Home > Artykuł > Najnowszy numer > Zbezczeszczenie kapłańskiego stanu

Zbezczeszczenie kapłańskiego stanu

W lipcu pisaliśmy, że Państwowa Służba Ukrainy do spraw Etnopolityki i Wolności Sumienia (PSUdsEiWS) zatwierdziła „ostateczną listę osób prawnych – organizacji religijnych o krytycznie ważnym znaczeniu dla funkcjonowania gospodarki i życia ludności w wyjątkowych warunkach”. W rzeczywistości jest to lista organizacji religijnych, których duchowni zostali wyłączeni ze służby wojskowej i nie będą wysyłani na front. Zwolnienie z mobilizacji przyznano wszystkim wyznaniom, nawet najbardziej marginalnym. Wszystkim, z wyjątkiem 9222 podmiotów kanonicznej Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi (UPC). Biskupi, duchowni i diakoni największej Cerkwi Ukrainy podlegają mobilizacji.

I niemal natychmiast funkcjonariusze Terenowych Ośrodków Rekrutacji (TOR) zaczęli ich zatrzymywać. Liczba zmobilizowanych duchownych i diakonów stale rośnie, przekraczając dziesiątki, być może dochodząc nawet setki osób. Na liście w ostatnim miesiącu znalazł się m.in. hieromnich Kijowsko-Pieczerskiej Ławry Agafon, zatrzymany w drodze na pocztę oraz biskup nowoworoncowski Serafim, wikariusz nowokachowskiej diecezji. Mobilizacja władyki zaszokowała wiernych, ale raczej ich nie zaskoczyła. Nieustanne porwania duchownych i diakonów przez funkcjonariuszy TOR przyzwyczaiły do myśli, że „likwidacja” duchowieństwa UPC staje się w Ukrainie normą. Przy czym słowo likwidacja nie jest tu przypadkowe.

Duchowny nie ma prawa brać do ręki broni, a tym bardziej popełniać morderstwa, nawet podczas wojny. A na froncie szanse na przeżycie ludzi bez broni są minimalne. Co więcej, ci ludzie są tam po prostu bezużyteczni, ponieważ duchowni UPC mają zakaz pełnienia funkcji kapelanów.

Tak więc dyskryminacja UPC jest oczywista. Dziwi także to, że od 2022 roku rządzący w Ukrainie zapewniają, że w UPC są sami „FSB-owcy”, „agenci Putina” i „moskiewscy popi”. A teraz tych właśnie „agentów” masowo wciela się do sił zbrojnych Ukrainy bez najmniejszych obaw o zdradę, dywersję lub przejście na stronę wroga. Co będzie, gdy wojna się skończy? Duchowni UPC, którzy przeżyją, wrócą do swoich parafii. Nie ma cienia wątpliwości, że dla prawdziwych „patriotów” z Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego i PCU pozostaną nadal „moskalami” i moskiewskimi popami.

Z frontu nie wszyscy wrócą. Tuż przed zamknięciem numeru dowiedzieliśmy się o śmierci skierowanego na pierwszą linię ognia o. Mikołaja Chłana, proboszcza parafii Przemienienia Pańskiego we wsi Minkowce.

Czy można uniknąć mobilizacji? Wiktor Jelenski, dyrektor PSUdsEiWS już znalazł rozwiązanie. Duchownym UPC radzi zmianę konfesji.

Mobilizację biskupa skomentował 5 września na swojej stronie w sieci X międzynarodowy adwokat UPC, Robert Amsterdam. „Oburzające zachowanie. I to ze strony tych, którzy wyznają wartości demokratyczne! Hańba hipokrytom, którzy zaprzeczają represjom religijnym!!!”.

Metropolita Antoni (Pakanic), zarządzający sprawami Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi, ostro skrytykował władze, nazywając przymusową mobilizację duchownych „świadomym zbezczeszczeniem kapłańskiego stanu”. – Duchowny pozostaje duchownym, bez względu na to co myślą o tym świeccy sprawujący władzę, bez względu na to, jak wysoki jest ich status. Wysyłanie na front duchownego, któremu zgodnie z zasadami cerkiewnymi nie wolno przelewać krwi, jest niewątpliwym bluźnierstwem, celowym zbezczeszczeniem kapłańskiego stanu.

Ałła Matreńczyk

You may also like
Orędzie Bożonarodzeniowe
Z ufnością w przyszłość
Zimowa Pascha w Zaleszanach
W rocznicę I Soboru Powszechnego

Odpowiedz