Home > Artykuł > Najnowszy numer > Wrześniowy błękit goryczki

Wrześniowy błękit goryczki

Wrzesień jest już czasem jesiennym. Większość roślin przekwitła i zawiązała nasiona. Zakwitają liliowe wrzosy i żółte nawłocie. Na drzewach liście zaczynają się przebarwiać. Wśród tych typowo jesiennych kolorów możemy też odnaleźć intensywnie niebieskie kwiaty. Jest to goryczka wąskolistna (Gentiana pneumonanthe), gatunek rośliny należący do rodziny goryczkowatych (Gentianaceae).

Roślina występuje prawie w całej Europie oraz na Kaukazie i w części Syberii. W Polsce znaleźć ją można w rozproszeniu na całym niżu. Rzadko rośnie w Karpatach.

Goryczka jest byliną. Należy do hemikryptofitów, czyli roślin naziemnopączkowych. Pąki takich roślin znajdują się tuż przy powierzchni ziemi i dzięki temu roślina jest doskonale przygotowana do przetrwania zimy. Kwitnie od czerwca do września. Właśnie we wrześniu jej intensywnie niebieskie kwiaty dają najwięcej radości.

Goryczka wąskolistna lubi siedliska wilgotne, np. podmokłe łąki. Jest rośliną trującą. W naszym kraju objęta jest ścisłą ochroną gatunkową. Zagrożenie tej rośliny w jej naturalnym środowisku jest związana ze zmniejszaniem się powierzchni siedlisk, na których może rosnąć. Coraz rzadziej kosi się łąki i nieużytki. Przez to zarastają innymi roślinami, które mają mniejsze wymagania. Ciekawostką jest, że goryczka jest rośliną żywicielską chronionego motyla modraszka alkona.

Dla mnie osobiście goryczka wąskolistna jest rośliną mojego dzieciństwa i wczesnej młodości. Rosła na leśnych polanach pomiędzy wsiami Szastały i Grabowiec. Często wczesną jesienią jeździłam tam szukać grzybów. A że ja raczej nie jestem dobrym zbieraczem, często takie wyprawy kończyły się odnajdywaniem ciekawych roślin. Pośród żółknących traw kwitły nawłocie było też sporo kępek wrzosów. Właśnie pomiędzy nawłociami i wrzosami dobrze widoczne były niebieskie kwiaty goryczki. Były taką ostatnią barwną radością mijającego lata.

Pamiętam, jak wjeżdżałam rowerem w leśną dróżkę, gdzie stał krzyż na granicy pól Szastały i Grabowiec, czułam się już jak w innym świecie. Jechałam z zamiarem zbierania grzybów, ale często wracałam z bukietami różnych kwiatów. Najważniejsze jednak było napatrzeć się na te ostatnie barwy późnego lata i nadchodzącej jesieni.

Iwona Zinkiewicz, fot. Agnieszka Laskowska-Ginszt

Odpowiedz