Home > Artykuł > Najnowszy numer > Unie przed Brześciem

„Neounia na Południowym Podlasiu w latach 1924-1939” to tytuł książki o. Korneliusza Karola Wilkiela, który służy teraz w Białej Podlaskiej w parafii wojskowo-cywilnej. Jest owocem jego doktoratu napisanego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pod kierunkiem prof. Krzysztofa Leśniewskiego, niezwykle dojrzałego.

W zasadzie główną „bohaterką” pracy jest nie neounia, czyli nowa akcja Kościoła rzymskokatolickiego lat międzywojnia, a unia w ogóle. Dlatego zasadne jest pytanie arcybiskupa lubelskiego i chełmskiego Abla, postawione we wprowadzeniu do książki: „Jak długo jeszcze relacje naszego Kościoła prawosławnego z Kościołem rzymskokatolickim będą naznaczone problemem uniatyzmu i prozelityzmu?”. I zaznacza, że przeciąganie wiernych z jednego Kościoła do drugiego nie jest dobrą metodą urzeczywistniania jedności podzielonego chrześcijaństwa. Ono tylko powoduje nie gojące się rany. Rany pozostawiła unia lyońska (1274), ferraro-florencka (1439), brzeska (1596), by wymienić tylko najważniejsze – każdej z nich autor poświęca odrębny rozdział.

Władyka Abel pisze, że po pierwszej wojnie Watykan szczególnie zintensyfikował działania prozelityczne wobec prawosławnych Europy środkowej i wschodniej. W Polsce ordynariusz siedlecki Henryk Przeździecki stał się gorliwym wykonawcą instrukcji z 1923 roku papieża Piusa XI. Miał błogosławieństwo papieża na organizowanie parafii neounickich, nazywanych obrządkiem bizantyjsko-słowiańskim. Pomagali mu w tym sprowadzeni do Polski jezuici obrządku wschodniego, potem także błogosławieni do tej akcji przez papieża kresowi biskupi katoliccy – wileński, piński, łucki i lubelski.

Skąd te projekty unijne na całym styku chrześcijańskiego Wschodu i Zachodu, poczynając od Bliskiego Wschodu? Z przekonania w kręgach łacińskich o wyłączności zbawienia w Kościele rzymskokatolickim. Aż do Soboru Watykańskiego II prawosławni byli traktowani jako zabłąkane owce, odłączone od prawdziwej owczarni Chrystusa, które należy zawrócić i podać opiece papieża.

O. Kornelisz Wilkiel patrzy w swej pracy na poprzednie projekty unijne jako na wzór dla międzywojennej akcji neounijnej. I chyba dlatego poprzedniczkom neounii poświęca tyle miejsca. Słusznie. Wszak to jeden ciąg prozelityzmu – tak te projekty odbierają prawosławni.

Za każdym z nich kryje się i kontekst polityczny. Watykan jest państwem, które prowadzi swoją politykę, chcąc powiększyć wpływy na ziemiach nie podlegających jego jurysdykcji.

Unia lyońska

W 1261 roku nastąpił koniec Cesarstwa Łacińskiego, ustanowionego w Konstantynopolu przez łacinników po czwartej wyprawie krzyżowej (1204). Łaciński patriarcha musiał opuścić Miasto. Rozpoczęło się panowanie dynastii Paleologów, której założycielem był Michał VIII Paleolog. Tymczasem papież Urban IV rozpoczął przygotowania do nowej wyprawy krzyżowej, która miałaby odbić Konstantynopol. Zbrojną wyprawą był zainteresowany król Sycylii. Ówczesna Sycylia to nie dzisiejsza – biedna, mafijna, kończąca „włoski but”. Pod kontrolą sycylijskiego króla znajdowała się wtedy większa część Italii, na pewno Neapol. Jej król Karol Andegaweński, koronowany w Rzymie przez papieża w 1266 roku, był człowiekiem twardym. Fakt, miał swoich wrogów, ale ich pokonał i kontrolował nawet północne Włochy oraz wyspy na Morzu Jońskim, między innymi Korfu. Miał imperialne plany.

Michał Paleolog i jego cesarstwo było słabiutkie. Uważał więc cesarz, że tylko poprzez zawarcie unii kościelnej może uniknąć wojny z Karolem Andegaweńskim. Doszło więc do przyjęcia katolickiego wyznania wiary na soborze lokalnym zwołanym przez patriarchat Konstantynopola. Władca, patriarcha, biskupi, duchowni i wierni musieli uznać pierwszeństwo Kościoła rzymskiego. Dlaczego? Bo bali się ataku króla Sycylii i ponownego utworzenia cesarstwa łacińskiego w Bizancjum.

Głównym architektem tej unii był cesarz, kierujący się względami politycznymi. Wyraził gotowość uznania prymatu papieża i pierwszeństwo Kościoła Rzymu. Jednak patriarcha Józef I pod wpływem swych filozofów, teologów i prawników stwierdził potem, że nigdy unii nie przyjmie.

6 lipca 1274 roku miała miejsce ceremonia zawarcia unii. 16 stycznia 1275 roku akt unii lyońskiej został oficjalnie ogłoszony w Konstantynopolu.

Unia, co działo się i przy kolejnych aktach unijnych, spowodowała rozłam w społeczeństwie. Patriarcha Józef I pod naciskiem cesarza zrzekł się tronu. Jego miejsce zajął zwolennik unii (początkowo był jej przeciwnikiem, za co siedział w więzieniu) Jan Bekkos. Nowemu patriarsze nie było łatwo. Większość biskupów, duchownych i mnichów stanęła wobec niego w opozycji.

Unia lyońska, wskazuje autor, nie była ani trwała, ani pełna. Miała przede wszystkim charakter polityczny. Spotkała się z szerokim sprzeciwem.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz, fot. autorka

You may also like
Kreszczenije
Nagrody Ostrogskiego 2026
Konstanty Bazyli Ostrogski
Tron ze starego drewna

Odpowiedz