

Moją uwagę zwrócił artykuł „Język liturgiczny Cerkwi Prawosławnej w niepodległej Polsce” Małgorzaty Kurianowicz, zamieszczony we wspaniałym dwutomowym wydaniu „Latopisów Akademii Supraskiej” (numer 15 i 16), poświęconym stuleciu odzyskania przez naszą Cerkiew autokefalii. Język cerkiewnosłowiański jako liturgiczny budzi wciąż wiele emocji. Jestem utożsamiana z jego obrończynią, zwłaszcza po wydaniu mojej ostatniej książki „Słowo w niewoli”, w której roli języków sakralnych, głównie cerkiewnosłowiańskiemu, poświęcam wiele miejsca.

Jak językową rzeczywistość w Cerkwi przedstawia młoda badaczka dr Małgorzata Kurianowicz z Uniwersytetu w Białymstoku?

Cerkiew języka cerkiewnosłowiańskiego (do XII wieku starocerkiewnosłowiańskiego) jako liturgicznego, używała od czasów Wiślan i Polan, czyli pojawienia się wschodniego chrześcijaństwa na naszych ziemiach po misji św. Braci Cyryla i Metodego. Jego tradycja funkcjonowania jest starsza o cały wiek od państwa polskiego.

To imponuje – mogę dodać – zwłaszcza w czasach, kiedy jesteśmy uczuleni na ochronę zabytków. Zabytkiem jest nie tylko katedra, zamek, pałac, pług, łódź Wikinga, ale także język i tradycja.

Nasza Cerkiew po uzyskaniu samodzielności w 1924 roku, „przeciwstawiała się narodowym aspiracjom swoich wyznawców, zwłaszcza Ukraińców (…), jak i planom polonizacji ze strony władz państwowych, zachowując przy tym swą jedność. Język cerkiewnosłowiański w Liturgii był jej spoiwem (…) dającym podwaliny pod budowanie norm w polskim Kościele prawosławnym”.

Kto występował w okresie międzywojennym przeciw cerkiewnosłowiańskiemu w Liturgii? Najbardziej narodowościowe grupy ukraińskie – a Ukraińców było przed drugą wojną w Cerkwi najwięcej. Oni widzieli ukraiński w Liturgii. Dużo słabsze były dążenia do białorutenizacji Cerkwi. Z drugiej strony państwo polskie pragnęło Cerkiew spolonizować i podporządkować sobie, niwelując w ten sposób jej ukrainizację.

Ukrainizacja Cerkwi, tak samo jak jej białorutenizacja czy polonizacja, miały zawsze podtekst polityczny – dodajmy. Środowiska usiłujące budować własną państwowość lub autonomię, w pierwszym rzędzie pragnęły uczynić Cerkiew narodową poprzez wprowadzenia do Liturgii języka narodowego, a nie uniwersalną, ponadnarodową, taką jaką być powinna. A cerkiewnosłowiański na naszym ogromnym euroazjatyckim obszarze służy uniwersalności i usuwa polityczny aspekt języka.

W 1921 roku odbył się zjazd przedstawicieli ukraińskiego ruchu cerkiewnego. Ustalono, że natychmiast trzeba wprowadzić do cerkiewnosłowiańskiego wymowę ukraińską, potem przygotowywać przekłady tekstów liturgicznych na żywy język ukraiński i wprowadzać go do służby. Cerkiew szła na pewne ustępstwa, typu kazania w języku ukraińskim, wymowa ale jednocześnie energicznie broniła cerkiewnosłowiańskiego, na co zwraca uwagę badaczka tego okresu Mirosława Papierzyńska-Turek.

Ruch białoruski był łagodniejszy, bo chciał korzystania z białoruskiego w sferach, w jakich my teraz używamy polskiego – w kazaniach, nauczaniu religii, w seminarium duchownym w Wilnie, w publikacjach. Większość białoruskich organizacji była za utrzymaniem cerkiewnosłowiańskiego w Liturgii.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz

You may also like
Orędzie paschalne
Oto błogosławiona Sobota
Pamięć o nauczycielu
Zmarł patriarcha Eliasz II

Odpowiedz