Home > Artykuł > Najnowszy numer > Jak „zamęczono” cerkiew w Nowym Dworze

Jak „zamęczono” cerkiew w Nowym Dworze

W początkach XV wieku z Puszczy Grodzieńskiej wydzielono część nazwaną Puszczą Nowodworską. Do jej skolonizowania osiedlono tu ruską ludność, dla której w 1530 roku wzniesiono cerkiew. Wzmianki o cerkwi zachowały się w inwentarzach włości nowodworskiej z 1578 roku, kiedy Nowy Dwór otrzymał prawa miejskie magdeburskie. Źródła z XVII wieku wymieniają już cerkiew unicką. W końcu następnego wieku cerkiew była niewielka, drewniana i bardzo stara.

W latach 1780-1783 ową cerkiew otaczał cmentarz parafialny, chociaż wyznaczono już nowy na innym miejscu.

Unici powracali po 1839 roku do wiary przodków – proces postępował na ogół bezkonfliktowo. Tej zmiany początkowo nie mógł zaakceptować były proboszcz unicki nowodworskiej parafii Bartłomiej Zublewicz, który po jakimś czasie zmienił decyzję, rzekomo „dla chleba, a nie dla Jezusa”.

W prawosławnym Kalendarzu Grodzieńskim z 1899 roku opisano parafię prawosławną w Nowym Dworze. Z tekstu dowiadujemy się, że zbudowano tu w 1849 roku nową drewnianą cerkiew z państwowych środków. Starą, unicką rozebrano, a materiał przeznaczono na budowę kaplicy cmentarnej. W 1865 roku przeprowadzono generalny remont cerkwi. Wówczas uzyskała swój ostateczny kształt.

Cerkiew posadowiono na dość wysokiej podmurówce. Ściany wzniesiono z drewna, które pokryto szalunkiem, a dach i kopuły prawdopodobnie blachą. Składała się z prezbiterium, nawy na planie zbliżonym do kwadratu i nartekstu, zwieńczonego dzwonnicą. W ścianach najwyższej kondygnacji dzwonnicy znajdowały się prostokątne „otwory głosowe”. Nad nawą wznosiła się wysoka, ośmioboczna latarnia zwieńczona cebulastą kopułą, z dużymi oknami.

Nowodworska cerkiew prezentowała powszechny w drugiej połowie XIX wieku w Cesarstwie Rosyjskim typ trójdzielnej świątyni prawosławnej. Książę Murawjow ufundował do tej cerkwi srebrno-złoty naprestolny, czyli ołtarzowy, krzyż i nadał parafii 55,80 dziesięcin ziemi z dawnego dworu nowodworskiego.

Parafia liczyła wówczas 1022 mężczyzn i 980 kobiet, ogółem 2102 parafian, mieszkających w 23 miejscowościach – Nowym Dworze, Bieniowcach, Biernikach, Butrymowcach, Bielanach, Dubaśnie, Dubnicy, Koniuszkach, Nowosiółkach, Ogrodnikach, Podziatlach, Prokopowiczach, Rogaczach-majątku, Rogaczach-wsi, Sannikach, Syruciowcach, Strzelczykach, Tomaszach, Chworościanach-wsi, Chworościanach-dworze, Chilmonach, Jurydyce i Jagintach. Do parafii należały cmentarna Siergijewska cerkiew, bractwo cerkiewne i szkoły cerkiewne w Biernikach, Koniuszkach, Prokopowiczach, Rogaczach i Chilmonach oraz Państwowa Szkoła w Nowym Dworze. Posługę w niej niósł duchowny i psalmista. Ziemi cerkiewnej posiadała 127,60 dziesięcin – sadybnej 0,63, uprawnej 108,35, łąk 11,63, pastwisk 3,33 i nieużytków 3,72.

Stabilny rozwój parafii zburzyła pierwsza wojna światowa. Większość parafian w bieżeństwie wyjechała do Rosji. Niemcy, okupujący ziemie wschodnie, zamienili nowodworską cerkiew na skład zboża. Po ich odejściu część parafian, która powróciła do domów jeszcze przed wojną polsko-bolszewicką, odnowiła nowodworską świątynię. Pozostali bieżeńcy powrócili już po wojnie polsko-bolszewickiej. Prawie wszyscy zastali spalone i zrujnowane gospodarstwa, zamknięte cerkwie, a wokół nieprzyjazny klimat i inną rzeczywistość polityczną.

W latach 1919-1920 Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (MWRiOP), zaniepokojone otwieraniem prawosławnych parafii, opracowało „Statystykę ludności prawosławnej, duchownych, parafii, cerkwi oraz realności należących niegdyś do Kościoła prawosławnego”.Dokument zawierał informacje o wszystkich cerkwiach i parafiach, w tym o nowodworskiej. W roku 1919 parafia liczyła 541 mężczyzn i 568 kobiet, ogółem 1109 wiernych. MWRiOP statystykę uzupełniło własnymi uwagami, pisząc: „pochodzenie cerkwi unickie, przerobiona z kościoła unickiego w 1864 roku, cerkiew drewniana, stan zły. Parafia posiadała dwa domy drewniane, chlew, stodołę, spichlerz i piwnicę. Ziemi ornej 220 morgów (1 morga to 0,56 ha – HS), łąk 20 morgów”. MWRiOP zdecydowało: „Parafię skasować i podporządkować wiernych parafii w Jacznie”, odległej sześć kilometrów od Nowego Dworu (w rzeczywistości osiem kilometrów).

Do nowodworskiej parafii należało szesnaście wsi. Odległości od poszczególnych wiosek do Jaczna były różne. Trzy kilometry dzieliło tylko cztery wsie. Od pięciu do dziewięciu kilometrów do Jaczna osiem wsi. Najdalej mieli mieszkańcy Bielan i Rogacz – 12,5 kilometrów, Strzelczyk, Sannik i Prokopowicz 14, Tomasz – 15, a Biernik aż 19. Jak przemierzać takie odległości piechotą czy „żelaźniakiem”?

Zdaniem władz polskich Cerkiew prawosławna była przed wojną nadmiernie rozbudowana.

Najpierw zabrano nowodworskiej parafii siedlisko z plebanią, dom psalmisty, budynki gospodarcze i ponad 130 ha ziemi ornej oraz 20 ha łąk. Póki co, z cerkwi można było korzystać z okazji ważnych świąt, po uprzednim uzyskaniu zgody starosty sokólskiego. 21 września 1921 roku za zgodą starosty Piotra Ejsmonta w cerkwi rozpoczęła się Liturgia z okazji święta Narodzenia Bogarodzicy. W czasie nabożeństwa do cerkwi wszedł policjant nowodworskiego posterunku, Aleksander Baćkowski z bronią na ramieniu i nie zdejmując czapki zaczął głośno krzyczeć, aby nabożeństwo zostało przerwane i wszyscy opuścili cerkiew, bo musi ją zamknąć. Nie zwracając uwagi na prośby, aby nie przeszkadzał się modlić, policjant wielokrotnie i głośno powtarzał polecenie. Po nabożeństwie cerkiew zamknięto, a prawosławni zostali pozbawieni świątyni. Duchownym zabroniono służyć. Tak opisał wydarzenia świąteczne ponad dwa lata później, 9 marca 1923 roku, w skardze do MWRiOP poseł na Sejm RP Stefan Baran, poproszony przez nowodworskich parafian o pomoc w odzyskaniu świątyni.

„Parafianie zwracali się do starosty, do władz najwyższych i posłów na Sejm, ale żadnych wyjaśnień, żadnej pomocy nie uzyskali. Nikt z wiernych nie wiedział, z jakiego powodu nie mogą korzystać z cerkwi, tym bardziej, że nigdy nie była kościołem katolickim ani unickim. I choć liczba parafian wynosiła prawie 2 tys. osób, to można było tu otworzyć etatową parafię”. W piśmie poseł uprzejmie prosił ministra wyznań religijnych „o usunięcie wszystkich tych nadużyć i zwrócenie parafii prawosławnej cerkwi nowodworskiej i wszystkich budynków cerkiewnych, aby w taki sposób przywrócić wśród ludu wiarę wobec Rządu i Konstytucji”. Dołączył do pismalistę parafian, o którą prosił minister.

8 marca 1923 roku nowodworska cerkiew została nagle formalnie przekazana miejscowemu dozorowi szkolnemu. [Dozór szkolny to organ gminy wiejskiej lub miejskiej, składający się z członków z wyboru i z mianowania przez tzw. radę szkolną powiatową. W skład dozorów wchodzili przedstawiciele miejscowej społeczności – radni, nauczyciele, duchowieństwo. Ich rolą było nieść pomoc i wspierać miejscową oświatę. Ale jaką rolę miała pełnić cerkiew w rozwoju oświaty, tym bardziej, że przekazana została do „czasowego użytku”! Przepisy informowały, że „w przypadku bezczynności, przekroczenia właściwości, naruszania przepisów lub innego działania na szkodę interesu publicznego” wydział powiatowy może rozwiązać tzw. dozór szkolny czyli gminną komisję oświatową – HS].Pozostałe budynki cerkiewne przekazano pięć miesięcy wcześniej, 22 października 1922 roku.

9 maja 1923 roku Nowy Dwór obiegła wieść o burzeniu cerkwi. Parafianie natychmiast udali się do Białegostoku do wojewody. Tu dowiedzieli się, że w Grodnie przebywa komisja parlamentarna i tam się udali. Zawiadomili posłów, że w ich miasteczku burzona jest cerkiew i prosili o interwencję. 11 maja 1923 roku komisja przybyła do Nowego Dworu w pełnym składzie z przewodniczącym posłem Thuguttem na czele i stwierdziła, że cerkiew jest zburzona za wiedzą starosty sokólskiego. Posłowie podkreślili, że burzenia cerkwi należy natychmiast zaprzestać. Uznali, że rozbiórka nastąpiła na skutek niewłaściwej interpretacji treści pism przez miejscowego starostę (Piotra Ejsmonta – HS).

Rozbiórkę prowadził dozór szkolny z ministrem WRiOP, a zaakceptował ją wojewoda białostocki. Zdaniem komisji, rząd powinien przyczynić się do odbudowania zniszczonej cerkwi i jednocześnie wyznaczyć subsydium na zbudowanie polskiej szkoły w Nowym Dworze.

Zaniepokojony sytuacją wojewoda Stefan Popielawski tłumaczył się przed ministrem, że sprawę tę uznał za załatwioną. 9 maja otrzymał z ministerstwa depeszę. Równocześnie zgłosiła się delegacja prawosławnych z Nowego Dworu w sprawie rozbierania cerkwi przez Dozór Szkolny.

„Toteż w tymże dniu (…) wydałem telefoniczne polecenie Staroście Sokólskiemu zastanowienia ewentualnej rozbiórki cerkwi i przedłożenia sprawozdania. Ponieważ Sejmowa Komisja Administracyjna udała się sama na miejsce celem zbadania sprawy. Jak się okazuje cała sprawa polega na nieporozumieniu. Dozór szkolny w dobrej wierze przystąpił do rozbiórki nie mając na to upoważnienia władzy,(…) ale zrobiono wszystko, by dalszej rozbiórce zapobiec.Pociągnięcie Starosty do odpowiedzialności jest również niemożliwe, gdyż winy jego w tem nie ma. (…) I Dozór nie działał świadomie bezprawnie – uważał bowiem, że użytkowca ma prawo do dowolnego dysponowania i substancją rzeczy użytkowej. (…) Wobec tego, że fakt rozbiórki nie miał podstawy prawnej – przywrócenie do stanu poprzedniego uważam za konieczne. Toteż podając powyższe do wiadomości proszę Ministerstwo o aprobatę mego planu (…) iż architekt powiatowy opracuje kosztorys, a Ministerstwo Wyznań użyczy funduszów na dokonanie robót restytucyjnych”.

Wojewoda białostocki zdawał sobie sprawę z tego, że doszło do przekroczenia uprawnień i że były to działania na szkodę interesu publicznego, podlegające karze.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Halina Surynowicz, fot. domena publiczna

You may also like
80 lat po tragedii
Święto młodzieży
Złoty wiek kultury prawosławnej
O ojcu Jerzym Klingerze

Odpowiedz