1 września 1939 roku III Rzesza Niemiecka, łamiąc pakt o nieagresji, podstępnie i brutalnie w niespodziewany sposób zaatakowała Polskę.
Wojsko Polskie dzielnie broniło ojczyzny, stawiając zacięty opór, jednak nie było w stanie zatrzymać potężnej hitlerowskiej machiny, do której ponad dwa tygodnie później dołączył stalinowski ZSRR, rzekomo biorąc w obronę uciskane wschodnie mniejszości narodowe. Pamiętając o bohaterstwie i poświęceniu polskich żołnierzy trzeba powiedzieć, że Rzeczypospolitej w jego szeregach bronili nie tylko Polacy-katolicy, ale także prawosławni, luteranie, Ukraińcy, Białorusini, Żydzi, nawet Niemcy.
Metropolita cerkwi prawosławnej w Polsce Dionizy (Waledyński) wzywał w odezwie prawosławnych do obrony ojczyzny, przywołując jako wzór takie postacie, jak hetman wielki litewski Konstanty Ostrogski czy wojewoda Adam Kisiel.
Prawosławni żołnierze WP odpowiedzieli na ten apel bezkompromisową walką, nie szczędząc własnej krwi oraz nierzadko wykazując się szczególnym bohaterstwem, mimo iż Polska nie zawsze traktowała ich jak pełnoprawnych obywateli.
Podczas posiedzeniu sejmu II Rzeczypospolitej 2 września 1939 roku Stepan Skrypnyk, przedstawiciel ukraińskiej prawosławnej społeczności Wołynia, zapewnił o lojalności prawosławnych Ukraińców wobec ojczyzny, z dumą dodając: „Już dzisiaj nasi bracia zraszają własną krwią Ziemię Polską, świadomie dając dowód gotowości złożenia na ołtarzu obrony wspólnych skarbów ofiary najdroższej – ofiary życia, własnej krwi…”.
Wśród oficerów wyznania prawosławnego na stanowiskach dowódczych wyróżnił się Ukrainiec ppłk Pawło Szandruk, który w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim uratował 29 Brygadę Piechoty przed zagładą, gdy ta dostała się w niemiecką pułapkę, za co kilkanaście lat później został odznaczony przez rząd emigracyjny Orderem Virtuti Militari. Swoje zachowanie tak motywował po wojnie w liście do mjra Jerzego Ponikiewskiego: „Za Polskę się biłem, bo uważałem, że przez to biję się za Ukrainę. (…) Polska była dla mnie Drugą Ojczyzną”. Warto wspomnieć por. Antona Jarmaka z 34 Pułku Piechoty, który związał się z Polską do końca życia, mimo powojennych szykan ze strony aparatu bezpieczeństwa.
W kampanii wrześniowej po polskiej stronie wzięło udział ponad 70 tys. Białorusinów i 111 tys. Ukraińców, w dużej części wyznania prawosławnego. Tysiące z nich dostało się do niewoli niemieckiej i sowieckiej, bądź trafiło do obozów jenieckich i internowania, a niektórym udało się przedrzeć na Zachód. Część z nich znalazła się później w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, a także w 1 Armii Polskiej w ZSRR, biorąc udział w dalszej walce z hitlerowską III Rzeszą. Niektórzy zapłacili ogromną cenę za wierność ojczyźnie, ginąc m.in. od kul NKWD wiosną 1940 roku w Katyniu, jak Męczennicy Katyńscy (o. płk Szymon Fedorońko, o. mjr Wiktor Romanowski, o. mjr Włodzimierz Ochab), których kanonizacja odbędzie się 16 września.
Prawosławni ginęli też w bombardowaniach i zbrodniach hitlerowskich – 25 września 1939 roku podczas nalotu na stolicę zginął o. Terencjusz Teodorowicz, ojciec malarki Heleny, która działała w konspiracji Polskiego Państwa Podziemnego.
Trzeba o tym wspominać, szczególnie gdy niektóre środowiska podchodzą do przeszłości w uproszczony i jednostronny sposób, a w ich wizji historii nie ma miejsca na ukazanie poświęcenia dla ojczyzny osób innych niż polska narodowości i (lub) innego niż rzymskokatolickie wyznania.
Wiktor Gabrychowicz







