Od molebna za wsiech predstojaszczych i molaszczychsia rozpoczęła się tegoroczna edycja białowieskiej konferencji „Wokół naszej tożsamości”. Spotkanie odbyło się 19 lipca w skansenie Architektury Drewnianej Ludności Ruskiej Podlasia. Podczas spotkania wszystkie tematy, i te z zakresu historii, i te z zakresu języka czy kultury związane były z Podlasiem.
O autokefalii
Cały miniony rok obchodziliśmy setną rocznicę autokefalii. Jak przyjmowali ją nasi przodkowie? Stanowisko biskupa białostockiego Włodzimierza (Tichonickiego) wobec procesu autokefalizacji Cerkwi prawosławnej w Polsce w II Rzeczypospolitej omówił Piotr Sawicki, doktorant w Instytucie Studiów Interkulturowych Europy Środkowo – Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Zwrócił uwagę, że władyka Włodzimierz, biskup białostocki, wikary diecezji grodzieńskiej od 1907 roku, wyjechał z bieżeńcami do Moskwy, skąd wrócił do swojej diecezji we wrześniu 1918. W bardzo skomplikowanej sytuacji politycznej starał się o utrzymanie więzi z patriarchatem moskiewskim. Miał za sobą całą diecezję, jedną z trzech białoruskich eparchii, której granice pokrywały się w zasadzie z granicami grodzieńskiej guberni i obejmowały nasze Podlasie.
Na zjeździe przedstawiciele duchowieństwa i laikatu, który odbył się 14 i 15 lipca 1922 roku w Grodnie, uzgodnili i przyjęli wspólne stanowisko diecezji wobec autokefalii.
W dokumencie podkreślono, że autokefalię nadaje się tylko oddzielnym narodom, ale nie państwom, udziela się jej na prośbę całego narodu albo jego większości. Zaznaczono, że taka decyzja może być podjęta tylko na prawidłowo zwołanym soborze lokalnej Cerkwi z udziałem jej episkopatu, przedstawicieli kleru i laikatu, a autokefalia staje się prawną formą funkcjonowania Cerkwi tylko w momencie otrzymania na nią zgody wszystkich prawosławnych patriarchów i wszystkich Cerkwi autokefalicznych. W związku z tym, że zaproponowany sposób uzyskania autokefalii wymienionych warunków nie spełniał, zjazd w imieniu wszystkich wiernych diecezji grodzieńskiej ogłosił przeciwko niej kategoryczny protest.
– Był to jednocześnie protest przeciwko nietolerancji religijnej ze strony polskich władz – podkreślił prelegent.
Uczestnicy zjazdu dodatkowo wyjaśniali, że Białorusini nie mogą tworzyć polskiej Cerkwi, ponieważ nie należą do narodu polskiego, dodając że odłączenie od moskiewskiego patriarchatu byłoby możliwe, ale pod warunkiem że taka decyzja zapadłaby z wolnej od nacisków politycznych woli całej Cerkwi.
Przyjęty dokument został wysłany do wszystkich autokefalicznych Cerkwi, do Rosyjskiej Cerkwi za Granicą, wszystkich patriarchów, w tym patriarchy Tichona, do wszystkich prawosławnych hierarchów w Polsce z metropolitą Jerzym (Jaroszewskim) i do polskiego rządu.
Jaka była reakcja warszawskiej metropolii? Uznała postanowienia zjazdu za nieważne. I metropolita Jerzy, i władyka Dionizy uważali, że podczas nadawania autokefalii każdy naród powinien być postrzegany nie w sensie etnicznym, lecz politycznym, jako zbiorowość obywateli danego państwa.
Stali na stanowisku, że według kanonów i z dziewiętnastowiecznych doświadczeń uzyskiwania autokefalii przez inne lokalne Cerkwie wynika, że ubieganie się o nią leży w gestii rządu, dlatego też zainteresowani są nią w głównej mierze polscy politycy.
– Z perspektywy Białorusinów były to władze, które pozbawiły prawa do ich własnej państwowości i zepchnęły do roli mniejszości, wobec której przejawiały nietolerancję narodowościową i religijną. Ten negatywny obraz Polski w oczach białoruskiego społeczeństwa powstał podczas trwającej w okresie wojny polsko – bolszewickiej tzw. „polskiej okupacji” – stwierdził prelegent.
W memoriale rządu białoruskiej Republiki Ludowej do patriarchy Tichona z 27 stycznia 1921 roku czytamy: „Chłopi na wsiach stawali się ofiarami przemocy, znęcania się, tyranii żandarmerii, rabunku. Prawosławne świątynie, nawet które w przeszłości nie były katolickimi czy unickimi, są odbierane. Od miesięcy prawosławni prezbiterzy nie są dopuszczani przez lokalną polską władzę do pełnienia obowiązków duszpasterskich, zmuszeni są żyć w chłopskich chatach razem z rodziną gospodarza, ponieważ domy parafialne służą jako polskie szkoły, kwatery żandarmerii itp. Białoruskie szkoły są zamknięte a niemal w każdej wsi otwierane są polskie szkoły z nauczycielami – zagorzałymi Polakami z Galicji Zachodniej (…) Na zebraniach prelegenci twierdzą, że wszyscy obywatele Polski powinni być Polakami, przy czym na razie łaskawie im się pozwala uważać za Polaków tego czy innego wyznania”.
– Spór o autokefalię był efektem nawarstwionych i nierozwiązanych problemów prawosławnych obywateli, wynikających przede wszystkim z nietolerancyjnej polityki kościoła rzymskokatolickiego, mającego ogromny wpływ na władze i katolicką część społeczeństwa, czego świadome były obie strony – podkreślił prelegent. – Metropolita Jerzy uważał, że jedynym właściwym rozwiązaniem jest uległość wobec polskich władz, co miało przełożyć się na ich stosunek wobec uregulowania prawnego położenia Cerkwi prawosławnej w Polsce. Natomiast biskup Włodzimierz stał na stanowisku, że o losie Cerkwi prawosławnej w Polsce mają prawo decydować wyłącznie jej hierarchowie, duchowieństwo i wierni.
W tym celu 26 lipca 1922 roku metropolita Włodzimierz, pomijając metropolitę Jerzego, wystosował pismo bezpośrednio do marszałka Piłsudskiego, w którym prosił o zezwolenie na zwołanie soboru krajowego.
Ałła Matreńczyk, fot. Eugeniusz Siemieniuk








